Infolinia czarnych wspomnień

Naznaczeni utratą najbliższych i pogrobowcy Zagłady mają prawo do wszystkich szans odzyskania swojej historii, w tym historii prześladowań, zdrady i morderstw. Czy trzeba i wypada - jak Instytut Szymona Wiesenthala - oferować pieniądze (10 tys. euro) za świadectwo, które może pozwolić wykryć morderców polskich Żydów?.
Czyta się kilka minut

Wypada - bo w takiej sprawie wypada czynić wszystko. Pieniądze za pomoc w wykryciu sprawców to przecież reguła w ściganiu i innych zbrodni, choć od płatnych informatorów bardziej cenimy bezinteresownych sojuszników sprawiedliwości.

Nie przekonuje argument, że ta akcja Instytutu Wiesenthala przyniesie Polsce szkodę. Przecież Polsce nie zaszkodziła dyskusja i działania związane choćby z odpowiedzialnością za mord w Jedwabnem. Przeciwnie: pomogła nam odnaleźć prawdę o tym, do czego bywa zdolny człowiek. Życzę więc powodzenia tej akcji - a najbardziej tego, by zgłosili się świadkowie, którzy pieniędzy nie przyjmą. To byłoby prawdziwe zwycięstwo: gdyby się okazało, że odezwą się rzetelnie pamiętający fakty, którzy uczciwie chcą dziś pomóc Żydom mającym prawo do prawdy i do tego, by winni ich krzywd zostali napiętnowani.

W wersji komunikatu Instytutu Wiesenthala, która do mnie dotarła, bolesne i niesprawiedliwe wydało mi się jednak stwierdzenie, że gdyby nie pieniądze, nikt by się w Polsce tą sprawą nie zainteresował. Takich przypuszczeń nie powinno się wyrażać, nawet jeśli się komuś nasuwają. Atmosfera, jaka przez to powstaje, może tylko akcję utrudnić.

Największą przeszkodą jest rzecz obiektywna: czas (a w nim śmierć, choroby, steranie życiem) oraz wciąż panujący strach. Może już nie zawsze uzasadniony, ale realny. Sprawcy zbrodni dokonanych na Żydach (jeśli jeszcze żyją), a także ich potomkowie mogą się bronić i mścić na świadkach. W przeszłości los tych świadków, którzy spełnili swój obowiązek, był ciężki. Teraz też nie da się im zapewnić dyskrecji ani skutecznej ochrony. Trudno też zdecydować się na przeprowadzkę w inne strony. Nikt nie zdoła za coś takiego zapłacić.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2004