Głosy, które cichną

Nie ma już Marka Nowickiego. Umarł tak wcześnie, kiedy dalej jest tak potrzebny. Pożegnało go wiele szczerych nekrologów i bardzo mało wspomnień, które nie znającym go mogłyby bodaj w przybliżeniu uświadomić, jaką stratę ponieśliśmy. Bo przecież oto nie ma już między nami jeszcze jednego z tych nielicznych na pewno mądrych, na pewno bezinteresownych, oddanych całym życiem dobru i prawom ludzi w jakikolwiek sposób ich pozbawianym. Heroicznego konsekwentnie. Łączącego zamiast dzielić.
Czyta się kilka minut

I w tym momencie zastanawiam się: kiedy ostatni raz ludzie w Polsce mieli okazję go usłyszeć, choćby w jakiejś poważnej i dłuższej niż trzy minuty rozmowie na antenie czy zobaczyć i posłuchać na ekranie telewizora? Chyba w ogóle tam nie bywał... Kiedy ktokolwiek zaprosił go na łamy z rozmową na jakieś ważki temat? Kto chce wiedzieć, co o Polsce i świecie myślą nie gracze polityczni, tylko Polacy po prostu najmądrzejsi, prawdziwie zatroskani i tacy, których sądy mają za sobą doświadczenie i świadectwo życia? Tych pierwszych słychać i widać bez przerwy. Nie wychodzą z salonów medialnych, trwają niezłomnie w tych samych zespołach, choć widz czy słuchacz już od dawna wie, że nie otrzyma od nich nic poza jeszcze raz powtórzonym sloganem albo doraźną zagrywką. Mądrość nie jest pożądana, zdają się mówić zapraszający. A żeby było powiedziane wszystko do końca, nie jest to cecha tylko mediów publicznych (chętnie nazywanych partyjnymi), tylko i innych. Do niedawna można było jeszcze oglądać - bodaj w powtórzeniach - Studio Otwarte Telewizji Puls. Też obracało się w kręgu gości właściwie zamkniętym. Po wiele postaci prawdziwego życia społecznego, nawet najwybitniejszych, wcale nie próbowało sięgać. Ba, może nawet nikomu nie przychodziło to do głowy...

Jak więc chcemy, żeby ludzie mądrzeli i dojrzewali, skoro nie mają się czym żywić? Jak chcemy, żeby wierzyli autorytetom, kiedy nawet nie sygnalizujemy, że jednak są? Nie tak dawno przestał ukazywac się comiesięczny dodatek do “Gościa Niedzielnego", “Azymut", zapełniony piórami godnymi uwagi. W najbliższych dniach odbędzie się ostatni wykład na krakowskim Uniwersytecie Latającym. Kończy się, bo wsparcia mu brak, chociaż zawsze chętni słuchacze nie zdołali pomieścić się w sali. Zniknie następne miejsce spotkań z prawdziwymi myślicielami, z ludźmi, których warto słuchać i od których jest czego się uczyć.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2003