Reklama

Homoseksualizm i przyszłość świata

Homoseksualizm i przyszłość świata

26.08.2019
Czyta się kilka minut
W zeszłym tygodniu świat obiegło zdjęcie, na którym spiker nowozelandzkiej Izby Reprezentantów Trevor Mallard karmi z butelki noworodka, syna przemawiającego posła Tamatiego Coffeya.
M

Mallard wrzucił to zdjęcie na swoim profilu w mediach społecznościowych, pisząc, że na fotelu spikera gości czasem prawdziwych VIP-ów, i pogratulował panu Coffeyowi i jego partnerowi Timowi potomka. No właśnie. Malucha urodziła bowiem gejowskiej parze wynajęta w tym celu kobieta, surogatka. Fascynujące zdjęcie. Patrząc na nie miałem wrażenie, że zaglądam za zasłonę przyszłości i stawiam czoło dylematom, które codziennie roztrząsać będzie pokolenie naszych dzieci.

W moim światopoglądzie (i w bronionej ostatnio z zapałem przez wielu, również z liberalnej strony, polskiej konstytucji) nie mieści się pojęcie „małżeństwo jednopłciowe” (kwestia rejestracji partnerstwa na gruncie prawa to osobny, bardzo duży temat). Podobnie – adopcja przez takie pary dzieci. Podobnie (i to bardzo zdecydowanie) zjawisko surogactwa. Nie bardzo przekonują mnie tu próby ustawiania mnie do pionu...

6100

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Panie Hołownia, niech Pan rośnie cichutko jak zboże albo kąkol, przyjmie bezwarunkowo co tam Pan chce, a o homoseksualizmie niech Pan coś ludzkości dorzuci w czasie Sądu Ostatecznego.

Ciekawe jak długo jeszcze?

...

niżej chyba w r e l i g i j n e j obłudzie i g ł u p o c i e upaść nie można niż tłukąc krzyżem w LGBT

"Przerabialiśmy to, oczywiście na innym poziomie, parę ładnych lat temu w Polsce przy okazji dyskusji o in vitro, gdy niektórzy przedstawiciele „naszej” strony zapewniali gorąco o tym, że oczywiście każdemu dziecku, temu z in vitro też, należy się szacunek, ale wiadomo, że one już na wejściu mają mnóstwo problemów, na czele z osławioną „bruzdą dotykową”. Jeśli Szymon nie wiesz dlaczego in vitro jest metodą moralnie niegodziwą to Ci powiem: co należy zrobić z tysiącami zarodków ludzkich zamrożonych w ciekłym azocie na 20 lat? Gdy minie 20 lat wylejemy wszystko do ścieku? A czy to są zarodki ludzkie? To nie ulega żadnej wątpliwości!

Kwestii surogactwa może warto byłoby poświęcić więcej niż jedno zdanie. Dwóch zamożnych panów pragnie mieć dzidziusia, a jakaś płodna pani gotowa jest im tego dzidziusia urodzić i odstąpić za godziwe wynagrodzenie rzędu kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Zwyczajna, uczciwa umowa handlowa pomiędzy dorosłymi i wolnymi ludźmi? A gdyby ta pani chciała wynająć panom swoje ciało nie na ponad dziewięć miesięcy, a zaledwie na dwie godziny, bez poddawania się ryzykownym i nieprzyjemnym procedurom medycznym (może w małym stopniu, ale zawsze) i bez zobowiązania do oddania biologicznie własnego dziecka obcym ludziom zaraz po jego urodzeniu? W siedmiu najbardziej postępowych spośród postępowych krajów świata - Szwecji, Norwegii, Finlandii, Islandii, Kanadzie, Irlandii i Francji - chętni na taką błahą (w porównaniu z surogactwem) usługę poszliby do więzienia. Prostytucja jest tam legalna w tym sensie, że wolno ją oferować, ale zarazem nielegalna, bo seksu nie wolno kupować. Tamtejsi prawodawcy wyszli z założenia, że "wolna wola" prostytuującej się kobiety jest fikcją, podszytą patriarchatem w najbardziej wrogiej kobietom, opresywnej postaci oraz przymusem ekonomicznym. A wola kobiety rodzącej dziecko na zamówienie?

<<zarodki>> (mundi8 ) ; <<surogatki>> (zwyjątkiemprzec...) - pełna zgoda. Tylko co robić ?! Mirosław Czyżykiewicz: <<urządzić po swojemu fragment świata, zbratać się z nim (tak czyń) i nie żałować słowa dobrego, mądrego słowa, po drogach wędrować, zrobić co tylko się da, aż się dopełni czas>>.

<<Nie wydaje mi się jednak, że istotą naszej misji w świecie nie z naszych myśli utkanym ma być teraz (...) założenie, że naszym celem jest ewangelizacja świata przez zmianę praw stanowionych, a nie przez osobiste świadectwo, które pociągnie silniej, bo nie przez przymus, lecz przez wolną decyzję.>> I co pani na to, pani Kalino?? Kontestują pani ulubionego Papę..Ps. Panie Szymonie nie wiem co pan bierze, ale może przydałoby się przetestować tzw. "efekt odstawienia". Ps.2 Mam jakieś nieodparte wrażenie jakby wszystkie pana felietony były na jakimś haju :) Ps.3 Kolejność Ps-ów odwrotna

Ja bym od razu nie drwił. Gdzieś już było: <<Upili się młodym winem>>.

myślałem o zastrzeżeniu, że to nie jest drwina. Ale jakoś uznałem, że internetowo to wszystko inaczej trochę wygląda i zrezygnowałem. Poprzednie felietony były jeszcze bardziej przesycone sycerą nawet, ale powściągliwość wygrała na szczęście. Dobra wiadomość jest taka, że pracuję nad swoją impertynencją i arogancją. Co prawda rezultaty są niezadowalające, ale we własnych oczach, widzi mi się, że jakby jakaś poprawa jednak nastąpiła.

to są [niestety] zwyczajne dzieje. Twój tekst zainspirował mnie, Vespo. Od tej chwili będę pana Szymona nazywał naszym złotoustym Syceronem:)

A ja jeszcze sobie na koniec rymnę, że u niego zwyczajowo sycera jak cholera :)

"Żyjem w świecie, w którym przez wieki normą było wychowywanie potomstwa przez matkę i ojca." Nie zgadzam się ztym twierdzeniem ponieważ w świecie, wktórym ja żyję są najrużniejsze modele wychowywania dzieci. W Zambii na przykład gdzie pracowałam i mieszkałam przez wiele lat, norma była że dzieci były wychowywane głównie przez kobiety, często przez ciotki i babcie a ojcowie najwyżej grali rolę w wychowaniu już starszych chłopców. Nawet wśród moich sąsiadów w Polsce wiele ojców jest nieobecnych przez dłuższy okres dorastania dzieci bo pracują za granicą. Dzieci przede wszystkim potrzebują kochającą i mądrą opiekę, kontakt z różnymi ludźmi, którzy im pokazują różne pozytywne wzorce dorosłości ale czy tą opiekę otrzymują od jednej osoby czy dwóch czy więcej i jakiej płci te osoby jest o dużo mniej ważne. W Kanadzie, gdzie mieszkałam przed osiedleniem sie w Polsce mam dużo znajomych w związkach jedno płciowych i kilka tych par mają dzieci, które niczym się nie różnią od dzieci par hetereseksualnych - ale może to dlatego że społeczeństwo Kanadyjskie w porównaniu z Polskim jest otwarte i akceptuje różnorodność ludzką, która tam jest normą więc nie stwarza problemów. Może Polacy też kiedyś dojrzeją do takiej postawy, i bardziej się będą martwić o dzieci maltretowane w niektórych "tradycyjnych" związkach niż szczęśliwe dzieci w związkach jedno płciowych.

"Żyjemy w świecie, w którym przez wieki normą było wychowywanie potomstwa przez matkę i ojca." to tylko taki skrót myślowy. Autorowi zapewne chodziło o to, że "Żyjemy w świecie, w którym przez wieki normą było pochodzenie potomstwa od matki i ojca."

ale nie, zdecydowanie nie.Czym innym jest gotowość na przyjęcie dziecka przez parę spragnioną dziecka,pragnienie jego dobra i szczęścia a czym innym zamówienie sobie dziecka u pani świadczącej taką usługę...Po pierwsze kobieta ta jest narzędziem do osiągnięcia celu, a poza tym co powiedzieć dziecku o okolicznościach jego przyjścia na świat? Małemu dziecku można opowiedzieć " bajeczkę " a dorosłemu??? Gdzie w tym wszystkim jest dziecko jako osoba? Czy jest ono tylko środkiem do zaspokajania egoistycznych potrzeb???

dziecko jest z a w s z e środkiem do zaspokajania egoistycznych potrzeb rodziców - dziwię się, że Pani ten aspekt widzi jedynie w przypadku surogatek - począwszy od ekstatycznego zapłodnienia poprzez słitfoty z brzuchem, kolorowe śpioszki, często aż po oczekiwania pomocy w domu i opieki na starosć - dziecko zostaje na świat sprowadzone w y ł ą c z n i e z powodu i dla widzimisię rodziców - żadne z nich nie ma pojęcia jaki los czeka potomstwo, ale też żadne z nich się tym raczej nie przejmuje - "pragnienie dobra i szczęścia"? - Pani chyba żartuje, zgrane slogany ze szkółki niedzielnej mówią zero koma zero o istocie rozmnażania, nikną jak bańka mydlana przy pierwszym lepszym z serii wielu nieszczęść i tragedii, które wcześniej czy później każdego z nas dotkną - Pani wątpliwości "co powiedzieć takiemu dziecku?" zalatują dulszczyzna i infantylizmem - p r a w d ę wystarczy powiedzieć - w takich przypadkach na pewno będzie ona o niebo piękniejsza niż te o poczętych po pijanemu, przez przypadek, przez pomyłkę

Nie posiadam " sweetfoci" z brzuszkiem i kolorowych śpioszków, infantylizm i dulszczyzna? Piękne dzięki, może rzeczywiście południowa Polska ze mnie wychodzi ;-) Ale mimo tego,że większość motywacji posiadania potomstwa jest w rzeczy samej egoistyczna, ale teraz po latach wiem,że można, naprawdę można chcieć dziecka dla jego dobra, zapominając o swoich genach itp. Można.A dziecku trzeba mówić prawdę, że było chciane, wyczekiwane, tylko nie za wszelką cenę bo zawsze zapyta o matkę " dlaczego mnie nie chciała" ...

b a r d z o chciała, ale nie mogła urodzić - wszystko na ten temat - btw, wydaje mi się o c z y w i s t e, że wzajemna więź rodziców z dzieckiem wzrasta w codziennym od pierwszych jego dni ich bezpośrednim kontakcie, karmieniu, przewijaniu, kąpaniu, przytulaniu, rozmawianiu, noszeniu itepe - a nie jest determinowana wyłącznie c i ą ż ą czy genami - Pani troska o tego dziecka dramatyczne pytania jest uważam w y d u m a n a - za to realne i nierzadko spotykane są w stosunku do rodziców wypowiadane zdania typu "ja się na ten świat nie prosiłem/am", o samobójstwach dzieci i młodych też trzeba wspomnieć, a szpitale i cmentarze są nieprzebranymi magazynami oczywistych antytez Pani domniemanego rodzicielskiego 'pragnienia dobra i szczęścia'

Pani pewnie nawet nie zauważa, że to karkołomna i z punktu widzenia logiki absurdalna konstrukcja chcieć dobra dla kogoś, kogo n i e ma

Tak wydaje się to absurdalne, kiedy w zawoalowany sposób o tym piszę, chodzi mi o adopcję dziecka które jest na świecie, a nie o zamówienie " dzidziusia" u surogatki ( a to egoizm czysty bo geny ma tatusia...) Może już skończmy tę dyskusję bo mi się za dużo ocen dostało, zdecydowanie niesprawiedliwych.

ma Pani rację

W jednym z filmów z cyklu, "U Pana Boga....." powiedzmy, że w ogródku, proboszcz wygłasza taką kwestię: "Bóg jest miłościo, wszyscy to wiedzo ..". Ergo, tam gdzie Coffey darzy swojego synka miłością, Bóg jest; Ba tam gdzie Coffey darzy miłością swojego partnera, Bóg może być. Ale tam gdzie Coffey dopuszcza się aktu seksualnego ze swoim partnerem, Boga nie ma.

Zawsze nie przestaje mnie zdumiewać ta nieuświadomiona pycha w wskazywaniu gdzie "jest" a gdzie "nie ma" Boga.

to inaczej g ł u p o t a

...to z jednej strony [jak u redaktora SzH, do czego się zresztą bez bicia przyznaje] skutek pospolitego deficytu w y o b r a ź n i będącego rezultatem dogmatycznego mentalnego zafiksowania na klasyce własnie, z drugiej równie pospolitej niechęci i oporu wobec w s z e l k i e g o nowego/nieznanego, porównanie do histerii jakie towarzyszyły rozwojowi kolei żelaznych jak najbardziej na miejscu - jest jednak jeszcze trzeci czynnik, to świadome, cyniczne manipulowanie dwoma pierwszymi w celach stricte politycznych, dla zabezpieczenie własnych interesów - grają nim politycy PiS z Kaczyńskim na czele i otwarcie co najmniej część polskich biskupów, i to oni są odpowiedzialni z festiwal żenady, hipokryzji, nienawiści i głupoty jaki się dziś w Polsce wokół LGBT odbywa - pozostaje mieć nadzieję, że jak w wielu podobnych przypadkach na świecie ci nasi tu i teraz siewcy nienawiści rychło znajdą się na od zawsze im należnych miejscach - w muzeach religijnej hańby, na wysypiskach politycznych śmieci

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]