„Miłosne trójkąty” w tytule to z jednej strony trochę niedopowiedzenie – gdyby rozrysować sieć związków uczuciowych łączących bohaterów tej książki, wyszłoby chyba więcej figur geometrycznych. Z drugiej zaś te związki to temat oczywiście ważny – czy bez uczucia łączącego Virginię Woolf i Vitę Sackville-West mielibyśmy „Orlanda”? – ale autorka kreśli obraz znacznie rozleglejszy. Pisząc o wielkiej Virginii, jej siostrze, malarce Vanessie Bell i całym środowisku, któremu nadano nazwę od pewnej londyńskiej dzielnicy, portretuje w istocie przemianę kulturową, przejście od epoki wiktoriańskiej do nowoczesności, w obyczajach i sztuce. A punktem wyjścia czyni szczegółowy opis bardzo wiktoriańskiego domu Lesliego Stephena, ojca obu sióstr, ważnego w tamtym czasie intelektualisty.
Anegdoty – owszem, ale przede wszystkim, jak pisze Magda Heydel, tłumaczka Virginii, „znakomity przewodnik po jednym z najciekawszych i niezmiennie inspirujących środowisk literacko-artystycznych XX wieku”. Historyk i eseista Lytton Strachey, ekonomista John Maynard Keynes, malarze Duncan Grant i Dora Carrington, poległy podczas I wojny poeta Rupert Brooke, prozaik Edward Morgan Forster, krytycy Clive Bell i Roger Fry... można by długo przypominać kolejne nazwiska. Przełomowa wystawa postimpresjonistów, którą w listopadzie 1910 r. zorganizował Fry i która wywołała skandal (dyrektor National Gallery zażądał wycofania nazwiska z materiałów reklamowych, „Pall Mall Gazette” uznała, że to „dzieło pensjonariuszy szpitala dla obłąkanych”), ale też przełom (wedle słów Virginii „gdzieś w okolicy grudnia 1910 roku zmienił się ludzki charakter”). Wsparcie dla sufrażystek, szalone przyjęcia kostiumowe, zachwyt Baletami Rosyjskimi – i kolejne książki Virginii, których ukończenie z reguły przypłacała kryzysem psychicznym. Ten ostatni, już podczas II wojny, wzmocniony lękiem przed niemiecką inwazją, zakończył się samobójstwem.
Niesamowitą scenę z 28 marca 1941 zwizualizował w „Godzinach” reżyser Stephen Daldry – Virginia Woolf obciążająca kieszenie płaszcza kamieniami i wchodząca w nurt rzeki Ouse. Wcześniej napisała dwa listy, z których ten do męża, niewspomnianego tu dotąd Leonarda Woolfa, jest wspaniałym podziękowaniem i zarazem wyznaniem miłosnym. „Nikt nie mógłby być taki dobry, jak byłeś Ty, od najpierwszego dnia aż do teraz”. Leonard jest dla mnie jednym z najważniejszych bohaterów tej książki.

Amy Licence ARTYSTYCZNE KRĘGI, MIŁOSNE TRÓJKĄTY. VIRGINIA WOOLF I GRUPA BLOOMSBURY, przeł. Aleksandra Kamińska, Wydawnictwo Znak, Kraków 2024, ss. 332.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















