Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Krzysztof Krauze: reżyser

Krzysztof Krauze: reżyser

05.01.2015
Czyta się kilka minut
Znałem Krzysztofa od 40 lat. Razem studiowaliśmy w Łodzi. Po tamtych latach pozostały naprawdę wspaniałe wspomnienia.
Okładka dodatku: Krzysztof Krauze – Pożegnanie Fot. Tatiana Jachyra / FORUM
T

To właśnie ze szkoły Krzysiek wyniósł dokumentalną umiejętność przyglądania się drugiemu człowiekowi, był zawsze bardzo blisko kamery. Obserwując Jego szkolne dokonania, bardzo szybko zdałem sobie jednak sprawę z tego, że Jego artystyczny potencjał wyrasta znacznie poza kamerową lupę. Dlatego nie zaskoczyło mnie wcale, że Krzysztof zaczął wkrótce realizować filmy jako reżyser – najpierw dokumenty, a później fabuły.
Fascynujące było obserwowanie, z jak wielką pokorą podchodził do swojej twórczości – od pierwszego do ostatniego filmu. To cecha niezwykle przydatna w zawodzie reżysera, która potrafi dość łatwo wyparować. Jemu udało się takiej pokusie oprzeć, a przecież po filmie „Dług” znalazł się na szczycie. Miałem przyjemność spędzać z Nim wtedy sporo czasu, ponieważ z ramienia Studia Filmowego Zebra byłem koproducentem „Długu”. Imponował mi Jego spokój na planie. Konsekwencja w realizowaniu zamierzonej wizji i niezwykłe porozumienie z aktorami. Właściwie trudno by mi było wskazać drugiego takiego reżysera, który potrafił nawiązać tak silną więź z aktorami. To porozumienie było szczególnie ważne, bo w realizowanym przez Krzysztofa kameralnym kinie to właśnie znakomite kreacje są gwarantem sukcesu – Andrzej Chyra w „Długu”, Krystyna Feldman w „Moim Nikiforze” czy Jowita Budnik w „Papuszy”. Tematy, które Krzysiek podejmował w swoich filmach, zawsze skupione na losach drugiego człowieka, wynikały z kierującego Nim poczucia posłannictwa. On nie traktował robienia filmów jako „zwykłego” zajęcia i to przebija z każdego kadru!
Krzysztof był niezwykle wrażliwym i pozbawionym egoizmu człowiekiem. Przekonałem się o tym także jako prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Zawsze mogłem liczyć na Jego radę i zaangażowanie w inicjatywy ważne dla środowiska filmowego.
Choć miałem przygnębiającą świadomość toczonej przez Krzyśka nierównej walki z chorobą nowotworową, to z Jego odejściem – w szczycie artystycznych możliwości – jest mi się bardzo trudno pogodzić. Wprawdzie ja straciłem „tylko” przyjaciela, ale polska kultura straciła w Jego osobie wielkiego twórcę.
Wewnętrzna uczciwość, którą Krzysiek w sobie miał, skutecznie rozpędzała mu w głowie mgłę, jaką tworzą sukcesy, popularność, powodzenie i niezliczone wręcz nagrody. I to ona stała za jakością Jego filmów. To najważniejsze, co po Nim zostanie.
Jacek Bromski jest prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich

Partner wydania dodatku: Stowarzyszenie Filmowców Polskich

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]