Reklama

Gruzja: niespełnione marzenia i bunt

Gruzja: niespełnione marzenia i bunt

24.06.2019
Czyta się kilka minut
K

Kamieniem, który wywołał polityczną ­lawinę w Tbilisi, stał się rosyjski poseł Siergiej Gawriłow: przewodnicząc obradom zgromadzenia krajów prawosławnych w sali parlamentu Gruzji ten rosyjski polityk – znany z tego, że pochwalał secesję Osetii Południowej i Abchazji – rozsiadł się na miejscu marszałka gruzińskiego parlamentu. Gruzini odebrali to jako zniewagę. W okamgnieniu przed parlamentem zebrało się 10 tys. ludzi, którzy próbowali wedrzeć się do gmachu. Doszło do rozruchów, rannych zostało ćwierć tysiąca ludzi, a drugie tyle aresztowano.

Gawriłow chyłkiem wyjechał z Tbilisi, Władimir Putin zakazał rosyjskim liniom lotniczym wozić letników do Gruzji (mimo wrogich stosunków, prawie dwa miliony Rosjan przyjeżdżało tam co roku na wakacje), a gruzińskie kina zapowiedziały, że nie będą wyświetlać filmów z rosyjskim tłumaczeniem.

Gniew Gruzinów szybko znalazł nowy cel: rządzącą od siedmiu lat partię Gruzińskie Marzenie i jej przywódcę Bidzinę Iwaniszwilego, miliardera (na posowieckiej prywatyzacji dorobił się majątku równego całemu bogactwu Gruzji), który zabiegając o władzę, obiecywał rodakom spełnić ich wszystkie tęsknoty. Gruzini uwierzyli i oddali mu państwo, którym odtąd Iwaniszwili włada jako prezes rządzącej partii. Choć o wszystkim decyduje sam, to – nie sprawując żadnych urzędów – nie ponosi odpowiedzialności.

Teraz Gruzini uznali, że zostali oszukani i w ich życiu tak naprawdę niewiele się zmieniło. Demonstranci nie rozchodzą się więc z alei Rustawelego, na której od zawsze rozstrzygają się gruzińskie batalie o władzę. Za zaproszenie rosyjskich polityków posadą zapłacił już marszałek parlamentu i poseł odpowiedzialny za naradę prawosławnych parlamentarzystów akurat w Tbilisi. Rozeźleni Gruzini żądają jednak głowy ministra policji – i przede wszystkim przedterminowych wyborów, aby odsunąć od władzy rzekomego dobrodzieja, który obiecał im wszystko, ale nie spełnił żadnej obietnicy. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]