Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kolaż z modlitw

Kolaż z modlitw

12.05.2014
Czyta się kilka minut
„Moja jest ta ziemia” Martyny Buliżańskiej łączy język anachroniczny z nowoczesnym.
P

Po stronie anachroniczności mamy wizyjność, religijno-patetyczny wymiar świata i modlitewne frazy. Po stronie nowoczesności – kolaże, ostre zestawienia i pastiszowe gry. Buliżańska z tych napięć buduje wiersz. Co w nim pokazuje?
Przede wszystkim wielokulturową i wielojęzyczną przestrzeń. Jej podmiot krąży między różnego rodzaju krajobrazami – zarówno historycznymi, jak i geograficznymi. Wyraźnie zaznaczone są bałkańskie, moskiewskie i kujawskie terytoria. Teraźniejszość nakłada się na przeszłość: archeologiczna i odkrywkowa jest praca języka Buliżańskiej. Słychać w nim historyczne traumy, postkolonialną świadomość, zabobon, rasowe uprzedzenia.
Buliżańska pokazuje także świat wieloreligijny. Znaki prawosławia, katolicyzmu i judaizmu wchodzą w jej wierszach w różne interakcje. A podmiot raz ustanawia władzę nad „swoim caratem”, raz rozmawia z Marią Magdaleną. Przynajmniej dwa razy wspomina o trwającej wojnie. Wojnę przywołuje także aktywna pamięć o niemieckich okupantach, starotestamentowy podkład tych wierszy oraz energia języka. Do pełnego obrazu brakuje jeszcze estetycznych inspiracji. Żabi skoczek z opowiadania Poe, Waldemar Daae i jego córki z baśni Andersena wyznaczają estetykę dysonansów. Jezus i Abraham w ich sąsiedztwie stają się takimi samymi literackimi bohaterami. Biblijne historie tracą przez to swoją dogmatyczność. W poetyckiej różnorodności Buliżańskiej nie chodzi o złagodzenie obrazu świata ani uczynienie go bardziej estetycznym. Gdy poetka w ostatnim wierszu pisze, że „rodzimy się / umieramy / wśród kar i przewinień, bo tak jest bardziej lirycznie”, widać, że znaki różnorodności świata nie służą wyłącznie malowniczej ozdobności wiersza, ale wspierają różnorodność języków, które nas uwalniają od przykrej jednoznaczności dogmatów.
Martyna Buliżańska, „Moja jest ta ziemia”, Biuro Literackie, Wrocław 2013

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]