Koalicja o włos przegrała głosowanie w sprawie aborcji. Czy zimny prysznic obudzi polityków?

Głosowanie miało wymiar wyłącznie polityczny i nie ulega wątpliwości, że przynajmniej w krótkim horyzoncie czasowym największym przegranym jest premier Donald Tusk.
Czyta się kilka minut
Dyżur działaczek inicjatywy Aborcyjny Dream Team na korytarzu sejmowym w czasie posiedzenia poświęconego depenalizacji aborcji, Warszawa, 11 lipca 2024 r. // Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Dyżur działaczek inicjatywy Aborcyjny Dream Team na korytarzu sejmowym w czasie posiedzenia poświęconego depenalizacji aborcji, Warszawa, 11 lipca 2024 r. // Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Sejm nie zgodził się na depenalizację pomocnictwa w aborcji. Niesubordynacja Romana Giertycha, jedynego posła KO, który będąc w Sejmie, nie wziął udziału w głosowaniu, i stanowisko ludowców, w większości głosujących ręka w rękę z PiS, przysłoniły oczywisty fakt, że nawet gdyby Sejm ustawę uchwalił, nie miała szans na wejście w życie – prezydent Andrzej Duda zawczasu zapowiedział weto.

Głosowanie miało wymiar wyłącznie polityczny i nie ulega wątpliwości, że przynajmniej w krótkim horyzoncie czasowym największym przegranym jest premier Donald Tusk. 

To jemu niepokorny Giertych rzucił „sprawdzam” – i warto śledzić, jak się rozwinie ta relacja oparta wyłącznie na politycznych kalkulacjach. Ale Tuskowi swoją etyczną nieugiętość zademonstrowali też liderzy PSL – osłabiając kluczowy przekaz dnia, jakim miała być zgoda Sejmu na uchylenie immunitetu i tymczasowy areszt byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. To tym od piątku miała żyć polska opinia publiczna, a nie triumfalnymi okrzykami, jakimi ławy PiS powitały wynik głosowania aborcyjnego. Zabrakło niewiele.

Pojawia się pytanie o sens prac nadzwyczajnej komisji, która debatuje nad trzema pozostałymi projektami aborcyjnymi. Pisaliśmy wielokrotnie, że w tym Sejmie jedynie projekt Trzeciej Drogi, przywracający stan sprzed werdyktu TK Julii Przyłębskiej, ma szanse na uchwalenie. Teraz jest to jeszcze bardziej oczywiste – jeśli PSL (w przeciwieństwie do Polski 2050, która zagłosowała razem z lewicą i KO) nie był w stanie poprzeć depenalizacji, na pewno nie zgodzi się na liberalizację. Sprawa aborcji nie została wpisana do umowy koalicyjnej, ale chyba najwyższa pora, by liderzy koalicji tą sprawą się zajęli i zadali sobie pytanie, czy potrzebują kolejnych przegranych głosowań, czy też może to oni wezmą współodpowiedzialność za tę newralgiczną sprawę. Być może zimny prysznic w postaci przegranego o włos głosowania (przegrana byłaby dużo większa, gdyby na sali nie zabrakło kilkunastu posłów PiS) zresetuje sposób myślenia. I wtedy, choć po szkodzie, będzie z niego jakaś korzyść.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Gry o aborcję