Reklama

Kolorowanki z Powstania

12.05.2014
Czyta się kilka minut
Polskie kino mówi o historii cudzym głosem. Nie stawia niewygodnych pytań, woli schematy i plemienną przynależność. Filmy historyczne przypominają szkolne czytanki – jak nowy film Jana Komasy.
„Powstanie Warszawskie” Jana Komasy Fot. Muzeum Powstania Warszawskiego / NEXT FILM
T

Tworząc „pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction”, Komasa sięgnął po łatwe afekty i mocne efekty. W „Powstaniu Warszawskim”, które właśnie miało premierę, jest miejsce na łzy, uśmiech i patriotyczne uniesienia. Brakuje tylko pytań o sens. Zarówno o sens powstania, jak i sens robienia filmu udającego fabułę i dokument, a niebędącego żadnym z nich. Komasy sens nie interesuje. Nie potrzebuje stawiać pytań, bo tworzy filmowy pomnik – pokryty patyną, chwytający za serce.
Obłęd 44
Młody reżyser traktuje swoich bohaterów instrumentalnie: ze strzępków powstańczych kronik lepi coś, co ma udawać fabułę. „Powstanie Warszawskie” przypomina ćwiczenie warsztatowe wykonywane na egzaminie do szkoły filmowej: to, w którym kandydaci dostają do ręki kilkanaście zdjęć i mają ułożyć z nich historię. Komasa do archiwalnych nagrań dopisał fabularną opowieść o braciach-...

9276

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Tak, chcę
czytać więcej »

Masz już konto? Zaloguj się

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]