Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kościół statystyczny

Kościół statystyczny

29.01.2018
Czyta się kilka minut
Misja zaczyna się od wyjścia – i to wyjścia totalnego: do całego świata, do wszelkiego stworzenia, wszystkich narodów.
Abp Grzegorz Ryś / fot. Bogdan Krężel
Abp Grzegorz Ryś / fot. Bogdan Krężel
M

Mandat misyjny przypomniała liturgię święta Nawrócenia św. Pawła: „Idąc na cały świat, przepowiadajcie Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15). W wersji Mateuszowej czytamy (dosł.): „Idąc, czyńcie uczniów ze wszystkich narodów, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, i ucząc zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28, ­19-20). W obu redakcjach Jezusowy nakaz misyjny zaczyna się od słowa: „idąc” (por. J 16, 15: „Przeznaczyłem Was na to, abyście szli, i owoc przynosili”). Tymczasem...

Myślę o tym, jak dalece zelektryzowały nas ostatnio „słupki” i „procenty” ogłoszone przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce. Najważniejsze pytanie stawiane sobie przez wszystkich brzmi: „ilu ludzi jeszcze do nas – do naszych kościołów – przychodzi?”. Odpowiedź, którą otrzymaliśmy, jest taka: mniej.

Badamy, ilu przyszło. Ale nie pytamy, ilu z nas wyszło ku...

3133

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W niektórych kościołach w Australii na zakończenie Mszy można usłyszeć: “Go in peace, glorifying the Lord with your life.” Czy jest podobne wezwanie w polskim mszale?

proboszcz kończył każdą niedzielna mszę modlitwą do Michała Archanioła, pogromcy Szatana. Dosyć absurdalnie brzmiały jej napuszone frazy w tym skromnym kościółku. Poprzedni proboszcz, jak kończy aktualny nie wiem, bo to zagorzały agitator pisowski i antyuchodźczy, przestałem uczęszczać od kiedy nastał. +++ Jeszcze a propos poprzedniego, kiedyś wiosną, w niedzielę czy poniedziałek wielkanocny rzucił taki oto tekst: "a ci, co tam przed kościołem stoją i nie chcą wejść do środka, niech sobie lepiej idą do lasu na spacer, my tu takich nie potrzebujemy".

Księże Biskupie miałem cichą nadzieję, że choć mamy jednego biskupa co z choinki się nie urwał. Bardzo to pięknie, że Ksiądz posyła nas z misją do naszych bliskich znajomych. Rzeczywiście, po słowach „idźcie ofiara spełniona” odczuwam jakąś dziwną ulgę, że zaliczyłem swój obowiązek niedzielny i spokojnie mogę wracać do domu. Jako dziecko, po powrocie do domu, musiałem zdać mamie relacje o tym co było na kazaniu i w czytaniach. Ja już od swych dzieci tego nie egzekwowałem, sam zresztą nie wiedziałem co chce mi przekazać kaznodzieja w swym wystąpieniu. Bo czy kazaniem można nazwać czytanie gotowców z grubej księgi. Ostatniej niedzieli nawet się wystraszyłem, że proboszcz przeczyta nam ją całą, a był tak jakoś na 1/3, czytał dobre pół godziny, a ja kompletnie nie wiem o czym. Co mam zanieść moim znajomym, też mam sobie kupić ową księgę sprawdzonych gotowców? Jeśli gdzieś jest inaczej jak u mnie w parafii, to szczyrze zazdroszczę. Nawet sam to często sprawdzam, jeżdżąc po okolicznych kościołach, wszędzie jest prawie tak samo i rzeczywiście młodzieży w kościołach niema. Gdzie się podziali? Nie wierzę w to, że nie wiecie kochani biskupi, wiecie nawet dlaczego ich tam nie ma, wiecie też, że to wina w pieszym rzędzie fatalnej katechizacji w szkole. A jak jest z chodzeniem naszych pasterzy do wiernych, to ich Chrystus w pierwszym rzędzie posyła - nieprawdaż. I owszem idą, po kolędzie raz w roku, koperty z datkami zbierać od wiernych. Cała ich ewangelizacja i tu mocno będę niesprawiedliwy w stosunki do wielu księży, opiera się na wyłudzaniu kasy na remonty, jakieś nowe zakupy sprzętu, na kolejne inwestycje niezbędne dla funkcjonowania kościoła. Generalnie jesteśmy w remoncie i budowie - bo tylko głupiec nie daje na kościół. Tak zwykł prawić proboszcz okolicznej parafii. Jak zapełnić kościoły młodzieżą. O, to Książ nie wie? Przecież są już sprawdzone metody takie jak; kartki do spowiedzi, wpisy księdza o obecności na mszy w zeszytach od religii, specjalne dzienniczki obecności dla przygotowujących się do bierzmowania, a nawet dla rodziców dzieci przygotowujących się do I Komunii, chrztu, chcących zawrzeć związek małżeński… Na pewno tematu ie wyczerpałem, o nie, co parafia to inny obyczaj. Piękne słowa nic nie kosztują, życie zaś biegnie swoim trybem. Gdy podziwiam takie mnóstwo wybudowanych i budujących się kościołów, nie potrafię się powstrzymać od zadawania sobie pytań, po co i dla kogo, skoro kościół mieszka w nas a nie w tych budynkach.

A co polski KK chciałby/mógłby powiedzieć młodym ludziom? Może nie tylko fatalna katechizacja, jak w powyższym komentarzu napisane, ale raczej chodzi tu o rodzaj "teologicznej" mentalności, z którą niełatwo się utożsamiać. Ostatnio na pewnym spotkaniu z teologami rozmawialiśmy na podobny temat, jak moża misjonować "bezbożny" lud. Nieść przesłanie Chrystusa. Mniej więcej do takich wniosków doszliśmy: misja niesie ze sobą piętno historyczne: to ja wiem lepiej co jest dla was dobre i będę wdrażał/wdrażała mój plan, aż wygram. Niepotrzebna ta arogancja, Duch Święty ma swój plan i tak go układa jak ma być. Po drugie: każda epoka ma swój Zeitgeist. Formy wizualne w kościołach nie idą z nim równolegle. Niestety nie ma już siły przekonania w odpustowej estetyce i ciasnej myślowo narracji. itd. Nie muszę Państwu pisać, że dyskusja ta nie odbywała się w języku polskim, podejrzewam, że polskich hierarchów nie byłoby stać na taką rozmowę. Pocieszające, że polski KK nie jest w centrum świata.

Czcigodny ks Biskupie , a ilu księży biskupów przyjeżdża na prowincje do parafii spotkać się z wiernymi. Tak po prostu porozmawiać o problemach wiernych, o problemach Kościoła, na tzw. spotkania nieoficjalne.Wizytacja oficjalna parafii raz na pięć lat bardziej przypomina przyjazd ministra lub znaczącego generała w jednostce wojskowej za komuny, niż wizytę pasterza/przepraszam za porównanie/.Nie tak dawno media do znudzenia informowały nas o tym, jak to na plebanni urodzilo sie księdzu dziecko. Pytanie nasuwa sie samo , a gdzie byli księza biskupi.Jeżeli rodzice wracając z Kościoła , często w obecności dzieci krytykują księdza, to trudno żeby dzieci darzyły go autorytem.Moim skromnym zdaniem takie szczere spotkania biskupów z wiernymi byłyby dla Kościoła bardzo cenne.

Kościół młodym luldziom kojarzy się z rozbudowaną instytucją hierarchiczną, zasobami materialnymi, kaznodziejami od których wieje nudą, rozbudowanymi obrzędami i oczywiście kościołem duchownych oskarżających się wzajemnie. Jeśli jeszcze młody człowiek poczyta sobie o początkach historii kościoła to dojdzie do wniosku, że to nic innego jak polski parlament tyle, że nie wybrany demokratycznie ale metodą prześladowań i wygnania, prosty lud zachowywał się jak dzisiejsi obywatel na wyborach. Czy coś się w tym względzie zmieniło? Kościół sam sobie nadawał przywileje, mnożył dekrety, dogmaty w "imię" oczywiście Chrystusa. Nie chcę powiedzieć, że wszystko było niepotrzebne, ale gdyby porównać naukę Chrystusa, której w ilości jest tak bardzo niewiele do tomisków teologii kościelnej, to ta pierwsza jest jak pyłek w kosmosie, choć w jakości treści jest odwrotnie. Nauka Chrystusa jest tylko czytana i interpretowana a najczęsciej nadinterpretowana tylko po co, Kościół Chrytsusa to np. Matka Teresa z Kalkuty czy Adam Cmielowski, oni nie potrzebowali interpretacji, już nic prościej nie można powiedzieć, ponad to, co powiedział Jezus jakimi mamy być w działaniu i relacji z drugim człowiekiem a teologia tego nie zastąpi.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]