Reklama

Kadry Putina: lojalność przede wszystkim

Kadry Putina: lojalność przede wszystkim

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
03.06.2022
Czyta się kilka minut
"Kadry decydują o wszystkim" - te przypisywane Stalinowi słowa wciąż są aktualne na Kremlu. A kryterium doboru osób na kluczowe stanowiska jest dziś pełna lojalność wobec Władimira Putina. Po inwazji na Ukrainę kryterium lojalnościowe jeszcze zaostrzono.
Zdewastowany mural z podobizną Władimira Putina w Belgradzie / fot. ANDREJ ISAKOVIC/AFP/East News
R

Rządy Putina w 2000 r. zaczęły się od potężnego desantu „ludzi z Petersburga” do Moskwy. Nowy prezydent obsadził urzędy, służby, agencje i korporacje o strategicznym znaczeniu znajomymi z KGB, studiów i petersburskiego merostwa. Wszyscy stali murem za Putinem i jego planem „podniesienia Rosji z kolan”. Na dodatek wyglądali jak spod sztancy – szarzy, podobni do Putina, nierzucający się w oczy, idealni kagiebiści.

Tylko jeden z „piterskiego” starego zaciągu, Wiktor Czerkiesow, publicznie podał w wątpliwość kurs lidera. W 2007 r. nie tylko zgłosił zastrzeżenia co do czystości zagrywek reżimu (z pozycji uczciwego czekisty o czystych rękach, gorącym sercu i chłodnej głowie), ale wezwał do walki z bogaceniem się ludzi tej formacji, korupcją i innymi bolączkami. Wypadł z łaski i od kilkunastu lat nie jest obecny na scenie politycznej ani żadnej innej. Pozostali członkowie klanu konsekwentnie realizowali plany Kremla. 

Stojący od zarania putinowskich dziejów na czele służb specjalnych: Siergiej Naryszkin (Służba Wywiadu Zagranicznego), Aleksandr Bortnikow (Federalna Służba Bezpieczeństwa) oraz pozostali członkowie Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej (RBFR) z Nikołajem Patruszewem zawsze prezentowali się jako zdeklarowani putiniści. Przed uderzeniem na Ukrainę Putin zwołał posiedzenie Rady, by przed kamerami telewizyjnymi wyreżyserować spektakl ich pełnego poparcia dla „operacji specjalnej”.

Nominacje dla goryli

Rada Bezpieczeństwa jest ciałem podejmującym najważniejsze decyzje polityczne w Rosji. 3 czerwca przypada trzydziesta rocznica jej powołania. Tworzą ją najważniejsze osoby w państwie. Na czele stoi sam Putin, sekretarzem od lat jest wspomniany Patruszew, stałymi członkami – premier, szef Administracji Prezydenta, szefowie obu izb parlamentu i ministrowie tzw. resortów siłowych. Putin może powołać do Rady innych urzędników – w ostatnich dniach wprowadził do tego gremium niejakiego Aleksandra Kurienkowa, swojego ochroniarza.


ROSYJSKA RULETKA: CZYTAJ WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY ŁABUSZEWSKIEJ >>>


Wysokimi nominacjami dla goryli prezydent zadziwił już przed laty. Karierę zrobił na przykład Wiktor Zołotow, znajomy z Petersburga, były ochroniarz mera Anatolija Sobczaka (Putin był w latach 90. zastępcą mera) i Borysa Jelcyna (m.in. w czasie gorących dni puczu sierpniowego w 1991 r.). W 2016 r. Zołotow został dowódcą RosGwardii, której zadaniem jest zapewnienie „spokoju społecznego”. Jest członkiem Rady Bezpieczeństwa. Osobisty adiutant Putina, zastępca naczelnika Służby Bezpieczeństwa Prezydenta Aleksiej Diumin, został w tymże 2016 r. gubernatorem obwodu tulskiego. Przez pewien czas był lansowany przez telewizję, co stało się podstawą spekulacji, że szykowany jest na następcę Putina. Na razie ciągle jest gubernatorem.

W latach 2006-2015 osobistym ochroniarzem Putina był Jewgienij Ziniczew. W ramach awansowania zaufanych funkcjonariuszy prezydent powierzył Ziniczewowi pełnienie obowiązków gubernatora obwodu kaliningradzkiego. Coś się jednak ewidentnie nie udało i Ziniczew po 70 dniach złożył rezygnację „z przyczyn rodzinnych”. Został ministrem ds. sytuacji nadzwyczajnych. A w 2021 r. zginął w tajemniczych okolicznościach (pisałam o nim w „Rosyjskiej ruletce” – https://www.tygodnikpowszechny.pl/detale-przyrody-ojczystej-168969). 

Kurienkow – „człowiek służby”

I oto teraz na czele tegoż ministerstwa Putin postawił kolejnego swojego zaufanego „anioła stróża” – generał lejtnant (do niedawna generał major) Aleksandr Kurienkow został przedstawiony pracownikom resortu osobiście przez prezydenta, co jest wyróżnieniem i oznaką prezydenckiej łaski: „Aleksandr Wiaczesławowicz nie jest karierowiczem w pejoratywnym znaczeniu tego słowa, wręcz przeciwnie – to człowiek służby, doskonale zna się na tym, czym ma się zająć, potrafi zagłębiać się [w pracę], potrafi, będąc dojrzałym mężczyzną, ułożyć stosunki w kolektywie”. Kurienkow w odpowiedzi bąknął służbiście: „Dziękuję za zaufanie”. I, jak sądzę, trafił w sedno. Zaufanie prezydenta to klucz do tej nominacji.

Kurienkow osłaniał własnym ciałem ciało prezydenta jako starszy adiutant (wcześniej pracował w szkole jako nauczyciel wf-u), w 2021 r. został wywindowany na stanowisko zastępcy dyrektora RosGwardii ds. szkoleń. W 2015 r. odebrał Order za Zasługi dla Ojczyzny II stopnia. Tyle wiadomo z oficjalnych źródeł. Tajemniczy „Pan Nikt”. Czego dowiedzieliśmy się z jego wystąpienia przed obliczem Rady Federacji (izby wyższej rosyjskiego parlamentu, która akceptuje nominacje)? Że nie potrafi ułożyć jednego sensownego zdania, często wzdycha i że – jak zapewnia pomiędzy westchnieniami – „obowiązkowo” sobie poradzi z powierzonymi zadaniami (https://twitter.com/wwwproektmedia/status/1529514050865987584).

Nominacja Kurienkowa to świadectwo tego, że Putin ufa ludziom należącym do ukrytego przed oczami szerokiej publiczności kręgu, a że ławka rezerwowych jest krótka, sięga po persony mierne, ale wierne. Zdaniem politologa Siemiona Nowoprudskiego to także potwierdzenie umacniania się pozycji RosGwardii, faktycznie osobistej armii Putina. „Do tej pory ludzie wywodzący się z RosGwardii nie byli stawiani na czele ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych. (...) wieloletni szef tego resortu Siergiej Szojgu, który przestał być najbardziej lubianym ministrem rosyjskiego prezydenta, obecnie już nie kontroluje ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych. Kontrolę przejęła RosGwardia i pośrednio Wiktor Zołotow, który jest uważany za jedną z osób najbliższych prezydentowi”.

To, że Kurienkow stał się członkiem Rady Bezpieczeństwa FR, może też oznaczać, że nawet w gronie tak zaufanych ludzi w czas wojennej trwogi prezydentowi przyda się sprawdzony bezpiecznik. Putin musi mieć lojalne kierownictwo resortów siłowych – to filar jego tronu od dawna, a w warunkach wojny szczególnie ważny aspekt sprawowania (i zachowania) władzy.

Rozstanie z Familią?

Z grona doradców Putina odszedł Walentin Jumaszew. Człowiek minionej epoki. Zięć Borysa Jelcyna, mąż Tatiany Djaczenko, która była doradczynią ojca i jedną z najważniejszych osób w jego otoczeniu. Dotarł na urzędnicze szczyty – był szefem Administracji Prezydenta – dzięki miłej współpracy z Jelcynem jako redaktor jego książek. Przez ostatnie dwadzieścia dwa lata pełnił społecznie (tzn. bez pobierania wynagrodzenia) funkcję doradcy Putina. W jakich sprawach doradzał? Nie wiadomo.


ATAK NA UKRAINĘ | KORESPONDENCJE, ZDJĘCIA, ANALIZY | CZYTAJ NA BIEŻĄCO W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Jak przypuszczają komentatorzy, był kontrolerem (смотрящий) z ramienia Familii Jelcyna, osobą ochraniającą interesy klanu. Nietykalność ludzi związanych z rodziną pierwszego prezydenta była jednym z najważniejszych punktów umowy z Putinem, któremu Familia powierzała ster rządów na przełomie 1999 i 2000 r. Jumaszew należał do kręgu autorów projektu „następca”, kreujących Putina na przywódcę. I oto teraz jego odejście z Kremla staje się symbolicznym zakończeniem etapu „pokojowego współistnienia” starej i nowej ekipy. Być może jest też symbolicznym zerwaniem jelcynowskiego klanu z Putinem, który rozpętał wojnę w Ukrainie, wyrazem zdystansowania się od jego polityki. Spośród autorów pomysłu „Putin na prezydenta” już na samym początku agresji Rosję opuścił jeden z najważniejszych kreatorów rosyjskiej polityki, Anatolij Czubajs.

Igor Ejdman, krytyk reżimu putinowskiego, od lat na emigracji, tak ujął na Facebooku powody odejścia Jumaszewa: „Czy myślicie, że Jumaszew na starość przejrzał na oczy? Nie sądzę. Po prostu status doradcy prezydenta dotychczas dawał mu możliwość obrony swoich biznesów w Rosji przed zakusami szakali z resortów siłowych. Dlatego trzymał się tej funkcji. Ale na Zachodzie ma do stracenia więcej. I teraz [po agresji na Ukrainę] nad nakradzionymi przez Familię kapitałami zgromadziły się czarne chmury – realne sankcje. Dlatego szczur nawiał z objętego sankcjami okrętu rosyjskiej władzy”.

Na razie aktywa Djaczenko i Jumaszewa na Zachodzie nie zostały objęte sankcjami. Na razie.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]