Reklama

Granice współczucia

Granice współczucia

11.09.2020
Czyta się kilka minut
Jeśli Jarosław Kaczyński mówi, że rusza na ratunek zwierzętom, to znaczy, że mówi. W przeszłości zawsze przegrywał z ojcem Rydzykiem, patriarchą branży mięsno-futrzarskiej.
Jeden z punktów „piątki dla zwierząt” przewiduje zakaz trzymania psów na uwięzi w sposób stały / Fot. ANDRZEJ SIDOR / FORUM
T

Tego nie kwestionuje nikt – Kaczyński kocha zwierzęta. To przejawia się nie tylko w słabości do kotów. Już w połowie lat 90. miał jasne zdanie o łowiectwie: „Nienawidzę polowań i kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy znajdują przyjemność w zabijaniu zwierząt i przypatrywaniu się, jak one zdychają”. Deklarował także: „Moja bratanica regularnie uczestniczy we wszelkich manifestacjach antyfutrzarskich”.

W 2017 r. wystąpił w filmie nagranym przez Fundację Viva!, która walczyła o wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt na futra. „Zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce to kwestia stosunku do zwierząt, serca dla zwierząt, litości dla zwierząt, które każdy porządny człowiek powinien w sobie mieć” – mówił.

Kiedy w minionym tygodniu rozeszła się wieść, że Kaczyński zgłosi radykalną ustawę, która ma ograniczyć pastwienie się nad zwierzętami, pojawiły się z miejsca wątpliwości. Czy prezes doprowadzi ten projekt do końca, skoro już raz przegrał rozgrywkę o zwierzęta z ojcem Rydzykiem?

Pół dekalogu dla zwierząt

Kaczyński doznał wzmożenia humanitarnego po tym, gdy Onet wyemitował reportaż Janusza Schwertnera „Krwawy biznes futerkowców”, przygotowany we współpracy z organizacją Otwarte Klatki. Wprowadziła ona swego współpracownika, Ukraińca Żenię, do farmy norek Wojciecha Wójcika, brata lidera branży Szczepana Wójcika. Nagrania są wstrząsające. Norki stłoczone i przetrzymywane w potwornych warunkach. Zagryzane przez psy i zjadające się nawzajem.

To było widowiskowe zaprzeczenie wszelkich tez, że ten biznes dba o dobrostan zwierząt. Wcześniej Szczepan Wójcik zasłynął stwierdzeniem, że jego norki mają lepsze warunki niż ludzie.

W odpowiedzi Kaczyński zwołał ekspresową konferencję prasową. Nie wspominając ani słowem o norkach i Żeni zapowiedział – oczywiście w numerycznym stylu PiS – „piątkę dla zwierząt”. Chodzi o wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt na futra, z wyjątkiem królika, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych (w tym w działalności cyrków), ograniczenie uboju rytualnego, zakaz trzymania zwierząt na uwięzi w sposób stały, a także wzmocnienie roli państwa i organizacji społecznych w nadzorze nad traktowaniem zwierząt, w tym zmiany w przepisach o schroniskach.

Osobista klęska prezesa PiS

Nie przypadkiem ogłaszając swą prozwierzęcą krucjatę, nie wspomniał o reportażu poświęconym Wójcikom i ich norkom. Tak się składa, że Szczepan Wójcik to jeden z faworytów o. Tadeusza Rydzyka. Publiczne nawiązanie przez prezesa do patologii na rodzinnej farmie Wójcików byłoby zatem otwartym uderzeniem w sojusz PiS z redemptorystą. Ale nie tylko. Ponad wszystko byłoby to przyznaniem się przez Kaczyńskiego do osobistej klęski. Bo już w poprzedniej kadencji zapowiadał zaostrzenie przepisów o ochronie zwierząt – dlatego wystąpił wówczas w spocie Vivy!.

Projekt PiS z 2017 r. był rewolucyjny – zakazywał m.in. trzymania psów na uwięzi, hodowli zwierząt futerkowych oraz uboju rytualnego. Zaostrzone miały być kary za znęcanie się nad zwierzętami. Obrońcy zwierząt byli przeszczęśliwi – w końcu poparł ich sam prezes PiS, który w tym czasie kiwnięciem palca przejmował instytucje i uchwalał ustawy w jeden dzień.

Tyle że Kaczyński przegrał z Rydzykiem. Ojciec dyrektor bardzo mocno wsparł Wójcików i lobbując wśród posłów i ministrów PiS, po cichu zablokował zaostrzenie przepisów.

Okazało się, że prawa zwierząt to jeden z niewielu obszarów, w których prezes nie panuje nad własną partią – bo panuje nad nią ojciec dyrektor. Jesienią 2018 r. PiS wycofał się z wprowadzenia tych przepisów. – Utrzymujemy w Polsce hodowlę zwierząt futerkowych – oznajmił ówczesny i obecny minister rolnictwa Krzysztof Ardanowski, bliski o. Rydzykowi i życzliwy hodowcom. – Prezes upomniał mnie bardzo mocno, ale mam inne zdanie. Człowiek ma prawo hodować i wykorzystywać zwierzęta. Co za różnica, czy to zabijanie norek, świni czy krowy?

Ardanowski wrzucił też parę obietnic, by Kaczyński wyszedł z twarzą z tej porażki. – Bardzo zaostrzę kryteria kontroli ferm. Łajdak, lump, który źle traktuje zwierzęta, nie będzie mógł ich dalej hodować.

Polowanie na Czabańskiego

W tamtym czasie Kaczyński nie mógł sobie pozwolić na wojnę z Rydzykiem i hodowcami. Miał wiele otwartych frontów z opozycją i rozmaitymi środowiskami społecznymi i zawodowymi. Poza tym jesienią 2018 r. ruszał dwuletni serial poczwórnych wyborów i liczyły się w nich głosy, których dysponentem jest ojciec Rydzyk.

Ta sytuacja pokazuje, że prezes potrafi się wyzbyć najgłębiej w nim tkwiących przekonań, jeśli tego wymaga sytuacja polityczna. Tolerował wszak w PiS potężne lobby myśliwskie, na czele z ministrem środowiska Janem Szyszką. Blokował jedynie co bardziej brawurowe pomysły Szyszki – zatrzymał odstrzał łosi, zakazał udziału dzieci w łowach i szkolenia psów na żywej zwierzynie.


Urszula Zajączkowska, Adam Robiński i Łukasz Lamża - poetka i botaniczka, dziennikarz i krajoznawca oraz naukowiec i filozof rozmawiają w Podkaście Powszechnym o tym, kim są dla nas zwierzęta, współmieszkańcy naszej planety


 

Teraz jest inaczej. Serial wyborczy się skończył, więc Kaczyński może sobie pozwolić na starcie z toruńską rozgłośnią. Ale w partii brak entuzjazmu. Na konferencji u boku Kaczyńskiego stanął tylko szef młodzieżówki PiS Michał Moskal. A po konferencji schowali się Ardanowski, wiceminister rolnictwa i poseł PiS Szymon Giżyński oraz szef resortu środowiska Michał Woś. Delikatnie wsparł Kaczyńskiego tylko premier Mateusz Morawiecki.

To nie przypadek. Każdy w PiS ma w głowie historię Krzysztofa Czabańskiego, sprawdzonego druha Kaczyńskiego jeszcze z czasów Porozumienia Centrum. W poprzedniej kadencji Sejmu stał się on twarzą wspomnianego projektu zaostrzenia przepisów. Walczył o niego coraz bardziej osamotniony i osaczony przez o. Rydzyka oraz ludzi związanych z branżą futrzarską.

– W pewnym momencie zrobili ze mnie potwora. Nie tylko potwora dla polskiej wsi, ale potwora w ogóle – wspominał Czabański w filmie Onetu. – Nie robiło to na mnie specjalnego wrażenia, bo jak się działa publicznie, to trzeba mieć twardą skórę. Wrażenie robiło jednak to, że – jak donosiły media – posługiwano się firmami od czarnego PR-u.

Zapłacił za to wysoką cenę – w 2019 r. nie dostał się do Sejmu. Kandydował z Torunia, Rydzykowej stolicy.

Sojusz cementowany milionami

Kaczyński może sobie pozwolić na krucjatę, bo akurat jemu o. Rydzyk realnie nie zagrozi. Ich relacje są burzliwe i mocno pragmatyczne. Wszak w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” 29 kwietnia 1998 r. Kaczyński tak mówił o Radiu Maryja: „Nie mam wątpliwości co do tego, że po naszej stronie działają aktywnie rosyjskie służby specjalne. Radio Maryja jest dziś głęboko antyzachodnie, niechętnie nastawione do hierarchii kościelnej, prorosyjskie, wcale nie nieżyczliwe PRL”.

To nie był jednorazowy eksces. Kaczyński uważał o. Rydzyka za postać co najmniej szemraną, o wyraźnych pro­rosyjskich afiliacjach. Ich trwający od półtorej dekady sojusz jest czysto pragmatyczny, w tej chwili cementowany milionami, które płyną z rządowych instytucji do dzieł ojca dyrektora. Kaczyński może w takiej sytuacji i w tym momencie pozwolić sobie na zwarcie.

Ale tylko on. Nikt w PiS nie chce podzielić losu Czabańskiego. Co więcej, od lat wielu polityków zabiega o względy ojca dyrektora i nie zamierza dziś zwracać się przeciw niemu. Chodzi zwłaszcza o Zbigniewa Ziobrę i jego ludzi, którzy od dekady współzawodniczą z PiS w pielgrzymkach do Torunia. Nie jest zatem pewne, że Kaczyński zdoła przekonać własny klub do zaostrzenia przepisów. Oczywiście zwiększenie ochrony zwierząt poprze spora część opozycji. Ale Kaczyński nie może dać gwarancji, że ustawa wejdzie w życie.

Hodowcy gotowi na wojnę

Chodzi nie tylko o to, że za futrzarzami stoi o. Rydzyk, który jest w stanie zakończyć niemal każdą prawicową karierę w Polsce. Chodzi też o to, że hodowcy to ludzie bardzo majętni, którzy wiedzą, jak zarządzać groszem, by bronić swych interesów przed porywem serca Kaczyńskiego.

Szczepan Wójcik – z zachowaniem wszelkich proporcji – działa na takiej samej zasadzie, jak wszyscy główni rozgrywający na prawicy: tworzy własne media, wierząc, że potrzebuje własnej tuby propagandowej. Tak kiedyś robił Kaczyński, zanim spacyfikował i podporządkował sobie TVP i Polskie Radio. Oczywiście własne media są istotą działalności o. Ryzyka. W media sporo milionów wlał też założyciel SKOK-ów Grzegorz Bierecki.


Tomasz Targański: Kolejne etapy kulturowej ewolucji człowieka wiązały się ze zmianą naszego stosunku do zwierząt.


 

Wójcik kontroluje wpływowy prawicowy portal wSensie.pl, a także serwis swiatrolnika.info, który wbrew pozorom wcale nie opowiada wyłącznie o orce, sianiu i gazowaniu norek. To internetowe media, dzięki którym Wójcik i związani z nim hodowcy mogą wpływać na część konserwatywnej i wiejskiej opinii publicznej – i na polityków.

Z mediami Wójcika współpracują zresztą wzięci konserwatywni publicyści, którzy podzielają jego poglądy. Teraz, gdy Kaczyński pokazał „piątkę”, z miejsca przystąpili do ataku, zarzucając prezesowi odchylenie lewicowo-liberalne. Na wSensie.pl i swiecierolnika.info bryluje teraz Konfederacja, która broni futrzarzy, wietrząc w tym polityczną szansę. Pojawiły się także teksty o nepotyzmie w PiS. A Wójcik grzmi: „PiS wbił nóż w plecy polskiemu rolnictwu”.

Wyćwiczeni podczas starcia w 2017-18 hodowcy są dobrze przygotowani na kolejną wojnę.

 

Autor jest dziennikarzem Onet.pl, stale współpracuje z „TP”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz Onetu, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, wcześniej związany z redakcjami „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka” i „Wprost”. Zdobywca Nagrody Dziennikarskiej Grand Press...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Męska walka o władzę, pieniądze, kobiety...Nic się nie zmieniło od tysiącleci, przy tym cierpią jak zwykle najsłabsi. Człowiek jako najbardziej okrutny gatunek.Normalne.

Bardzo dobrze, że coś konkretnego w sprawie zniwelowania choć odrobinę cierpień naszych braci mniejszych się dzieje. Sprawa ta powinna połączyć ideologię lewicową z chrześcijaństwem (św. Franciszek). A zresztą nie jest to sprawa ideologii, lecz wrażliwości sumienia...

A jednak, z punktu widzenia zwierząt rzeźnych, łownych, szkodnków i doświadczalnych wieje hipokryzją. Oczywiście drobne kroki są lepsze niż nic, ale daleka droga przed nami.

są antypisowskie i mogą brać udział w demonstracjach opozycji. W sumie te świnie, krowy, szczury i jelenie w sam raz by pasowały, tak po orwellowsku. Szkoda że tchórze są teraz po stronie PiS-u ;)

Reportaż z fermy drobiu też by stawał kurczakiem w gardle. Nie śmierć lecz krótkie i straszne życie jest tym co najgorszego zafundowaliśmy zwierzętom.

Ja domowe też bym do tego dołożyła: kastracja, trzymanie w czterech ścianach, na dodatek bycie przytulnką na żadanie...

Tutaj się nie zgodzę. Zwierzęta nie mają potrzeby macierzyństwa, mają instynkt rozmnażania- wykastrowane są tak samo szczęśliwe, a przy tym unikają wielu chorób, włóczęgostwa, śmierci pod kołami...Co do czterech ścian, dla kotów terytorium może mieć 50 m2 może też mieć 5 000 m2, dają radę, nie lubią jedynie nudy...

Człowiek jest zwierzęciem miesozernym i nic tego nie zmieni. Musi zywić się miesem nieszczęsnych stworzeń, które potrafi hodować na wielka skalę i hurtowo zabijać. Ale przynajmniej niech ich śmierć odbywa sie w warunkach humanitarnych i nie dostarczajacych dodatkowych cierpień. Tym, którzy chcą zakazu hodowli zwierzat gospodarskich na mieso, zwracam uwagę, ze taki zakaz doprowadziłby do sytuacji, ze krowy i swinie ogladalibyśmy jedynie w ZOO. Nie musimy natomiast paradować w naturalnych futrach, ani jeść dzikiej zwierzyny upolowanej przez sadystów, którzy lubia sobie postrzelać. Odstrzał powinien byc wyłącznie w celach regulowania populacji. Nie wolno tez dreczyc psów na łańcuchach i głodzic ich, jak to ma miejsce nagminnie w dzikiej Polsce prowincjonalnej. Ale w tej sprawie, jak i w pozostałych trzeba mieć odrobine tzw. kultury ogólnej. Co do propozycji (kolejnej) p. Kaczyńskiego - mimo jak najgorszej opinii o nim i jego kolejnych partiach twierdzę,ze jest to facet ulepiony z zupełnie innej gliny niz jego pretorianie, czyli społeczna holota, i jeszcze zatesknimy za nim, gdy go zabraknie.

prostuję: człowiek jest wszystkożerny, nie mięsożerny [p.s. tęsknić za Kaczyńskim bo lubi zwierzęta??... moja sezonowa sąsiadka 80+, rodowód opolszczyzna, emigracja do BRD na początku lat '80-tych, często wspomina słowa mamy, która podkreślała nieraz jak to Hitler bardzo lubił dzieci..]

Zwierzęta tez lubił:)))

Aktualnie, można obyć się bez mięsa, świnie i krowy w zoo, to słuszny postulat. Ale realizm głównie ekonomiczny spycha nas w tą czarną dziurę. Łowiectwo nie jest zagrożeniem dla populacji zwierząt łownych, jest poprostu nieestetyczne, nawet nie to że nietyczne.

Realizm głównie ekonomiczny spycha nas już nawet nie w stronę wegetarianizmu ale weganizmu. Nie będę przytaczać liczb, bo są łatwo dostępne, potwierdzających że hodowla zwierząt na cele spożywcze (masowa ale również tzw. ekologiczna) to olbrzymie marnotrawstwo surowców, energii, gruntów, a także zanieczyszczenie środowiska. Nie wspominając ciężkiego do wyobrażenia sobie barbarzyństwa masowych hodowli, transportu i uboju. Biorąc pod uwagę, że człowiek jest faktycznie wszystkożerny nie ma żadnego powodu by jedzenie mięsa kontynuować, Poza smakiem ale po to mamy wolna wolę rzekomo), żeby jednak postąpić etycznie i racjonalnie.

Jeśli Kaczyński jest jak Hitler to ty musisz być człowiekiem wielkiej odwagi skoro przeciwko niemu tak chętnie występujesz. Niestety, wiele na to wskazuje, że jesteś jedynie schorowanym, złośliwym, nienawidzącym Polski i Polaków starym człowiekiem. Możesz więc sobie narzekać, zohydzać i opluwać do woli ponieważ nic ci za to nie grozi.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]