Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kontakt

Kontakt

18.05.2015
Czyta się kilka minut
W krótkim komentarzu, który zamyka tom, Filip Zawada pisze, że „zbiór przedstawionych tekstów bardziej służy do oglądania niż do czytania”.
N

Nie jest to ani jedyna, ani największa prowokacja autora. Te nieustające zaczepki, cały ten zestaw retorycznych środków, których celem jest uwiedzenie czytelnika, a nawet lekkie skołowanie go – wszystko to stanowi część poetyckiej strategii Zawady. Poecie najbardziej zależy na nawiązaniu z odbiorcą kontaktu, na zbudowaniu pomostu komunikacyjnego, na wskazaniu miejsca, w którym spotykają się ze sobą ścieżki piszącego i czytającego. Nie znaczy to wcale, że w miejscu tym czekają na nas odpowiedzi na wszystkie pytania, które zadajemy sobie w trakcie lektury. Okazuje się, że sam kontakt jest ważniejszy niż uchwycenie sensu.
Ale podejmijmy wyzwanie, które rzuca nam Zawada, i potraktujmy jego książkę jako obiekt wizualny. Krótkie, ponumerowane, haikupodobne teksty drukowane są w poziomie. Obok nich znajduje się linoryt Katarzyny Pietrzak-Zawady: studnia, w którą wpadł człowiek. Przewracając kolejne kartki, mamy wrażenie, że człowiek ten zmierza w stronę dna. Na końcu jednak okazuje się, że dno jest drugim – przeciwległym – początkiem.
Opowieść Filipa Zawady jest cykliczna. To koło, po którym krążymy, gromadząc literackie i życiowe doświadczenia. Koniec jest początkiem, punktem, w którym zaczyna się nowy – nieco inny, ale jednak podobny do wcześniejszego – rozruch. „(Główny wątek nie istnieje)” – pisze poeta. A skoro tak, to nic dziwnego, że od porządkowania sensu ważniejsze jest spotkanie. ©

Filip Zawada, TRZY ŚCIEŻKI NAD JEDNĄ RZEKĄ SUMUJĄ SIĘ, Biuro Literackie, Wrocław 2014

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, redaktor Magazynu Literackiego „Książki w Tygodniku”, prozaik, eseista, poeta.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]