Reklama

Jak wam się podoba?

Jak wam się podoba?

26.08.2019
Czyta się kilka minut
Jaka to ulga, że za czynienie dobra nie wsadzają! Gdyby bowiem było inaczej, więzienia na świecie pełne byłyby zwłaszcza dwóch gatunków ludzi: bibliotekarek (i bibliotekarzy) oraz osób prowadzących księgarnie.
Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
O

O tych pierwszych pisałam już nie raz na tych łamach, w końcu w licznych polskich bibliotekach, które odwiedziłam w czasie swojej tzw kariery pisarskiej, wiedzą dobrze, że goszcząc mnie goszczą jednocześnie psychofankę bibliotekarek i bibliotekarzy, osobę, która uważa, że im więcej osób z doświadczeniem w tej pracy objawiających się w polityce, biznesie albo kulturze, tym mniej wojen na świecie, a globalne temperatury niższe. Dziś jednak chciałabym napisać trochę więcej o księgarniach, żeby na chwilę oderwać państwa od ponurej rzeczywistości końca wakacji w Polsce, obfitujących w zdarzenia zarówno tragiczne, jak i niewiarygodnie wręcz skandaliczne (o tym stoi we wszystkich innych tekstach w „Tygodniku”).

Księgarnie przyszły mi na myśl jako temat dzisiejszego felietonu, kiedy czekałam na mojego rumuńskiego kolegę ­Razvana, w ogrodzie przy jednej z księgarń w Bukareszcie. ­Razvan znany jest z tego, że spotyka się z nim wyłącznie w miejscach wyjątkowo atrakcyjnych, czy to ostępy Transylwanii, czy włoskie średniowieczne miasteczka, czy centrum stolicy – nigdy nie proponuje niczego, co nie robiłoby świetnego wrażenia. Tak było i tym razem. Położona wśród dających kojący cień drzew restauracja Cafe Verona, w której na gości co i rusz spływała cudownie chłodna mgiełka z rozpylaczy, okazała się łączyć swoje podwoje ze wspaniałą trzykondygnacyjną księgarnią Cărtureşti. Po przejściu przez wszystkie jej świetnie zaopatrzone zakamarki (Olga Tokarczuk na poczesnym miejscu na poziomie zero) dotarłam na piętro przeznaczone dla dzieci i jak zwykle w takich miejscach popadłam w długotrwały stan szczęśliwego otępienia. I tylko konieczność dalszej podróży w stronę Braszowa zmusiła mnie do opuszczenia tego miejsca.

Ale do osiągnięcia tego stanu nie trzeba mi wcale trzech pięter bukareszteńskiego cacka, przecież tak samo cieszę się, gdy wchodzę po stromych schodkach Księgarni Współczesnej w Mrągowie. Tam od lat zaopatruję się w książki, nie tylko w ich świetnym dziale z literaturą poświęconą Warmii i Mazurom, ale we wszystkich innych. Ot choćby w dziale dziecięcym: to tam wykupiliśmy swego czasu wszystkie książki Roalda Dahla, opętani rodzinnie fiksacją na punkcie jego doskonałych powieści (kto nie czytał „Wiedźm”, ten trąba). Nie ukrywam co prawda, że w tegorocznym sezonie kupowałam u nich, w dziale papierniczym, także ogromne ilości brokatowej plasteliny – hitu tych wakacji – ale i „Shitshow” Le Duffa, i „Podróżnego” Boschwitza, i cztery kolejne tomy przygód Percy’ego Jacksona dla syna.

Inną księgarnią, która jak syrena przyzywa mnie zawsze do siebie, jest kultowa już Prospero’s Books, leżąca w podwórku jednej z kamienic w Alei Rustawelego, w Tbilisi. To stamtąd przywoziłam zawsze wory książek o Gruzji i Kaukazie, niedostępnych nigdzie indziej, czasem przeginając z zakupami, jak wówczas, gdy na tbiliskim lotnisku zostałam poproszona uprzejmie, ale stanowczo o wyjęcie ośmiu kilogramów książek z bagażu, żeby móc wrócić do domu. Pamiętam, jak klęczałam nad wybebeszoną walizką i z bólem serca dokonywałam selekcji – co biorę, a co zostawiam w domu naszego przyjaciela Achiko, który przywiózł mnie tego dnia na lotnisko, a teraz stał z siatami, do których wrzucałam kolejne tomy. A skorośmy już przy Szekspirze: za każdym razem, gdy zapraszałam swoich rozmówców na nagrania do rozmów o książkach do maleńkiej księgarenki Jak Wam się Podoba przy Emilii Plater w Warszawie – czy była to Zeruya Shalev, czy Michael Cunningham – każdy mówił to samo: cóż to za wspaniałe miejsce! Kolejne księgarki prowadzące tę placówkę: Ula, Kasia, Natalia, nadawały mu niebywałego czaru, tak że nikomu nie chciało się stamtąd wychodzić, ­nawet jeśli spieszył się na samolot do Ameryki.

Do księgarni na Tłomackiem w Żydowskim Instytucie Historycznym chodziło się niegdyś zwłaszcza dla spotkania z Karoliną Krakowską, która potrafiła doskonale doradzić zagubionym w lesie rzeczy poszukiwaczom książek. Tak jak w cieszyńskim Kornelu i Przyjaciołach, miejscu nazwanym tak na cześć Filipowicza (zanim to było modne), prowadzonym przez Mariolę Sznapkę, która nie tylko ma świetne książki i dobrą kawę, ale także wędkę pisarza wiszącą u sufitu.

Księgarze i księgarki z tych wszystkich miejsc (tak jak księgarze i antykwariusze z Wrzenia Świata albo z Antykwariatu Warszawskiego, albo z Kwadrygi, albo z Massolitu w Krakowie, albo ci, co Pod Globusem, albo Małgosia Narożna z Fiki w Szczecinie; wpisujcie tu proszę wszystkie kolejne adresy i nazwiska!): ja was pozdrawiam dziś i nisko się kłaniam – robicie doskonałą robotę i ja bym wam dała nie tylko jedynki na listach, ale w ogóle bym dała wam te listy do zorganizowania. W końcu kto, jak nie wy, wie najlepiej o tym, jak ważne jest to, by klient miał dobry wybór. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
Pisarka i dziennikarka, wcześniej także liderka kobiecego zespołu rockowego „Andy”. Dotychczas wydała dwie powieści: „Disko” (2012) i „Górę Tajget” (2016). W 2017 r. wydała książkę „Damy,...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]