Reklama

Kokardka na ogonie

Kokardka na ogonie

10.12.2018
Czyta się kilka minut
Czego potrzebuje dziewczynka, gdy staje się kobietą? Książka Iwony Chmielewskiej o pierwszej miesiączce rzuca wyzwanie zwolennikom przełamywania tabu: mówi o płci otwarcie, choć posługuje się nieprzezroczystym językiem.
Iwona Chmielewska "Królestwo dziewczynki" / Wydawnictwo Entliczek
Iwona Chmielewska "Królestwo dziewczynki" / Wydawnictwo Entliczek
C

Chmielewska, wybitna polska ilustratorka, twórczyni m.in. „Pamiętnika Blumki” o Domu Dzieci Korczaka, której prace nadają graficzny charakter wystawie „W Polsce króla Maciusia”, otwartej właśnie w muzeum POLIN, od lat publikuje w Korei. Polski rynek otworzył się na jej niełatwe, wysmakowane picture-booki dopiero niedawno, lata po tym, kiedy mieszkająca w Toruniu artystka zdobyła prestiżową nagrodę na targach książki dziecięcej w Bolonii. Najciekawsze pozycje współczesnej polskiej literatury dziecięcej dostajemy drogą przez Azję.

„Królestwo dziewczynki” wprowadza w świat płciowego dojrzewania z subtelnością, która wydaje się mieć sporo wspólnego właśnie z estetyką Dalekiego Wschodu. Ilustracje – charakterystyczne tkaninowo-rysunkowe kolaże Chmielewskiej – są tu jeszcze bardziej niż zwykle u tej autorki oszczędne i eleganckie. Dobór kolorów – zgaszonych róży, bieli, ecru – daje wrażenie oddechu, niemal medytacyjnej przestrzeni do namysłu. Wykończenie grzbietu atlasem i brzegów kartek złotą farbą to introligatorskie prezenciki; zachwycają precyzją wykonania i urodą. Złoto, koronki, róż: mogłoby „Królestwo dziewczynki” znaleźć się w każdym „królestwie dziewczynki” – stereotypowo urządzonym kąciku zabaw, gdyby nie gust, z jakim zostało zrobione, tak rzadki w świecie lalek, spinek i kucyków, i gdyby nie temat.


CZYTAJ TAKŻE:

Iwona Chmielewska, ilustratorka, pisarka: Ludzie wciąż boją się kobiecej płodności jako nieokiełznanej, nieznanej siły. Przeraża ich biologiczna strona kobiety. Stąd chyba cały problem.


Ciekawe, że tworząc enklawy dziewczynkowatości w przedszkolach, centrach handlowych, prywatnych domach, zdajemy się nie rozumieć, co tak naprawdę celebrujemy. Bo jaka jest najbardziej fundamentalna, najbardziej „różowa” różnica między chłopcami i dziewczynkami? Anatomiczna, fizjologiczna, seksualna oczywiście, którą w pokoikach i kącikach lalkowo-kuchennych przemilczamy. „Królestwo dziewczynki” używając dziewczęcego sztafażu, otwarcie porusza temat miesiączkowania. Wydaje się grać ze stereotypem słodkiej młodej damy, nie podważając go jednak, nie pozbawiając słodyczy. Miesiączka u Chmielewskiej jawi się zza półprzejrzystej zasłony: na kolażach przykrytych tiulem i batystem, symbolizowana przez pianę w misce z praną bielizną i w wannie przygotowanej na rozluźniającą kąpiel. Jak gdyby elegancką lalkę o porcelanowej twarzy i prawdziwych włosach, taką jaką pewnie można było kupić w sklepie Rzeckiego, wyposażyć w zestaw ręcznie robionych, precyzyjnie wyszywanych miniaturowych podpasek. Tradycja, konwencja, zachowawczość i rozsadzający je atrybut. Oto efekt, jaki w swojej książce osiąga Chmielewska.

„Królestwo dziewczynki” trudno przy tym postawić obok „Wielkiej księgi cipek” i „Małej książki o miesiączce” albo „Nocnika nad nocnikami” i „Czy Zuza ma siurka” – nielicznych książek dla dzieci o seksualności wydawanych dziś po polsku. W tym wąskim gronie „Królestwo…” wydaje się równie nie na miejscu, co w gromadzie komercyjnych wydawnictw o kucykach i księżniczkach. Chmielewska zdaje się rzucać zwolennikom przełamywania tabu wyzwanie: sugerować, że można mówić o fizjologii i seksualności otwarcie, ale posługiwać się nieprzezroczystym językiem. Że można nie żyć pod dyktando tabu, ale wciąż je zachowywać. W tym celu wybiera język nie naukowy, i nie potoczny. Decyduje się na stylizację na baśń.

Iwona Chmielewska "Królestwo dziewczynki" / Wydawnictwo Entliczek
Iwona Chmielewska "Królestwo dziewczynki" / Wydawnictwo Entliczek

„Odtąd co miesiąc przez kilka dni dziewczynka była Panią swojego królestwa, a władza ta spadała na nią punktualnie i niezawodnie. Na swoich mapach odkrywała tylko rwące rzeki, spadające znienacka wodospady i wybuchające wulkany”... Zdaniom tym w książce towarzyszą wizerunki rozwierającego się miękkiego piórniczka, z którego wyziera czerwona, ostro zastrugana kredka, kolców róży, dziurki w pończosze. Nachalnie Freudowskie? Nie bardziej niż klasyczne baśnie. Śnieżka, Śpiąca Królewna, Królewna na ziarnku grochu, Królowa Śniegu pojawiają się na kartach książki Chmielewskiej, wnosząc symbolikę krwi i archetypy kobiecości. Główna bohaterka reprezentuje baśniowe postacie, dorasta, przemieniając się z miesiączkującej pierwszy raz dziewczynki w dziewczynę i młodą kobietę. Tak jak baśniowym odpowiedniczkom, doskwiera jej uczucie ciasnoty, cierpi niewygody, traci wiele z tego, do czego była przywiązana, prawie że samą siebie, by ostatecznie odnaleźć się na nowo mądrzejsza, bardziej świadoma. Nie zamarza w odległej krainie, przechodzi próbę zwycięsko.


CZYTAJ TAKŻE:

MAMY MIESIĄCZKĘ: Wstyd, ból i temat tabu. Czy o kobiecej fizjologii można otwarcie rozmawiać?


A jednak niektórych niezbywalnych elementów wydaje się brakować na jej drodze. W tej historii zyskiwana kobiecość to damskie buty na wysokim obcasie, wpierw za duże, potem dobrze leżące na nodze. Nie ma tu konfrontacji z niebezpiecznie plamiącą czerwienią, bo ostatecznie pozostaje z niej tylko odrobina w barwie pomadki do ust. W pewnym sensie przemiana dziewczynki zostaje zaprzepaszczona: nie ma transgresywnej mocy. Można powiedzieć, że dziewczynce przydarza się to, co smokowi zamieszkującemu jej królestwo. Królewna nienawidziła go i chciała przed nim uciec. Z czasem udało się jej go „trochę oswoić”, zawiązać kokardkę na ogonie. Nie dane jej jednak było spojrzeć w twarz zagrażającej sile. Czy nie mogłaby, zamiast pętać smoka wstążkami, sama stać się smokiem? I czy nie mogłaby się śmiać? W klasycznej baśni moment oczyszczenia to chwila ulgi z powodu przezwyciężonej grozy albo śmiechu – u Grimmów, ale też u Andersena wszechobecne są humor i groteska. Dziewczynka z Królestwa się nie śmieje, opowieść o niej utrzymana jest w tonie melancholijnej powagi.

Iwona Chmielewska "Królestwo dziewczynki" / Wydawnictwo Entliczek
Iwona Chmielewska "Królestwo dziewczynki" / Wydawnictwo Entliczek

Miesiączka, tak jak okres dojrzewania, budzi w naszej kulturze lęk. W potocznych skojarzeniach jest czasem nieczystym, potencjalnym powodem do wstydu. To z tym kulturowym obciążeniem zmaga się „Królestwo…”; jak widać, trudna to walka i wielki ciężar:

„Tron, na którym siadała, był twardy i niewygodny,

a korona była za ciężka i uciskała jej głowę.

Czuła się, jakby nosiła długi, za długi tren,

który plątał się i brudził.”

Znany pedagog Jesper Juul parafrazował kiedyś rozmowy, jakie często stają się udziałem rodziców dorastających dzieci: „‒ Ile lat ma Pani dziecko? ‒ Czternaście. ‒ Ach tak. To trudny wiek!”. Albo: „Ile lat ma Pana dziecko? – Jedenaście. ‒ W takim razie niedługo się zacznie!”. „Zupełnie jakby – komentuje Juul – nastolatki z definicji stanowiły jakiś problem albo były przyczyną problemu. A przecież one robią tylko to, co muszą robić: dorastają”. Chmielewska zdaje się mówić trochę podobnie jak duński pedagog: to się stanie i poradzisz sobie. Tylko że dla niej cała historia owiana jest mgiełką smutku.

Mimo wszystko jednak podarowałabym „Królestwo dziewczynki” siedmiolatce. Chociażby po to, żeby zobaczyć, co z nim zrobi. Widziałam kiedyś w pewnym różowym pokoju elegancką staroświecką lalkę w jednym wózku z pluszowym szczupakiem. Lalka świetnie sobie radziła.

Czytaj także: "Czy comiesięczne krwawienie menstruacyjne może wejść na łamy prasy? Katolickiej? Piszę ten tekst w nadziei, że może – albowiem dlaczego nie?" - Anna Dziewit-Meller w felietonie o menstruacji

Galeria zdjęć
  • Iwona Chmielewska "Królestwo dziewczynki" / Wydawnictwo Entliczek
  • Iwona Chmielewska "Królestwo dziewczynki" / Wydawnictwo Entliczek

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Nauczycielka, współzałożycielka Szkoły Demokratycznej w Krakowie, autorka tekstów i wywiadów publikowanych m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, dotyczących zwłaszcza problematyki wychowania...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]