Reklama

Historia jednej opowieści

Historia jednej opowieści

11.03.2009
Czyta się kilka minut
W przeciwieństwie do poprzednich powieści Austera, gdzie bohaterowie odzyskiwali sens istnienia poprzez próbę zapisania swojej historii, sztuka nie ma tu już mocy uzdrawiającej. Pozostaje pochwała opowieści jako takiej.
P

Paul Auster rzadko bywał dla swoich bohaterów łaskawy. Wprowadzając ich w świat, którym rządzi bezduszny przypadek, zmuszał do rozwiązywania mrocznych zagadek kryminalnych, skazywał na powolną śmierć w porzuconych magazynach, dawał im miłość i ją odbierał. Jego bohaterom zawsze towarzyszy cierpienie, ale po raz pierwszy jest ono tak przejmująco rzeczywiste. Realna jest jednak też tragedia, jaka była impulsem powstania "Człowieka w ciemności".

Auster dedykuje najnowszą powieść rodzinie Davida Grossmana, przyjaciela, którego syn zginął podczas wojny w Iraku. Uri Grossman był pierwowzorem Tytusa, dwudziestokilkulatka, który jak tysiące młodych Amerykanów już z Iraku nie wrócił i z jego stratą musi pogodzić się wnuczka głównego bohatera. Wszystkim postaciom, na jakie natkniemy się w tej powieści, przyszło zmierzyć się z bólem, któremu człowiek nie potrafi sprostać; przynosi go choroba, porzucenie, śmierć ukochanej osoby. Auster intensyfikuje ich moc, zawężając ramy powieści do jednej nocy, której bezsenność August Brill próbuje pokonać, wymyślając kolejną mroczną opowieść.

Współzależność świata realnego i fikcji jest motywem wciąż powracającym w twórczości Austera, nie może więc dziwić, że wielokrotnie wybierał on na bohaterów swoich powieści pisarzy. Narrator "Człowieka w ciemności" jest również związany ze światem literackim, stoi jednak po drugiej stronie barykady - jest krytykiem. Auster, w Europie cieszący się statusem twórcy wręcz kultowego, w Ameryce nie zawsze miał dobrą prasę i teraz bierze odwet na autorach wszystkich niepochlebnych recenzji.

Jako redaktor "The Boston Globe" August Brill napisał ich ponad 1500, jednak przykuty do wózka inwalidzkiego po wypadku, którego omal nie przypłacił życiem, dochodzi nagle do wniosku, że jego praca nie miała żadnego sensu. Rozterki te i przejmujący ból fizyczny to jednak nie wszystko, czego przyszło mu pod koniec życia doświadczać. Przewrotny los każe mu patrzeć na cierpienie córki, którą niewierny mąż porzucił dla młodszej kobiety - dokładnie tak jak on jej matkę przed laty. I jakby tego było jeszcze mało, okazuje się całkowicie bezradny w obliczu obezwładniającego poczucia winy, w jakie wnuczka wpędza się po tragicznej śmierci narzeczonego. Nie mogąc udźwignąć rodzinnych koszmarów prześladujących go za dnia, Brill nocą komponuje fikcyjną historię, która ma go od nich uwolnić.

Auster wprowadza w ten sposób czytelnika na kolejny pułap powieści, gdzie przedstawia alternatywną historię Ameryki. Stosuje tu zabieg podobny do tego, który znajdziemy w "Spisku przeciwko Ameryce" Philipa Rotha. Roth zastanawia się, jak potoczyłyby się losy USA, gdyby zamiast Franklina Delano Roosevelta wybory w 1940 roku wygrał sympatyzujący z nazistami Charles Lind­bergh. W "Człowieku w ciemności" Auster odwołuje się do równie kontrowersyjnych wyborów z 2000 roku, kiedy prezydentem został George W. Bush.

Bohaterem snutej przez Brilla opowieści jest Owen Brick, profesjonalny magik, który budząc się pewnego ranka odkrywa, że znalazł się w równoległej czasoprzestrzeni, gdzie po ogłoszeniu zwycięstwa Busha Nowy Jork, a następnie kilka kolejnych stanów odłączyło się od Stanów Zjednoczonych, doprowadzając do wieloletniej, wyniszczającej wojny. Auster bardzo wiarygodnie buduje obraz Ameryki, która nie zaakceptowała porażki Ala Gore’a; Ameryki, w której 11 września jest niczym innym jak tylko kolejnym jesiennym dniem...

Dywagacje polityczne (mimo że wciągające) nie są jednak wszystkim, co Austera interesuje w opowieści Brilla. Równie istotna okazuje się być relacja, jaka łączy autora i stworzonych przez niego bohaterów. Okazuje się bowiem, że postaci, które narrator "Człowieka w ciemności" wymyśla, świadome są bycia fikcyjną kreacją pisarza i to one postanawiają przenieść Owena Bricka do swojej rzeczywistości, aby następnie wrócił do świata realnego i zabił Brilla, który tworząc swoją nocną opowieść wywołał wybuch bratobójczej wojny. Przypomina się oczywiście sztuka Pirandella "Sześć postaci scenicznych w poszukiwaniu autora", której bohaterowie także występują przeciwko woli swojego twórcy. W obydwu też utworach poczynania zbuntowanych postaci kończą się fiaskiem, ponieważ reguły rządzące sztuką nie przekładają się bezpośrednio na rzeczywistość, a prawa obowiązujące w świecie realnym nie znajdują zastosowania w świecie fikcji. Największym pewnie zaskoczeniem dla czytelników autora "Trylogii nowojorskiej" będzie fakt, że pisarz, który w swojej blisko już trzydziestoletniej karierze pisarskiej konsekwentnie próbował zacierać granicę między rzeczywistością i fikcją, tak ostentacyjnie ją w najnowszej powieści wyznacza.

Co więcej, w przeciwieństwie do poprzednich powieści Austera, gdzie bohaterowie odzyskiwali sens istnienia poprzez próbę zapisania swojej historii, sztuka nie ma tu już mocy uzdrawiającej. Kreowana przez Brilla historia blednie w zestawieniu z tym, co przynosi prawdziwe życie; jakaż fikcyjna opowieść może wzbudzić emocje tak silne jak te, które stały się udziałem rodziny Grossmanów, kiedy śmierć syna przyszło im oglądać na zamieszczonej w internecie filmowej relacji z jego egzekucji? Wszystkie postaci uwięzione w tej bezsennej nocy w Vermont zajmują się sztuką, wszystkich też ich ona zawodzi. Snuta przez Brilla opowieść nie przyniesie mu upragnionego snu. Katya próbuje zagłuszyć swój ból podczas wielogodzinnych maratonów filmowych - jednak to nie obrazy Vittoria De Siki dadzą jej ukojenie. Spokój przyniesie dopiero prosta, zwykła rozmowa, w której bohaterowie przywoływać będą historie z przeszłości.

"Człowiek w ciemności" podważa w jakiś sposób sens literatury, równocześnie jednak znajdziemy tu przejmującą pochwałę opowieści jako takiej. Auster udowadnia, że to właśnie dzięki historiom, w jakich zamyka się nasze życie, dzięki magii towarzyszącej chwilom, w których dzielimy się nimi z innymi, człowiek może uwolnić się od koszmarów rzeczywistości. W zamykającej powieść scenie Katya zasypia uspokojona, a przez okno zaczynają przedzierać się promienie wschodzącego właśnie słońca. Auster zostawia nas z nadzieją, że można przezwyciężyć nawet największy dramat, bo - jak mówi w jednym z cytowanych przez Brilla wierszy Rose Hawthorne - wbrew wszystkiemu "świat przedziwny toczy się dalej".

Paul Auster, Człowiek w ciemności przeł. Jacek Wietecki, Poznań 2008, Dom Wydawniczy Rebis.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]