Ks. Adam Boniecki: Historia bez omamów

Panie Putin, powszechnie się mówi i wszystko na to wskazuje, że zamierza Pan zdobyć Kijów. Nie radzę.

14.03.2022

Czyta się kilka minut

 / Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
/ Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP

Polska też chciała kiedyś zdobyć Kijów, przynajmniej trzy razy. Raz w 1013 r. król Bolesław Chrobry najechał i złupił Kijów, mszcząc się za uwięzienie przez wielkiego księcia Rusi ­Włodzimierza swojej córki i jej męża, a jego zięcia, Świętopełka (i pomyśleć, że to był ten ­Włodzimierz, który zadecydował o chrzcie Rusi w roku 988!). Świętopełk wolność odzyskał w 1015 r. i zasiadł na książęcym tronie w ­Kijowie, jednak po roku został pokonany przez ­swojego brata ­(Jarosława) i schronił się u teścia – ­Chrobrego. W 1018 r. Chrobry z pomocą niemieckich rycerzy pokonał ­Jarosława i uroczyście wprowadził zięcia ­(Świętopełka) na kijowski tron. Oczywiście, chciał przez zięcia rządzić ­Rusią Kijowską. Według Galla, w Kijowie nie napotkał oporu. Wkraczając do miasta, miał uderzyć mieczem w Złotą ­Bramę.

Wydarzenie to, jak i rzekome wyjaśnienie tego gestu przez Chrobrego, są legendą. Kijowska Złota Brama została zbudowana dopiero w 1037 r., a przechowywany na Wawelu „szczerbiec” – ów domniemany miecz Chrobrego – pochodzi z XIII wieku. Bo i na tym polega siła i znaczenie Kijowa, że inne narody budowały własną symbolikę i mity założycielskie na jego majestacie.


ATAK NA UKRAINĘ: CZYTAJ WIĘCEJ W AKTUALIZOWANYM SERWISIE SPEJCLANYM >>>


Jak się to skończyło? Chrobry po dziesięciu miesiącach wrócił z Kijowa do Polski. Świętopełk niebawem został przez Jarosława pokonany i wygnany. Zginął w drodze do ojca. Cała wyprawa Chrobrego nie na wiele się zdała.

Pewnie słyszał Pan, Panie Prezydencie Federacji Rosyjskiej, że do Kijowa znów wkroczyliśmy 7 maja 1920 r. Polskim żołnierzom towarzyszyły wtedy ukraińskie brygady atamana Petlury. Kijów się nie bronił. Bolszewicy uciekli, a ludność miasta witała wkraczających jak wyzwolicieli. Przez aleję Chreszczatyk przemaszerowała defilada żołnierzy polskich i ukraińskich. ­Ludzie wylegli na ulice i wiwatowali. Defiladę przyjmował generał Rydz-Śmigły. ­Marzenie Piłsudskiego o federacji polsko-ukraińskiej nie mogło znaleźć wśród Ukraińców zrozumienia – obawiali się zależności od Polski. W Kijowie Polacy utrzymali się przez miesiąc. Trwała wojna i żołnierze zostawili Ukrainę, która w czerwcu 1920 r. – jako USRR – znalazła się pod administracją sowiecką, z sowieckimi represjami i wielkim głodem w latach 30. ­Nawet jednak przynależność do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich dobiegła końca i 16 grudnia 1991 r. Ukraińska SRR oficjalnie przestała istnieć. Przypomnę, że w czasie II wojny światowej Ukraina była 778 dni okupowana przez Niemców. Z 900 tys. mieszkańców Kijowa wojnę przeżyło 180 tys. Spod niemieckiej okupacji Ukrainę wyzwoliła w roku 1944 ­Armia Czerwona.


 WYJECHAĆ STĄD TO JAKBY ROZBIĆ SERCE. KORESPONDENCJA PAWŁA PIENIĄŻKA Z KIJOWA >>>


Teraz obraca Pan w ruinę ukraińskie miasta, niszczy całą infrastrukturę i zabija ludzi, myśląc, że w ten sposób unicestwi Pan ich narodową tożsamość. Jakkolwiek jednak wasza inwazja się zakończy, to i tak ten wasz kosztowny wysiłek okaże się daremny. Może Pan pamięta, że w końcu nie tak znów dawno Pańskim poprzednikom i ich sprzymierzeńcom udało się doprowadzić do tego, że Polska na 123 lata zniknęła z mapy Europy. Każdy z trzech zaborców na swój sposób starał się o zintegrowanie Polaków ze swoim państwem. O kolejnym doświadczeniu, tym z podporządkowaną Rosji Radzieckiej „demokracją ludową” (PRL) już nawet nie piszę. I co? W 1918 r. i w 1989 r. Polska była dalej Polską dumną ze swojej tożsamości i państwa.

Strach pomyśleć, ile te kolejne zabory i odrodzenia kosztowały ludzkiej krwi, cierpienia i zniszczeń. Piszę o tym, aby powiedzieć, jak bardzo w perspektywie historycznej absurdalna jest ta Pańska wojna. Historia może być wielką nauczycielką, jeśli nie myli się jej z pansłowiańską mitomanią. Ukraina jest i pozostanie niepodległym państwem. Ukraińcy są i pozostaną politycznym narodem, a nie odszczepieńcami jakiejś Wielkiej Rosji z Pańskich omamów. Mam nadzieję, że właśnie się Pan o tym przekonuje. ©℗

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował z młodzieżą – był katechetą… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2022

W druku ukazał się pod tytułem: Historia bez omamów