To chyba należy i zauważyć, i podkreślić, choć jest drobnym wydarzeniem. We wtorek 11 stycznia, gdy wybuchła sprawa konferencji prasowej w Moskwie, w telewizjach polskich zapanował od razu stan najwyższej gorączki. Komentarze i reakcje popłynęły od razu, zanim jeszcze dało się w skupieniu przeanalizować tekst, a im komentujący był bardziej radykalny w słowach i wnioskach, tym częściej powtarzano jego wystąpienie. Każdy gospodarz programu gromadził swoich ekspertów. I nagle w I Programie TVP otworzyła się zupełnie inna przestrzeń: dano nam bezpośrednią transmisję z pogrzebu Krzysztofa Kolbergera. Godzinę modlitwy, ciszy, serdecznych słów pożegnania, refleksji nad wielkim darem jego życia i twórczości, zakończoną ułamkami ról, jakie tworzył. To było jak koło ratunkowe w gorączce, która zresztą nie przestaje grozić, ale której przecież nie można poddać się na oślep.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















