Książka tygodnia: „Hulanki & Swawole” Tomasza Różyckiego

Tytuł książki staje się wręcz wyrzutem sumienia – czy nie traktowaliśmy naszego losu zbyt lekko? Czy potrzebne nam było dopiero takie otrzeźwienie?
Czyta się kilka minut
Okładka książki Tomasza Różyckiego „Hulanki & Swawole” // Materiały prasowe Wydawnictwa a5
Okładka książki Tomasza Różyckiego „Hulanki & Swawole” // Materiały prasowe Wydawnictwa a5

Każdy kolejny tom wierszy Tomasza Różyckiego, ubiegłorocznego laureata Nagrody Szymborskiej, najpierw onieśmiela mnie wirtuozerią i swobodą oddechu. Potem jednak skłania do poszukiwań własnej ścieżki lektury.

„Hulanki & Swawole”? Tak mógłby się nazywać modny lokal, w którym przygrywa orkiestra ze zreprodukowanego na okładce obrazu Mireli Bukały „Body and Soul”. Odwiedzamy ten lokal kilkakrotnie, ale nazwa pobrzmiewa coraz bardziej ironicznie. I gorzka to jest ironia – bo w świat naszych hulanek i swawoli wkroczyła wojna, wielkie serio, którego nie da się oswoić. Wojna, śmierć ludzi bliskich, którzy jeszcze niedawno byli przyjaciółmi na wyciągnięcie ręki, bo cóż znaczy jakaś granica... A teraz? „W kolejce na granicy tłum uchodźców: / dzieci z Charkowa, Żydzi w szarych płaszczach, / szytych z zapomnienia. Żarzą się włosy, / tlą się wciąż ubrania. Straż chce papierów, // więc z kieszeni wyjmują węgiel, popiół, / stopione w gwiazdę koraliki matki”.

„Jak zawsze śmierć robi sobie zdjęcia z najpiękniejszymi. / Jej samej nie widać, jest za mała (...)”. To z wiersza „Szeregowy »Seneka«”, dedykowanego pamięci Romana Ratusznego. Dwudziestoczteroletni kijowski aktywista, piękny chłopiec, poległ na froncie latem pierwszego roku rosyjskiej agresji. Tytuł książki staje się wręcz wyrzutem sumienia – czy nie traktowaliśmy naszego losu zbyt lekko? Czy potrzebne nam było dopiero takie otrzeźwienie? I te kryptocytaty... „Niech mnie nie proszą o wiersz przyjaciele, / musiałbym znaleźć atrament tak czarny, / żeby w noktowizorze widział snajper / jedynie noc (...)”.

Może – na pewno nawet! – czytam tę książkę zbyt jednostronnie. Przecież wiele tu Grecji, o której nie wspomniałem, podobnie jak o pojawiającej się kilkakrotnie nimfie Kalipso, tej od Odyseusza. Nic nie napisałem o Bogu, który w otwierającym tom wierszu trochę nieodpowiedzialnie obchodzi się ze stwarzanym światem. Dla mnie jednak lektura Różyckiego stanowiła impuls także do indywidualnego rozrachunku. Wybrałem, co wybrałem, kto zechce, wybierze co innego – jak z każdej prawdziwej poezji. Zamyka książkę „List”, w którym nie wszystkie słowa da się odczytać. „Jeżeli znajdziesz list, być może język, w którym pisałem słowa, będzie martwy”. Mam nadzieję, że nie będzie.

Tomasz Różycki HULANKI & SWAWOLE, Wydawnictwo a5, Kraków 2024, ss. 78, Biblioteka Poetycka pod redakcją Ryszarda Krynickiego, tom 124.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Jest poeta