Wszystko, co najgorsze

Co się stało? Co działo się w szpitalu na Wołoskiej? Co zrobił ten lekarz, aresztowany niby z zaskoczenia, prowadzony w kajdankach przed kamerami, jak w kryminalnym filmie?.

20.02.2007

Czyta się kilka minut

rys. A. Pieniek /
rys. A. Pieniek /

Mój pierwszy i zasadniczy komentarz brzmi: nie wiem! Nie dowiedziałam się. Moim zdaniem, nie dowiedzieli się też rozsiani po kraju widzowie śledzący tę scenę i czytelnicy doniesień prasowych. Nie mogę komentować plotek i "charakterystyk" tego lekarza, przypominających donosy, choćby mówiły o dobrze pamiętanych wydarzeniach i zachowaniach. Uważam, że pora na takie wspominki minęła z chwilą, gdy człowiek utracił wolność. Nie rozumiem, dlaczego ja wiem, że pora na krytyczny reportaż interwencyjny niestety minęła, a tylu innych ludzi tego nie widzi.

Chociaż właściwie to jasne - wszyscy otrzymali potężny bodziec do wydawania wyroków poza sądem: konferencję prasową w trybie rozprawy przed przyspieszonym, natychmiastowym kolegium orzekającym o zbrodni. A przecież nawet sławne 24-godzinne sądy mają orzekać wyłącznie wtedy, gdy winny będzie pochwycony w trakcie popełnienia oczywistego przestępstwa. W sprawie doktora G. nic nie jest oczywiste. Poza jednym - niewątpliwym naruszeniem jego praw, poza okazaną przez ministra sprawiedliwości pogardą dla instytucji domniemania niewinności, stanowiącej konieczny, niezbywalny element procedury karnej.

***

W tej kwestii mogę się poważyć na komentarz. Nie jestem prawnikiem, ale od lat obracam się w ich gronie jako członek Komitetu Helsińskiego w Polsce. Bardzo pragnę, by domniemanie niewinności było powszechnie rozumiane i uznawane jako zasada gwarantująca przede wszystkim bezpieczeństwo obywateli w ich relacjach z władzami. Czy trzeba przekonywać, że każdy może zostać posądzony? Powiedzmy - posądzony niewinnie, na skutek zbiegu okoliczności, wrogiego nastawienia innych, jakiejś machinacji, postępowania, które inni uznają za naganne...

Domniemanie niewinności chroni: chroni ciebie, to "oni" muszą udowodnić, że popełniłeś to, o co cię posądzają. Wina ma być dowodzona, niewinność tego nie potrzebuje. Obywatel nie jest sam z siebie przestępcą, dopiero na podstawie dowodów, a nie podejrzeń, może być za przestępcę uznany - i tylko przez sąd, nie kogo innego i nie wcześniej. Nawet gdy dochodzi do aresztowania, to wcale jeszcze nie dowód, żadna pewność, że ten człowiek okaże się winny. Aresztując władza okazuje czujność, i dobrze, byle w granicach prawa. Nie należy sugerować, że aresztowanie jest aktem sprawiedliwości, chyba że następuje jako realizacja wyroku sądu. Poprawnie się wyrażając, przed wyrokiem sądu mamy do czynienia ze zwykłym zatrzymaniem, które powinno być dyskretne.

Ciekawe, że stosunek ofiar przestępstw do zasady domniemania niewinności tak często bywa negatywny. Da się to zrozumieć - ale nie zawsze i nie do końca. Żądanie, by winę starannie, dokładnie udowodnić, na pewno opóźnia nadejście kary; ale z drugiej strony ofiara przecież chce, by kara spadła na rzeczywistego sprawcę i za to, co rzeczywiście zrobił. Przed sądem ścierają się oglądy sprawy (dlatego prawidłowy proces jest "kontradyktoryjny", obrońca ma różnić się od prokuratora i to nie zdawkowo). Niepokoi - i więcej niż niepokoi - fakt, że u nas prokuratorzy coraz częściej i śmielej przywłaszczają sobie rolę sędziów. W sprawie doktora G. do Prokuratora Generalnego dołączyli tropiciele korupcji. Rozumienie i docenianie zasady domniemania niewinności chroniłoby ich przed pokusą wyrokowania na własną rękę, od uprzedzania tego, co się przed sądem okaże.

Osobiście widzę jeszcze dwie bardzo ważne funkcje domniemania niewinności: osobowościową i społeczną. Długo żyję, szczęśliwie nie posądzając ani siebie, ani innych o wszystko, co najgorsze. Najgorsze rzadko bywa w końcu udowodnione i potwierdzone. Źle się dzieje, gdy "hipoteza najgorszego" brana jest za pewnik. Taka hipoteza działa na rzecz zaistnienia sytuacji, w której uzyska potwierdzenie. Zakładając najgorsze, już wkraczamy w najgorsze. Natomiast rozsądna czujność nie przekreśla domniemania niewinności, lecz sugeruje precyzję. Na straży prawa powinni znajdować się ludzie zdolni do precyzji, a może raczej - ci zdolni wybrać precyzję, a nie efekty pozorne czy z innej branży (promocja, propaganda). Tak, istotnie, szacunek dla domniemania niewinności harmonizuje z ostrożnością poznawczą. Taka ostrożność powinna dominować zwłaszcza w myśleniu, które ma prowadzić do ocen i wyroków skazujących ludzi na wykluczenie.

***

Strategie władzy często dają efekty niezamierzone. Zamiast zamierzonych lub obok nich. Te niezamierzone mogą być ogromnie doniosłe. To nie moja teza. Tak twierdził Karl Popper, jeden z intelektualnych ojców nowoczesności, pogromca "wielkiej teorii" Hegla i Marksa. Silne wdrożenie w respekt dla domniemania niewinności chroni przed moralnym linczem, a niekiedy wręcz inicjowaniem pogromów. Tu nawiążę do spostrzeżenia, na które wskazał Witold Gadomski ("Nieoczekiwane efekty walki z korupcją", "Gazeta Wyborcza" z 18 lutego 2007). Rozszerzam jego myśl: chodzi w ogóle o wszechstronne skutki odrzucania domniemania niewinności, o nasycanie życia społecznego pochopnymi podejrzeniami. Ufam, że nikt do tego świadomie nie dąży, ale szafując oskarżeniami redukuje się kapitał zaufania, niezbędny dla aktywności. Na przykład: oglądając to, co przedstawiono na temat doktora G., wielu chorych znajdzie usprawiedliwienie dla swojej bierności i strachu przed niezbędnym leczeniem onkologicznym. A lekarze - których u nas nie chronią kontrakty ubezpieczeniowe - mogą odejść od łóżek niebezpiecznych pacjentów, to znaczy takich, którzy mogą umrzeć w trakcie ryzykownej terapii, która mogłaby ich uratować.

Pisząc ten tekst, a przedtem - podpisując oświadczenie Komitetu Helsińskiego, nie usiłowałam bronić jakiegoś kumpla-wykształciucha, niedbałego lekarza, antypatycznego ordynatora, łowcy zysków czy wręcz mordercy. Ja o tym aresztowanym nic nie wiem, bo trzymając się ostrożności poznawczej nie śmiem na kredyt wierzyć w to, czym jest obrzucany.

***

Oświadczenie Komitetu Helsińskiego w Polsce:

"W związku ze sprawą lekarza kardiologa ze szpitala MSWiA w Warszawie Komitet Helsiński w Polsce wzywa funkcjonariuszy państwowych, ale również dziennikarzy i komentatorów do zachowania elementarnych zasad gwarantujących podejrzanym i oskarżonym obowiązywanie domniemania niewinności. Pochopne i przedwczesne ferowanie wyroków przez wysokich funkcjonariuszy państwa odpowiedzialnych za prawo i porządek, wykorzystywanie wstępnych ustaleń śledztwa w celach propagandowych nie sprzyja przestrzeganiu obowiązujących procedur, może prowadzić do naruszania zasad państwa prawa i łamania praw człowieka. Od orzekania o winie w sprawach karnych jest wyłącznie sąd po rzetelnym procesie" (Warszawa, dnia 15 lutego 2007).

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2007