Gustav Mahler

Świętujący w tym miesiącu 80. urodziny francuski kompozytor i dyrygent Pierre Boulez, jeden z najważniejszych twórców współczesności, szczególnie ukochał Mahlera. Dowodem jest właśnie ta płyta z pieśniami. Płyta zachwycająca, której układ (proces) jest esencją Heideggerowskiego bycia ku śmierci, ciągle jednak przełamywanym, rozświetlanym.
Czyta się kilka minut
 /
/

Boulez przykłada uwagę do każdego szczegółu; pojedynczy dźwięk jawi się jako najważniejszy, wybrzmiewa i świeci - światłem własnym i otoczenia. Nic nie zostaje pominięte, nie przechodzi bez echa, odpowiednio wyselekcjonowane i uszczegółowione. Na dodatek dzieje się to na takim poziomie stopliwości i intensywności, że strach pomyśleć, co stanie się, kiedy Boulez jeszcze raz zabierze się za “V Symfonię", albo “Szóstą" (w jubileuszowej edycji jest już “Trzecia" z Anne Sofie von Otter)...

Płytę otwierają “Lieder eines fahrenden Gesellen" (1883-85) do tekstu kompozytora, w których bohater przechodzi przez wszystkie chyba odcienie smutku, cierpienia i przygnębienia. Przecież jego ukochana wychodzi za innego; przecież już nic nie jest w stanie zakwitnąć; przecież ma wbity głęboko w pierś nóż; przecież jego przeznaczeniem jest miłość i udręka... Bas-baryton Thomas Quasthoff pod ręką Bouleza nadzwyczajnie stopniuje napięcia. Jest przygnębiony (pierwsza pieśń), zasmucony (czwarta), przerażony (trzecia); w tym wykonaniu zresztą “Ich hab ein glühend Messer" to huragan w stanie czystym.

Następne są “5 Rückert-Lieder" (1901-1904). Te pieśni na szczęście już in potentia nie mają tej siły uderzeniowej co poprzednie. Boulez bezwzględnie to wykorzystuje; uwypukla kolory, posmaki, uspokaja wzburzone poprzednimi opisami serca, umysły i uszy. Ale to, co się wydarza na przecięciu czwartej i piątej pieśni (“Ich bin der Welt abhanden gekommen" / “Um Mitternacht"), jest nie do opisania. Dzieje się niepozornie, niby od niechcenia, przy fantastycznie prowadzonym akompaniamencie wiedeńskich filharmoników i krystalicznie czystym sopranie Violety Urmany.

Płytę kończą powstałe w tym samym czasie “Kindertotenlieder" (także do słów Rückerta), ze zjawiskową Anne Sofie von Otter (mezzosopran). Kiedy utwór otwiera przed nami niepojęte wcześniej perspektywy, możemy mówić o genialnej interpretacji. To niewiarygodne, ile odcieni i tonów von Otter i Boulez wycisnęli z tej partytury, jakby jeszcze nie znanych, nie uświadomionych...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2005