Jaja tanie niesłychanie

Czyta się kilka minut

Spadek inflacji sprawił, że niektóre produkty są tak tanie jak nigdy. Choćby jajka: przez lata rosnący popyt sprawiał, że przed Wielkanocą drożały, a w tym roku były tak tanie jak nigdy.

W moim mieście hipermarket A, w ramach oferty świątecznej proponował jaja w pakietach po 30 sztuk w cenie 3 zł 90 groszy. Oznacza to, że jedno jajko sprzedawane jest po 13 groszy. Położony nieopodal supermarket B odpowiedział ofertą 30 sztuk jaj po 3 zł 33 grosze (jedno jajo 11 groszy). W tej sytuacji ceny jaj na osiedlowym targu spadły do 20 groszy. Ponieważ kupiłem trzydzieści jajek farmerskich (w razie czego zawsze można w jakiegoś polityka rzucić) i 10 jajek „prosto od kury”, jedno jajko wyszło mi po 15 groszy.

Ostatni raz jajka były tak tanie w roku 1993. Tanie w znaczeniu nominalnym. Realnie bowiem rzecz biorąc tak tanie nigdy nie były. Za przeciętną pensję netto (1420 zł) w tym roku można bowiem kupić 9467 jaj, co pozwala na wypieczenie 1576 bab wielkanocnych (i jeszcze pięć jaj pozostaje na święcone i pisanki).

A ponieważ w roku 1989 stać nas było na kupno jedynie 695 jaj, łatwo wyliczyć, że w jajach poprawiło się nam aż trzynastokrotnie.

Z czego wzięła się taka taniocha? Z nadprodukcji? Bo jeśli tak, to zgodnie z prawami rynku spadek cen okaże się przejściowy i wkrótce jaja znowu podrożeją.

Produkcja jaj rzeczywiście rośnie. Umiarkowanie w sektorze gospodarstw drobnych i szybko w wielkoprzemysłowych fermach. I to jest model optymalny. Kto chce, może trochę drożej kupować jaja ekologiczne (prawdopodobnie najlepsze na świecie), a komu nie zależy aż tak na jakości, może zadowolić się jajkami z ferm masowo wyprodukowanymi o niskim koszcie jednostkowym, a więc tanimi także w znienawidzonych przez Samoobronę supermarketach. Morał z tego „jajcarskiego” przykładu jest prosty. W gospodarce, w tym w rolnictwie, jeżeli nie będziemy kombinować i ograniczeniami prawnymi życia producentom utrudniać, rynek sprawi, że towaru będzie dużo, będzie tani i dobry.

Zjawisko ma jeszcze jedną przyczynę. Tak naprawdę nie jest tak, że jajka dzisiaj są szczególnie tanie. To przez lata było tak, że jajka były szczególnie drogie. A były drogie, bo przelewał się na nie niezaspokojony popyt na mięso, którego albo nie było, albo było jeszcze droższe, a na dodatek zawsze „drugiej świeżości”. Tanie mięso sprawiło, że jajka przestały być towarem zastępczym, kładzionym, po ugotowaniu na twardo, na kanapki brane do pracy. Jajka dzisiaj nie zastępują mięsa i jemy je nie wtedy, kiedy musimy, a kiedy mamy chęć (pamiętając oczywiście, że żaden cholesterol nie istnieje).

Ten fakt powinien sprawić, abyśmy parę jajek zachowali na czarną godzinę, kiedy przyjdzie nam podjąć polemikę z tymi, którzy chcą ożywić gospodarkę, drukując pieniądze.

Michał Zieliński

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2003