Reklama

Ładowanie...

Epilog bośniackiej wojny

Epilog bośniackiej wojny

24.03.2016
Czyta się kilka minut
Takiego procesu nie było od czasu Norymbergi: 5 lat rozpraw, 434 świadków, ok. 3 mln stron akt sądowych.
Radovan Karadżić, Haga, 24.03.2016 r. / Fot. Robin van Lonkhuijsen / AFP/EAST NEWS
O

Oskarżony: Radovan Karadżić, były przywódca bośniackich Serbów, ikona skrajnego nacjonalizmu, który w latach 90. XX w. stał się przyczyną krwawych konfliktów na Bałkanach.

W czwartek Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii w Hadze uznał 70-letniego dziś Karadżicia za winnego ludobójstwa, zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości popełnionych podczas wojny w Bośni i Hercegowinie (1992-95) – i skazał go na 40 lat więzienia. To jedyny tej rangi polityk ponoszący w końcu odpowiedzialność za konflikt, w którym zginęło ponad 100 tys. ludzi, a ponad 2 mln zostało uchodźcami.

Pamiętam radość, gdy w lipcu 2008 r. wieść o jego aresztowaniu dotarła do Sarajewa, które na skutek barbarzyńskiego ostrzału serbskich artylerzystów i snajperów straciło ponad tysiąc dzieci. Mieszkańcy i turyści, starzy i młodzi – wszyscy zbiegaliśmy z osiedli na wzgórzach, aby na ulicy Marszałka Tity cieszyć się ze schwytania człowieka, którego charakterystyczne rozwichrzone włosy i przenikliwe spojrzenie śniły się zapewne podczas wojny wielu bośniackim Muzułmanom.

Dziś ich reakcja na wyrok jest „radosno-smutna”. Zapadł on 20 lat po tamtej wojnie; nie doczekało go choćby wiele wdów, których mężów zamordowano w Srebrenicy. Przez większość tego czasu Karadżić żył na wolności. Po wojnie uciekł do Serbii. Tu zmienił tożsamość: zapuścił brodę, zaczął nosić staromodne okulary w grubych oprawkach, rozpoczął pracę jako uzdrawiacz. Pasował do tradycyjnych bałkańskich opowieści o chytrych bohaterach, którzy w ukryciu przeczekują złe czasy; w belgradzkim barze, do którego przychodził jako dr Dragan Dabić, specjalista medycyny alternatywnej, siadywał… pod zdjęciem „prawdziwego” Karadżicia.

Ale po tym, gdy Serbia uznała w końcu, że należy go aresztować i wydać Hadze, wrócił do roli, w której zawsze czuł się najlepiej: opanowanego i błyskotliwego mówcy, lubiącego cytować starożytnych filozofów. W Hadze pod jego wrażeniem był nawet prokurator. Tytułował go: „doktor Karadżić” – przed wojną oskarżony był bowiem cenionym psychiatrą. W Sarajewie wciąż stoi kamienica, w której kiedyś miał gabinet. Jej okna wychodzą na dawne boiska. Później zamieniono je na cmentarze ofiar wojny, którą Karadżić w dużej mierze sam rozpętał.

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]