Amerykańska armia traci strategiczny dystans do innych sił zbrojnych krajów rozwiniętych – alarmują tymczasem autorzy raportu przygotowanego przez zwykle przychylny Republikanom think tank Heritage Foundation.
Ich zdaniem siły zbrojne USA nadal mogą spełniać funkcję „globalnego policjanta”, prowadząc jednocześnie dwa lokalne konflikty zbrojne, ale ostatnie cięcia budżetowe osłabiły je tak, że zdolne są wypełnić to zadanie „w stopniu minimalnym”. Jeszcze dwa lata temu poziom ten oceniano na „zadowalający”. Najsłabsze są wojska lądowe i piechota morska, które w ostatnich dwóch dekadach mierzyły się tylko ze źle uzbrojoną partyzantką w Iraku i Afganistanie. Kuracją na tę słabość – jak łatwo zgadnąć – mają być duże zakupy w rodzimych firmach zbrojeniowych. ©℗
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















