Przypominam to wszystko, myśląc o ks. Mieczysławie Malińskim - autorytecie moralnym, którym stał się dzięki posłudze kapłańskiej. Jeżeli zostanie on księdzu odebrany, wielu poniesie stratę. Osobiście wiele mu zawdzięczam, m.in. umiejętność wybaczania tym, którzy mnie kiedykolwiek krzywdzili. Nie raz padło już pytanie, czy ktoś teraz zechce się spowiadać u ks. Malińskiego. Jeżeli jest winien świadomej współpracy z SB, któż lepiej zrozumie grzesznika niż inny grzesznik? A ks. Maliński na pewno nie każe za pokutę wygłosić swych grzechów na rynku. Gdyby przekreślać człowieka za to, co kiedyś uczynił, czy moglibyśmy czcić św. Pawła apostoła, który prześladował chrześcijan, a nawet, jako bierny świadek, brał udział w kamienowaniu św. Szczepana? Żal i rozgoryczenie za doznane krzywdy nie usprawiedliwiają poniżania domniemanych ani nawet pewnych winowajców. Każdy człowiek aż do śmierci ma prawo naprawiać zło, które uczynił, a kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień. Ks. Malińskiemu z serca życzę, aby dane mu było jeszcze wiele owiec prowadzić do Pana.
ELŻBIETA BEZEG
(Kraków)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














