Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kraj z aresztowaną historią

Kraj z aresztowaną historią

09.06.2015
Czyta się kilka minut
Jan Raczynski, współprzewodniczący „Memoriału”: Tak naprawdę nadal niewiele wiemy o 70 latach komunizmu w Rosji. To, co wtedy publikowano, było propagandą. A archiwa NKWD-KGB są zamknięte.
T

TOMASZ KUŁAKOWSKI: Można mówić o dekomunizacji czy choćby destalinizacji Rosji?
JAN RACZYNSKI: Nie było i nie ma mowy o oczyszczeniu życia politycznego, społecznego i prawnego z pozostałości ideologii komunistycznej. Także w rozumieniu zmiany relacji między rządzącymi a społeczeństwem. Nie było i nie ma też mowy o ocenie prawnej całego systemu komunistycznego. To nie miało miejsca. I nie jestem pewien, czy tego dożyję.
Partia komunistyczna działa...
Tak, istnieje Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej. Ale to nie ona jest problemem. Ona nie rządzi, to „partia emerytów”, dusza uchodząca z ciała. Także Lenin jest zapomniany – rzecz jasna nie licząc zwolenników KPFR. Czasem tylko odżywa spór, czy przenieść go z mauzoleum na placu Czerwonym. Co ciekawe, większość Rosjan odnosi się negatywnie do Lenina i bolszewizmu, w przeciwieństwie do Stalina, którego otacza mit zwycięstwa nad faszyzmem. Ideologia komunizmu jest martwa, zresztą była martwa już w czasach Związku Sowieckiego.
Rosyjscy komuniści też nie są komunistami. To stuprocentowi kapitaliści.
Żaden komunista nie powie o totalnej nacjonalizacji, za to pójdzie do cerkwi ze świeczką. Zresztą u komunistów jest dziś więcej koloru brunatnego niż czerwonego. Ich retoryka jest nacjonalistyczna, mocarstwowa, imperialna.
Dekomunizacji próbowano za Jelcyna, niezbyt skutecznie.
Trudno u nas rozliczyć komunizm, gdyż trwał on 70 lat i w chwili jego upadku mało kto wiedział, co było przedtem. Rosjanie nie są w stanie oddzielić siebie samych od tych 70 lat. A obecna władza robi wszystko, by nie przesadzić z potępieniem władz komunistycznych – i ta tendencja ostatnio się nasila. Pokutuje myślenie, że zdarzały się błędy, „odchylenia od linii partii”, ale ZSRR jako taki był i jest bez grzechu, jako państwo wielkich idei i zwycięstw. Dlatego nie ma przewartościowania komunizmu. Dzisiejsze państwo jest więc splecione ze Związkiem Sowieckim. Nie ma ideologii, ale są metody rządzenia.
Jakie metody?
Zwłaszcza brak zmiany władzy w rezultacie demokratycznych wyborów. To niemożliwe nie tylko na poziomie prezydenta, ale też lokalnym. Władza ma totalną kontrolę nad systemem wyborczym, prawnym, mediami itd. Określone grupy decydują, kto będzie następnym „sekretarzem generalnym”. Kolejna kwestia to propaganda. W mediach ogólnokrajowych nie ma mowy o tym, co naprawdę dzieje się na Ukrainie – tak jak za Stalina nie było informacji np. o głodzie na Uralu czy Ukrainie. Myślę, że propaganda jest dziś bardziej agresywna niż w czasach breżniewowskiego zastoju. Co prawda nie ma masowych represji, ale strach pozostał. Społeczeństwo boi się władzy.
Brak rozliczenia komunizmu przeszkadza w rozwoju Rosji?
To fundamentalna kwestia, to blokuje cały nasz rozwój. Dopóki nie może być politycznej konkurencji, nie ma szans na reformy.
Elementem dekomunizacji jest lustracja. Nie zanosi się, by do niej mogło dojść, ale – teoretyzując – czy 25 lat od upadku ZSRR miałoby to w Rosji sens?
Informacja o tym, kto służył komunistycznemu reżimowi, powinna być publiczna. Niestety, u nas pozostaje w rękach tajnych służb. Poza tym ten autorytarny reżim, który trwa teraz, tworzy głównie młodsze pokolenie. Więc jeśli miałoby dojść do lustracji, to od rządzących teraz.
Przesłaniem „Memoriału” jest dokumentowanie historii, upamiętnienie ofiar i rozliczenie zbrodni. Klimat temu nie sprzyja. Co Wam przeszkadza?
Nasza działalność pokazuje, że to, co działa na korzyść społeczeństwa, działa na niekorzyść władz. Często i w wielu miejscach udaje się nam mówić głośno o pamięci ofiar. Ta pamięć się odradza. Ale rozmowa o katach natrafia na opór. Nie było w Rosji debaty o zbrodniarzach, w przeciwieństwie do powojennych Niemiec. Państwo blokuje działania piętnujące odpowiedzialność za jego przestępstwa. Nie mówi się o przyczynach, zamknięte są archiwa. Właśnie niechęć do otwarcia archiwów sowieckich uderza w nas najmocniej.
Przykładem Zbrodnia Katyńska: utajnione śledztwo, utajniona część akt. Takich przykładów są setki.
Przykład Katynia pokazuje sowiecką spuściznę systemu prawnego. Prawo jest niby jedno, ale są różne normy, interpretacje, wykręty. Władza robi wszystko, by nie wyjaśnić sprawy, nie nadać jej oceny prawnej. Inny przykład to niedawne odtajnienie na Ukrainie archiwów NKWD. My w Rosji też prosimy, by je odtajnić, na co Federalna Służba Bezpieczeństwa nie daje zgody, a sąd nadaje tej odmowie moc prawną. To przeżytek komunistycznego reżimu, metod, struktur, pozostałych w mózgach stereotypów.
Co dałoby odtajnienie archiwów NKWD i KGB?
Pozwoliłoby poznać historię własnego kraju. Tak naprawdę niewiele wiemy o tych 70 latach komunizmu, w gazetach z tamtych lat nie ma ani jednego słowa, które nie byłoby propagandą. Realne życie pojawia się tylko w tajnych notatkach tajnych służb, które nie były propagandą, bo nie trafiały do ludu. Te materiały powinny być jawne. Powinny być też mądrze czytane i interpretowane. Prawdziwa historia jest więc w archiwach FSB, bez możliwości dostępu. Jesteśmy państwem z aresztowaną historią. ©

JAN RACZYNSKI jest współprzewodniczącym „Memoriału”, organizacji rozliczającej zbrodnie sowieckie i broniącej praw człowieka. W „Memoriale” od 1988 r.; na początku lat 90. uczestniczył w misjach obserwacyjnych w Karabachu, Naddniestrzu, Osetii i Czeczenii. Twórca projektu elektronicznej księgi pamięci ofiar represji; dotąd jest w niej 2,6 mln ustalonych nazwisk, wkrótce pojawi się nowa wersja z 3,5 mln nazwisk.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]