Johnie Greenwood był najszybszym żołnierzem w całym pułku, a mimo to nie udało mu się uciec przed nożem Huronów. Stał się jedną z wielu ofiar wojny siedmioletniej, zwiastunem rzezi, która miała dokonać się podczas oblężenia fortu William Henry. Martwy mężczyzna jest narratorem swobodnej adaptacji „Ostatniego Mohikanina” Jamesa Fenimore’a Coopera autorstwa Catamalou i Cromwella.
„Ostatni Mohikanin”: naturalistyczna opowieść na skraju horroru
Podczas gdy oskalpowane zwłoki zwiadowcy płyną w dół rzeki Hudson, nad jej brzegiem toczy się krwawa walka między Brytyjczykami i sprzymierzonymi z Indianami Francuzami. Cromwell za pomocą gęstych smug akrylowych farb maluje piekło wojny o Nowy Świat. W ilustracjach francuskiego nonkonformisty ważny jest zarówno kolor, jak i faktura. Paleta barw odzwierciedla degrengoladę europejskich kolonii; jej fundamentem są zaśniedziały turkus, krwista czerwień oraz brudny brąz. Powierzchnia płótna przypomina naskalne rysunki, co udobitnia pierwotność ludzkiego okrucieństwa.
Bądź co bądź adaptacji Cromwella i Catamalou bliżej do „Jądra ciemności” Conrada niż melodramatu Michaela Manna. „Ostatni Mohikanin” to naturalistyczna opowieść na skraju horroru. Scenariusz rozpięty jest wokół niedopowiedzeń, tworząc ciąg sugestywnych scen. Z kolei rysownik, wykorzystując ekspresjonistyczną kreskę, buduje aurę posępności północnoamerykańskich lasów, nazywanych zresztą dziką krainą.

OSTATNI MOHIKANIN, scen. Catamalou, Cromwell, rys. Cromwell, przeł. Monika Motkowicz, Wydawnictwo Mandioca
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















