Reklama

Koniec Roe v. Wade. Jak zmieni się dostęp do aborcji w USA?

Koniec Roe v. Wade. Jak zmieni się dostęp do aborcji w USA?

27.06.2022
Czyta się kilka minut
W Kentucky, Missouri i Luizjanie już obowiązuje zakaz aborcji nawet w przypadku gwałtu lub kazirodztwa, a za przeprowadzenie zabiegu lekarzom grozi do 15 lat więzienia. Dalsze zmiany mogą dotknąć nawet 35 milionów kobiet.
W Waszyngtonie i wielu innych miastach USA zwolennicy prawa do aborcji po decyzji Sądu Najwyższego wyszli na ulicę. Waszyngton, 26 czerwca 2022 r. / fot. SAMUEL CORUM/AFP/East News
Z

Za oceanem miały miejsce dwa historyczne wydarzenia. Jedno z nich cofnęło Stany Zjednoczone do lat 70. XX stulecia.

Zacznijmy od przełomu, jakiego na Kapitolu nie było od trzech dekad: w Senacie 50 Demokratów wraz z poparciem 15 Republikanów zagłosowało za zaostrzeniem dostępu do broni palnej. Ustawa, podpisana już przez prezydenta Bidena, przewiduje m.in. ściślejsze kontrole nabywców poniżej 21. roku życia, zakaz zakupu broni przez sprawców przemocy domowej i fundusze dla stanów, które dopuszczają konfiskatę broni należącej do osoby uznanej za zagrożenie dla siebie lub innych. Ustawę poparli czołowi Republikanie: lider tej partii w Senacie Mitch McConnell i senator Lindsey Graham, obaj postrzegani dotąd jako sprzymierzeńcy Narodowego Związku Strzeleckiego (NRA). To duży przełom po głośnej strzelaninie w Teksasie, gdzie w maju zginęło 19 dzieci i dwoje nauczycieli.

Ustawa ta została przyćmiona przez inne historyczne wydarzenie: w piątek 24 czerwca Sąd Najwyższy USA unieważnił wyrok w sprawie Roe v. Wade z 1973 r., legalizujący dostęp do aborcji w każdym przypadku, jeśli taka jest wola kobiety. Za prawną regulację kwestii aborcji odpowiadają odtąd tylko poszczególne stany. Niektóre nie czekały nawet doby, by wdrożyć nowe przepisy: w Kentucky, Missouri czy Luizjanie obowiązuje już zakaz aborcji nawet w przypadku gwałtu lub kazirodztwa, a za przeprowadzenie zabiegu lekarzom grozi do 15 lat więzienia. Przepisy może zaostrzyć nawet 26 kolejnych stanów, co potencjalnie uderzy w 35 mln kobiet w wieku reprodukcyjnym.


TO NIE DO ZNIESIENIA. POSŁUCHAJCIE JAK BARDZO

ZUZANNA RADZIK: Chodzi o protest kobiety wcielonej. Ciało, nad którym państwo i Kościół chcą mieć kontrolę, mówi: dość.


Orzeczenie wywołało demonstracje przed budynkiem Sądu Najwyższego w Waszyngtonie i w innych miastach. Burzliwie było w Phoenix w Arizonie, gdzie protestujący dobijali się do gmachu parlamentu stanowego, a policja użyła gazu łzawiącego. Media rozpisują się już o kobietach, które po nagłym zamknięciu klinik przeprowadzających aborcję jadą tam, gdzie jest ona legalna. Eksperci twierdzą, że w najtrudniejszej sytuacji znajdą się biedniejsze Amerykanki z  mniejszości etnicznych, których nie stać na taką podróż.


Nocne czuwanie pod budynkiem Sądu Najwyższego USA. Waszyngton, 26 czerwca 2022 r. / fot. Brandon Bell/Getty AFP/East News

Tymczasem amerykańska prawica chce iść dalej. Były wiceprezydent Mike Pence nawołuje do wprowadzenia federalnego zakazu aborcji, co podchwycili niektórzy Republikanie. Przewiduje się też, że konserwatyści będą dążyli do zaostrzenia regulacji w sprawie tabletek wczesnoporonnych.

Orzeczenie skrytykował Joe Biden: nazwał je „tragicznym błędem” i zasugerował, że ostatnie słowo w tej kwestii powinien mieć parlament – co można interpretować tak, że prezydent będzie zabiegać, by Kongres podjął zabiegi o przywrócenie liberalnego prawa na poziomie federalnym. Demokratyczni gubernatorzy Kalifornii, Oregonu i stanu Waszyngton zapowiadają, że pomogą w opłaceniu podróży do klinik aborcyjnych na ich terytorium. Dofinansowanie dla pracowniczek, które nie mogą wykonać aborcji w pobliżu miejsca zamieszkania, zapowiadają takie koncerny jak Amazon, Disney czy Microsoft.

Tymczasem wyrok Sądu Najwyższego USA skrytykowali premier Kanady Justin Trudeau, prezydent Francji Emmanuel Macron i brytyjski premier Boris Johnson. Ten ostatni zniesienie federalnego prawa do aborcji nazwał „krokiem wstecz”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka specjalizująca się w tematyce amerykańskiej, stała współpracowniczka „Tygodnika Powszechnego”. W latach 2018-2020 była korespondentką w USA, skąd m.in. relacjonowała wybory...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]