Reklama

Jak to miło na wojence jest

Jak to miło na wojence jest

22.08.2016
Czyta się kilka minut
„TP” 33/2016
O

Od lat prenumeruję „Tygodnik”, ale piszę do Państwa po raz pierwszy. Po przeczytaniu artykułu Kaliny Błażejowskiej „Powstańcze przebieranki” (jest on bardzo zgodny z moim postrzeganiem Powstania Warszawskiego oraz sposobu obchodzenia jego rocznic) naszła mnie pewna refleksja. Moim „konikiem” historycznym jest historia I wojny światowej.
Pierwsze 11 dni sierpnia spędziłem z synami w Belgii i Francji, odwiedzając Liege, Leuven, Meaus, Albert (i inne okolice bitwy nad Sommą) oraz Verdun. Chciałem im pokazać naocznie historię tej nieznanej w Polsce I wojny, która jest pamięcią wielkiej rzezi (bo w Polsce pamiętamy raczej odzyskanie niepodległości, które jest wartością niezaprzeczalną). A tymczasem tamta historia jest dla nas bardzo ważna. Także dlatego, że bez zrozumienia rzezi w okopach nie da się zrozumieć, dlaczegóż to sojusznicy nam nie pomogli we wrześniu 1939 r. Ale przede wszystkim – ponieważ pamięć tamtych dwóch bitew jest tak bliska naszym rozważaniom dotyczącym Powstania Warszawskiego. Rzeź wielu ludzi, którzy stali się mięsem armatnim (choć w przypadku wojsk brytyjskich spora część zgłosiła się na ochotnika), aby oficerowie mogli wykazać się swoją odwagą (a często niestety nieudolnością). Podobnie jak rzeź wielu tysięcy mieszkańców Warszawy, których nikt nie pytał o zdanie.
Jednak z obchodów setnej rocznicy bitwy nad Sommą i pod Verdun nikt nie robił festynu i zabaw „jak to miło na wojence jest”. Było sporo zadumy i czci oddanej nie oficerom (którzy tutaj odpowiadaliby członkom Armii Krajowej), ale szeregowym żołnierzom (którzy tutaj odpowiadaliby bezimiennym mieszkańcom Warszawy). I dopiero ta informacja o opublikowaniu listy warszawiaków – ofiar Powstania Warszawskiego, zaczęła mi przypominać o szacunku, jaki oddaje się szeregowym żołnierzom w rejonie bitew pod Verdun i nad Sommą. Dziękuję za ten tekst.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]