Reklama

Jak trwoga to do... Unii. Ale dlaczego?

Jak trwoga to do... Unii. Ale dlaczego?

23.03.2020
Czyta się kilka minut
Nie pierwszy to kryzys, który wywołuje pytanie o sens integracji europejskiej. Od Włoch przez Hiszpanię po Polskę słyszymy pretensje pod adresem europejskich instytucji i stolic.
Na granicy hiszpańsko-marokańskiej, Ceuta, 13 marca 2020 r. / FOT. JORGE GUERRERO/AFP/East News
Z

Zamykanie granic, dzielenie obywateli Unii na tych, którzy mieli szczęście dostać się do domu, i tych, którzy utknęli na granicach. W tle widzimy walkę rządów o zakup środków ochronnych i wyścig na pakiety finansowe dla ratowania gospodarek. Powstaje wrażenie, że każdy sobie i na własny rachunek. W efekcie jedynym „porządnym” miałyby być władze chińskie, choć to one – długo tuszując epidemię – są głównym odpowiedzialnym za wybuch światowej pandemii. Teraz robią na niej interes polityczny i gospodarczy. I Rosja, która śle na pomoc Włochom „osiem brygad medycznych” w nadziei, że po kryzysie Rzym się zrewanżuje... Czy to koniec świata, jaki znamy? I koniec Unii Europejskiej?

Nie. Jest to natomiast, a raczej powinien być (co oznacza, że nie musi), koniec złudzeń o funkcjonowaniu współczesnego świata. Także integracji europejskiej, która nie jest oderwanym od rzeczywistości procesem, lecz częścią naszego życia. Oczekujemy od Brukseli pomocy, gdy państwa same sobie nie radzą. Ale te same państwa nie chcą nie tylko zrzec się części suwerenności na rzecz organów Wspólnoty, lecz i ze sobą współpracować. Ich egoizm jest funkcją społecznych egoizmów. Solidarności łatwiej żądać od innych, niż ją okazywać. Czy chodzi o finanse dla Grecji, przyjęcie uchodźców czy dzielenie się deficytowymi towarami w czasie epidemii – rządy działają wedle prostej zasady: czy ludzie nas za to nagrodzą, czy przeklną? Dlatego w czasie umownego pokoju nie chcemy więcej Europy, bo jawi się nam jako zagrożenie dla naszego stylu życia i tożsamości. A w czasie kryzysu zdziwieni odkrywamy, że Europa jest jak cesarz bez szat. Tymczasem ochrona granic, polityka zdrowotna, zagraniczna i obronna – to kompetencje narodowe. I jest szereg powodów, by takimi pozostały.

Jeśli z obecnego kryzysu płynie jakiś wniosek dla przyszłości Unii, to taki: potrzebujemy w Europie nowej umowy politycznej, która jasno określi, czego możemy oczekiwać od instytucji Unii, a czego od instytucji narodowych. Spodziewane załamanie gospodarcze przyniesie nam bowiem kolejną falę rozczarowań, że opowieść o Europie nie jest tożsama z Europą, którą widzimy. Nasze poczucie rozdźwięku zawsze będzie jednak mniejsze od tego, którego doświadczają Chińczycy czy Rosjanie, słuchając swoich narodowych opowieści.


Czytaj więcej:

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Oczekujemy od Brukseli pomocy, gdy państwa same sobie nie radzą". To chyba tylko pan Olaf tak wygląda pomocy jak kania ddżu. Ja, czytając gazety polskie i niepolskie, żadnych oczekiwań nie widzę. Każdy kraj walczy z epidemią według własnego rozeznania sytuacji i są to strategie, można rzec, konwergentne. Nawet Anglicy wycofali się w końcu z pomysłu przeczekania i naturalnego uodpornienia się na wirusa i zaczynają robić to samo, co wszyscy. Ani rządy, ani obywatele nie oczekują też od UE pomocy finansowej, bo po prostu taka pomoc byłaby rozpaczliwie nieadekwatna do potrzeb. O ile pamiętam, jakieś dwa, trzy tygodnie temu mówiono o 25 mld euro, przesuniętych zresztą z funduszy przeznaczonych na inne cele. Na wszystkich. Może wystarczyłoby to na pomoc dla jakiejś Łotwy, ale co to jest wobec brytyjskiego pakietu 330 mld funtów albo pomocy zapowiedzianej przez rządy Francji, Niemiec, czy Włoch? Prawdopodobnie nawet polski budżet szarpnie się na większy wydatek. Unia natomiast może łaskawie zezwolić na poluzowanie dyscypliny budżetowej, ale nawet jeśli nie zezwoli, to czy ktoś się łudzi, że najwięksi gracze będą się tym przejmować? Niemcom i Francuzom mogą darować, jak Zagłoba Niderlandy królowi szwedzkiemu. "Ochrona granic, polityka zdrowotna, zagraniczna i obronna – to kompetencje narodowe. I jest szereg powodów, by takimi pozostały". Nic dodać, nic ująć, tylko to jest właśnie sam rdzeń polityki każdego państwa. Jeśli w tych dziedzinach pojawia się ostry kryzys, to nagle inne sprawy skądinąd przyjemne i pożyteczne - podróże bez wiz, erasmusy, granty kulturalne, przepisy ujednolicające wtyczki ładowarek i regulujące nazewnictwo produktów regionalnych - przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Red. Osica nie ma racji uważając, że "w czasie umownego pokoju nie chcemy więcej Europy, bo jawi się nam jako zagrożenie dla naszego stylu życia i tożsamości. A w czasie kryzysu zdziwieni odkrywamy, że Europa jest jak cesarz bez szat". W czasie pokoju głosy przeciwników pogłębiania integracji równoważą się z głosami jej zwolenników, a nawet ci ostatni przeważają, skoro integracja jednak postępuje. Ogólnie jednak chodzi o to, że ta kwestia zaprząta bez reszty uwagę jednych i drugich. Epidemia natomiast sprowadza wszystko do właściwych, rzekłbym - egzystencjalnych proporcji.

Zgadzam się z uwagami Sz.P. 'zwyjątkiemprzecinków'. Ciekaw jestem tylko, czy w tym piśmie 'dla inteligencji' (naprawdę bez szczególnego przekąsu - po prostu od inteligencji można wymagać większego zróżnicowania), w podobnie chłodnym tonie napisane artykuły nt UE będą się pojawiać w czasach 'umownego pokoju'. Obecna sytuacja dobrze pokazuje, że najlepiej byłoby, gdyby faktycznie UE była raczej wspólnym rynkiem, niż nieudolną próbą minimalizowania znaczenia państw.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]