Jeszcze mniej

Niedziela 18 kwietnia, godzina 6 rano, pierwszy serwis wiadomości w radiowej Dwójce. Jedyny temat: uroczystości żałobne w Warszawie poprzedniego dnia i nocy, oraz przewidywane na najbliższe godziny etapy żałobnej podróży do Krakowa.
Czyta się kilka minut

Nic więcej: ani z Polski, ani ze świata. Nawet o zagranicznych uczestnikach pogrzebu, którzy już odwołali przyjazdy z powodu zagrożenia wyziewami islandzkiego wulkanu.

W sobotniej prasie chyba tylko jedna gazeta codzienna zrobiła to, co było najbardziej potrzebne: w tych ostatnich godzinach pożegnania pielgrzymów katyńskich zamieściła na czołówce fotografie i imiona tych, których dotąd nie tylko nie zidentyfikowano w szczątkach rozbitego samolotu, ale nawet nie wiadomo, czy będzie możliwe ich przywiezienie i pochowanie. Jakby w proteście przeciw temu napisano: "na was czekamy". I to były słowa najpotrzebniejsze.

O słowach niepotrzebnych, czasem nawet słowach nie do zniesienia, będzie czas mówić i rachować się z nich (bo to jest sąd, który nam obiecano nawet w Ewangelii) - później. Ale tymczasem pora już chyba zastanowić się, czy przez ten tydzień żałoby, jakże zrozumiałej, nie zamknęliśmy się nad samymi sobą do tego stopnia, że nie da się tego usprawiedliwić, a tym bardziej przyjąć jako normy dla tych powinności, które niezmiennie za cel mają przecież dostarczanie wiadomości o świecie, w którym żyjemy i w którym ludzie inni niż my nie przestali cierpieć, przeżywać nieszczęścia, umierać. Na pograniczu z Tybetem w tych właśnie dniach co najmniej kilkuset ludzi umierało w męczarniach pod gruzami zwalonych domów, bo ratownicy ustawali z braku tlenu na spustoszonych przez trzęsienie ziemi wysokościach. Kto z nas zdołał to zauważyć, ile słów im poświęcono?

Może nie napisałabym tego, gdybym wczoraj nie przeczytała słów bardzo poważnego kapłana na bardzo poważnych łamach: "Współczesny świat takiej tragedii do tej pory nie oglądał". To były słowa o tym, co nas, Polaków, spotkało 10 kwietnia...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2010