Reklama

Hotel Limbus

Hotel Limbus

15.11.2006
Czyta się kilka minut
Marcin Świetlicki
1

1.

Przed laty pierwszą część "Trzeciej połowy" Marcin Świetlicki zamykał słowami:

Piekło już dawno mam opracowane.

W domu zginęły wszystkie popielniczki.

Sam nie wiem, jak sobie radzę.

I w tym samym wierszu - mówiąc o innym żarze i innym popiele - dodawał:

Skulony na krześle

kieruję ruchem ulicznych urojeń.

Wtedy piekło poddawało się poruszonej wyobraźni. Pod jej dyktando "wieczny śnieg" otchłani kruszył się i świecił. Z miejsca "w śniegu, śmieciach, śmierci" droga wiodła na drugi brzeg nocy, w stronę przebudzenia z grudką gliny w ustach. Ale jeśli nawet, jak czytamy w liryku z "Pieśni profana",

Piekło,

piekło,

przestało,

jeśli "nerw piekła wystający / z asfaltu" udawało się niekiedy uśmierzyć, jeśli jego ćmiący ból zdawał się uchodzić uwagi, to w "Muzyce środka" piekło znów jest na powierzchni, znów zabiera głos, stawia na swoim. Słychać je mocno i wyraźnie. Jego czarny śnieg nie topnieje. Jego trzaskająca noc trzyma w swoim uścisku - życie, treść rojeń, jawę słów.

2.

Świetlicki od lat opowiada o doznaniu rzeczywistego świata. Stara się pilnować prawdy życia - niepewnej, niejasnej. Chce bronić jej przed zjawą prawdy - zarozumiałą, pewną swoich racji i praw. Z tego poczucia elementarnej powinności poezji wyrasta "Muzyka środka". W nim ma swoje źródło przej­mu­ją­ca, zimna czułość, z jaką poeta patrzy na nieostre kontury rzeczy, wsłuchuje się w odgłosy dobiegające z wnętrza istnienia, zza okna uchylonego w ciemność:

Okno otwarte, słucham

jak się wyraża noc.

I jeśli rzeczywistość wyjawia się jako "miazga / dźwięków bagnista, bagnista muzyka", jeśli jej głosem jest cudzoziemski język, warkot miasta, skwir jaskółek, jeśli nad wszystkim i tak niezmiennie góruje ciemna i obca kolej rzeczy, "namolna refreniczność", "upiorny mazur, kujawiak, polonez", to przecież noc istnienia jest również partyturą innej muzyki - sączącej się "zza rytmu, spoza sensu", zapisanej snami. To napięcie widać dobrze w samym centrum "Muzyki środka". Dokładnie w jej środku Świetlicki zestawia bowiem wiersze, które mówią o dwóch skrajnych biegunach wpisanego w tom światoodczucia. Z jednej strony twarda jawa "Polski", jej gorzka, czwarta wersja:

Mówiłem coś, myślałem,

że mówię wyraźnie.

Kochałem i myślałem,

że kocham wyraźnie.

Wierzyłem i myślałem,

że wierzę wyraźnie.

To dwa patyki, to kamyk.

Niech rozmawiają.

I strona druga - senna, zawierzona rojeniom, podszewka. Nagle, na moment, odzyskana ojczyzna:

Odzyskane królestwo, jedna z sekund, kiedy

idą za mną miliony widm przyjaznych, aby

wesprzeć mnie w tym, co zamierzam,

a jeżeli nawet

to urojenie, wcale

to nie przeszkadza, rzadko

się roić zdarza, a więc

i to należy przyjąć,

Panie.

3.

Osią "Muzyki środka" jest nurt czasu, nurt płynących miesięcy, pór roku, nurt ubywania, odchodzenia, nurt życia, które nieustannie graniczy ze śmiercią, sprzymierza się z nieistnieniem i zarazem toczy się w poszukiwaniu uchwytnej krawędzi zdarzeń, w poszukiwaniu czegoś, co nanizane jest na nić snutych opowieści - przenikających się, użyczających sobie wzajemnie sensu i znaczenia. To dlatego Świetlicki wraca do dawnych tematów, podejmuje je i przetwarza, rozpisuje na nowo niegdysiejsze frazy.

Oto dwa przykłady. W "Pieśniach profana" wiersz zatytułowany "Dalszy ciąg" zaczynał poeta zdaniem wyjętym z liryku Mickiewicza, kończył zaś tak:

Może już podróżnego wieczny śnieg

pochłonął,

ale ja w nocy trąbię, zbieram

rozpierzchnięte,

ale wciąż wierne wojsko.

W "Muzyce środka", w utworze "Namolna refreniczność", czytamy:

ja i moja niewierna, niepełna drużyna,

przetrzebiona i rozpierzchnięta w środku.

W tomie "Czynny do odwołania" - we właściwej sobie ironicznej dykcji - Świetlicki pisał:

Kocham cię - mówię.

Wraca świat.

Śpi ze mną.

Po latach, w wierszu "Dom", powie:

Świat nie ma ramion, nie ma ciepłego

oddechu,

świat nie śpi, nie śni. Cokolwiek snem było,

było domem.

Te odwrócenia, przesunięcia, wariacyjne repetycje podsycają intensywność poetyckiego doświadczenia. Ale mówią też o nieoczywistej, niepochwytnej osnowie istnienia, które jest nieprzerwaną jawą, wiecznie czuwa, nie śni. Jeśli niekiedy sprzeniewierza się sobie, idzie w rozsypkę, układa się w martwe, jałowe pasma, to przecież nigdy nie przestaje ranić. Bywa, że rozpala się w jaśniejsze momenty, w dni kanikuły, ale i wtedy nie pozwala zapomnieć, że otwierające się "w połowie drogi", zanurzone w leniwych upałach sierpnia "Dwa dni wakacji" to tylko "przepustka z piekła", przepustka z uprzykrzonego chłodu niekończącej się zimy.

W wierszu, do którego się odwołuję, ta szczelina pęknięcia widoczna jest wyjątkowo dobrze. Tutaj, w łupinach rozespanych dni - "płyty, butelki Jacka Danielsa" i "seks po Danielsie" ("o niebo lepszy // niż po haszyszu - i to bez dyskusji"). Po drugiej stronie, tam, skąd przychodzi elektroniczna poczta - "pogróżki, czarno". Tutaj - "zarozumiałe sierpniowe burżujstwo". Tam, na zewnątrz tej "cudnie przemądrzałej / muzyki", poza partyturą dwudniowych wakacji - ale i w samym jej środku - rozciąga się noc, rośnie ciemność zakorzeniona w "miesiącach biedy, samotności, chłodu". Noc - ziarno piekła. Noc nieprzespana, oswajana snami. Powiada Świetlicki:

Lato się kończy. Dyskretnie wychodzi.

Zasłania się jesienią. Już opalenizny

niebawem zbledną. Och, ile pogrzebów

ostatnio było! Ilu ludzi przyszło!

Ile mówili!

I jeszcze tak: "Nigdy nie będzie takiego lata". Oddzielająca te rozpoznania rysa jest granicą piekła. To ono rozciąga się w głębi pęknięcia, w głębi świata, na obu jego brzegach. Rośnie w "rozerwanym", w sekundowym delirium, które "Nigdy się nie zszyje". W doznaniu utraty i zagubienia. W wielokrotnym zaprzeczeniu. Wyjawia się w "rozklejeniu", które jest niczym przebudzenie w pustym łóżku:

dwie poduszki, gwarancja stałości,

istota rzeczy,

rzeczy, co się zjawiają, nikną,

swoja pasta do zębów, swój klej

- rozklejenie,

co przeczy.

4.

Historia opowiadana przez poetę w "Muzyce środka" biegnie w stronę zamykającego książkę poematu. Zmierza tam, gdzie otwiera się "Limbus". To łacińskie słowo oznacza skraj, zrąb, krawędź, ale wykłada się je również jako przedpiekle. Tradycja chrześcijańska znała Limbus patrum - raj ojców, łono Abrahama; Limbus infantium - otchłań nieochrzczonych dzieci; i Limbus fatuorum - raj głupców. Innymi słowy, Limbus postrzegany był jako niebo nieświadomych i zarazem jako miejsce odrzucenia, granica, poza którą nie sięga zbawienie.

Finalny utwór "Muzyki środka" czytać można jako trzynasty - dopisany, nieistniejący - rozdział powieści "Dwanaście". A że opisywane w "Limbusie" zdarzenia dzieją się w marcu, wolno też przypuszczać, że jest to fragment (lub może całość) trzeciego rozdziału nowej powieści - zapowiadanego przez poetę "Trzynaście". Wspominam o tym, ponieważ to właśnie w trzeciej księdze "Raju utraconego" Milton obszernie opisuje Limbus, budzące grozę miejsce, gdzie trwa w zapomnieniu, na krawędzi istnienia, to wszystko, co chybione i daremne:

Wszystkie nieudane

Dzieła natury, pokraczne, potworne

Lub pogmatwane okrutnie na Ziemi,

Tutaj unoszą się i rozpadają,

A nim rozpadną się całkiem, tu błądzą.

Tutaj mają swój kres płonne nadzieje, próżny trud. Tutaj kłębią się w "burzliwym przestworzu" i opadają

Na tyły świata w otchłań zapomnienia

Rozległą, zwaną odtąd Rajem Głupców.

(tłum. Maciej Słomczyński)

Takie ujęcie spokrewnia Miltonowski Limbus z Limbusem Księżycowym, z krainą rzeczy i spraw niespełnionych, pragnień i możliwości, które zostały zmarnowane, roztrwonione, poniechane. W tamtych regionach rozciąga się również królestwo snów, ojczyzna rojeń, państwo poezji. I właśnie w ich stronę - "ku pośmiewisku" - dryfuje "bryła ciała / wypchnięta w przestworza". Świetlicki broni tej ostatniej stacji. Obstaje przy sile czegoś, co jest jasne i proste, istnieje mocno i serio, choć zwykle, na co dzień, zbywane jest wzruszeniem ramion, budzi niechęć, śmiech, politowanie. Poeta, o którym opowiada się w "Muzyce środka",

Stara się o wiersze,

żeby mu nie wymarzły. Poświęca się dla nich.

Dba o to nieformalne, nieforemne państwo.

Dla niego kłamie.

To kłamstwo jest nieporadne. Milczy jak kamień, roi się w "burzliwym przestworzu" prawdy, drży z zimna w jej śnie. W pięknym wierszu "Księżyc" pisze Świetlicki:

I kiedy śpię. I kiedy kamień o mnie śni.

I kiedy w śnie kamienia śpię jak kamień.

Kiedy

kamienny księżyc ciężko patrzy na mnie,

to piszę właśnie. Projektuję sny,

poprzez sny kłamię.

5.

Milton sytuuje Limbus "na krawędzi blasku":

W pobliżu murów niebieskich od strony

Nocy, w wysokim i mrocznym przestworzu.

Świetlicki wskaże równie precyzyjną lokalizację. Pod ten adres nie sposób nie trafić, niepodobna go przeoczyć: "Duży, świecący napis: HOTEL LIMBUS. Numer 12\13". Tutaj przebiega granica. Tędy biegnie droga na drugą stronę. Gdzie? W tradycji chrześcijańskiej, w jednym z jej paschalnych wątków, to właśnie Limbus jest tym obszarem piekła, do którego Chrystus zstąpił przed swoim zmartwychwstaniem. Mówiąc inaczej, Limbus jest sobotą, "jest lotem / w jeszcze większy dół, przepaść", jest grobem, przestrzenią nieobecności. W wierszu "Sobota nie" - w trzynastym utworze tomu - czytamy:

Sobota nie. W sobotę

mnie nie będzie. Ni tu,

ni tam nie będzie mnie, nie.

W niedzielę pewnie też

nie będzie mnie, nie.

Potrójne zaprzeczenie.

Po drugiej stronie biegnącej przez środek tomu osi symetrii, w wierszu "Sobota" - również trzynastym, jeśli liczyć od końca - powiada poeta:

sobota nie jest śmiercią, sobota jest tylko

pustym i rozkopanym przez sen grobem.

O czym mówi odwrócona symetria tych tekstów? Czego śladem chce być łącząca je nić? Nie wiem, czy można mieć w tej kwestii jakąkolwiek jasność, ale sądzę, że to przejście od miejsca, którym jest "Potrójne zaprzeczenie", od - nigdzie, nie ma, nie, do - snu, przejście od pustej soboty do pustego grobu, przejście niepewne i nieoczywiste, każe myśleć o drodze, która wiedzie przez Limbus, biegnie w sam środek ciemności i wyprowadza na drugi jej brzeg, tam, gdzie sen dotyka podszewki świata, staje się jego osnową i sensem. To sen słów. Powie o nim poeta:

jest to ten rodzaj snu, z którego wychodzi

się ze śladami w rzeczywistość, ślady

płoną, zostają, oświetlają drogę

powrotną, mówią do mnie, jestem odwrócony,

odwrotny.

W takim śnie - odwrócona, wywrócona na nice - wyraża się noc. Mówi swoje - nie. Sama sobie przeczy. W takim śnie można oprzytomnieć z jawy - "Ujść sobie, ubyć z grobu". Modlić się w trzeciej osobie. Przyjść do siebie.

Jak przyszedłem? Po linii.

Niewidocznej linii.

Czego chciałbym? Och, chciałbym

jeszcze przyjść.

To pragnienie zmierza w głąb ciemności, wychyla się za jej krawędź. Nuci "upiorne kołysanki", śpiewa piosenki umarłego, wie bowiem, że

ten, który śpiewa, jest tym, który kocha

i to, że smutno śpiewa, wcale nie jest ważne,

ten, który śpiewa, ciągle zmartwychwstaje.

6.

"Muzyka środka" mówi głosem nocy, dotyka jej piekła. Nie kryje się z dwuznacznością tej tonacji. Tworzą ją zdania gorzkie i zimne, jak to: "poczuj ten lodowaty żużel wewnątrz; ode mnie dla ciebie". Zdania rysujące się na granicy gniewu, tam, gdzie rozpacz odpowiada miłości. Ale są to też zdania wierne sobie, oddane sprawom snów, sprawom wierszy; budowane ze słów jasnych i czystych, czułych:

Śni się córeczka, ucieczka, ma imię

i wróży z garnka zupy, staje na paluszkach

patyczkowatych nóżek, zdrobnione jest

wszystko,

a potem śnią się tylko utraty, ubytki.

Marcin Świetlicki, "Muzyka środka", Kraków 2006, Wydawnictwo a5.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]