Jezus Ewangelizator

Niesamowite są paschalne perykopy, czyli czytania ewangeliczne. Pokazują nam Jezusa, który wyprowadza ludzi z niewiary i zwątpienia, i czyni ich na nowo swoimi uczniami.
Czyta się kilka minut

Powinniśmy każdą z tych historii przemedytować. Zacznijmy od spotkania Jezusa z Marią Magdaleną (J 20, 11-18). Pozwala nam ono odkryć trzy istotne motywy Jezusowej ewangelizacji.

Motyw pierwszy ukryty jest w pytaniu: „Niewiasto, czemu płaczesz?” – Jezus nie potrafi przejść obojętniej wobec jej łez! Być może to właśnie płacz Magdaleny zatrzymuje Go w drodze do Ojca? Zbagatelizowanie czyichś łez jest przetrąceniem ewangelizacji już na jej progu. „Znajdź ranę – uczy papież Franciszek – i ulecz ją!” – to może być początkowym doświadczeniem Dobrej Nowiny w życiu człowieka; może być bramą dla kolejnych etapów przekazu wiary.

Motyw drugi: „Mario!”. Zawołał ją po imieniu. Ja Dobry Pasterz, który zna i woła każdą ze swoich owiec po imieniu. Dokąd mówił do niej: „Niewiasto” – nie rozpoznawała Go; jej oczy wiary były na uwięzi… Kiedy jednak zawołał ją po imieniu, odwróciła się ku Niemu z okrzykiem „Rabbuni”.

Bo ewangelizacja jest wydarzeniem skierowanym do osoby – nawet jeśli odbywa się w wielotysięcznej wspólnocie ludzi, staje się Ewangelizacją dopiero wtedy, gdy każda z nich czuje się osobiście dotknięta i zaadresowana. Tu mamy jako Kościół w Polsce jeszcze wiele zadań do odrobienia: by się cieszyć spotkaniem indywidualnym; by przestać z lękiem liczyć dominicantes i communicantes; by nie uciekać od osobistego kierownictwa duchowego; by nie ustalać limitów osobowych, od których takie czy inne spotkania grup formacyjnych nabierają sensu.

Trzeci motyw: Posłanie: „Idź do Moich braci i powiedz im...”. Wydaje się niejednokrotnie najmniej oczywiste w całym procesie ewangelizacyjnym. Co więcej, czasami można mieć nawet obawy, typu: „Będę chciał czegoś więcej, to ucieknie”. Jesteśmy gotowi wręcz wszystko zrobić dla ludzi, i za ludzi, byle tylko… „zostali”. A tymczasem zostaną, jeśli tylko damy im zrozumieć i doświadczyć, że są potrzebni. Że ich twórcza obecność we wspólnocie jest niezastąpiona. Że zostali przez Ducha Świętego wyposażeni w dary, których inni nie mają, a więc ich wkład jest równie istotny, jak i konieczny. Ktoś, kto czuje się potrzebny – zostaje.

Zobaczyć płacz – przemówić po imieniu – otwierać przestrzeń do działania; uzdalniać/wyposażać i posyłać. Takie jest działanie Jezusa. Ewangelizatorze, idź i Ty czyń podobnie. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 17-18/2020