Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Geografia potrzebuje wyobraźni

Geografia potrzebuje wyobraźni

10.10.2016
Czyta się kilka minut
Simona Škrabec: Europa Środkowa istnieje przede wszystkim jako przestrzeń. Tylko od nas zależy, jaki nadamy sens tej geografii.
Fot. Urban Golob / ANZENBERGER / FORUM
M

MICHAŁ SOWIŃSKI: Czy da się pomyśleć Europę Środkową jako wspólną tożsamość?
SIMONA ŠKRABEC: Europy Środkowej nie można postrzegać jako tożsamości przypominającej naród, choć oczywiście istnieje jako fenomen czysto przestrzenny. Możemy dyskutować w nieskończoność o tym, jak wyznaczyć granice tego regionu, ale jego tożsamość nie jest (i nigdy nie była) samooczywista. Jesteśmy Słoweńcami albo Polakami – tego nie trzeba specjalnie nikomu udowadniać. Narody istnieją, ponieważ istnieje pewna sięgająca daleko w przeszłość struktura, w skład której wchodzą język, historia czy obyczaje. Naród nie interesuje się sąsiadami, zajmuje go tylko obszar, który wyznaczają granice jego „przestrzeni życiowej”. Proszę wybaczyć użycie nazistowskiego terminu, ale jest on tak obrazowy, że nie pozostawia wątpliwości co do swoich konsekwencji. To jest skrajność, do której prowadzi zamykanie się wewnątrz swoich granic.
Czyli nie da się stworzyć żadnej definicji tego regionu?
Różnorodność tej części Europy zmusza nas, abyśmy na każdym kroku zderzali się z innością. Na tym właśnie polega jej sens – nie da się jej jednoznacznie określić. Zadowalający wszystkich opis tej przestrzeni zwyczajnie nie istnieje. Charakterystyczne dla Europy Środkowej jest współistnienie różnych historii i wykluczających się definicji. Bez uświadomienia sobie tego nie można niczego sensownego zrobić ani powiedzieć.
To zapytam bardziej pragmatycznie: po co nam Europa Środkowa? Podział na Zachodnią i Wschodnią nam nie wystarcza?
To nie jest rodzaj tożsamości, z którą łatwo można by się zidentyfikować, gdyż nie daje poczucia bezpieczeństwa i swojskości. Jednakże to, że Europa Środkowa nie jest „nasza”, nie znaczy, że nie istnieje. To koncepcja synchroniczna – uczy, że obok nas, tu i teraz, w ściśle określonej przestrzeni, istnieje wielość innych tożsamości, które same siebie również postrzegają jako coś skończonego i bezpiecznego. Przykład Europy Środkowej otwiera nam perspektywę na inne rzeczywistości, których nie znamy, chociaż są tuż obok. Europę Środkową należy rozumieć jako czystą przestrzeń, mapę orograficzną bez granic politycznych. Dzięki temu można próbować zobaczyć w niej to, co realnie istnieje, ale nigdy nie zostało włączone w żadną z naszych historii narodowych. Europa Środkowa uczy nas patrzeć inaczej na świat, ale też na własną historię – bez pomijania i wykluczania.
Pani książka „Geografia wyobrażona. Koncepcja Europy Środkowej w XX wieku” ukazała się w 2005 r., a w Polsce w 2013 r. Jak Pani patrzy na zmiany, które zaszły od tego czasu w tej części Europy?
Faktycznie, wiele się zmieniło. W większości środkowoeuropejskich krajów nie ma już optymizmu charakterystycznego dla pierwszych lat po upadku muru berlińskiego czy okresu zaraz po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Nie można jednak tracić entuzjazmu – trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Historia tej części świata uczy nas, że sukces i dobrobyt nie zjawiają się tu znikąd. Powinniśmy zapytać samych siebie, co należy robić. Nie decyduje się o nas w Brukseli – wszystko, co nas najbardziej dotyka, zdarza się na miejscu. Nie możemy winić innych za nasz los.
Każdy, kto liczył, że wstąpienie do Unii Europejskiej będzie oznaczało koniec wszelkich zmartwień, był w błędzie. Dopiero teraz na dobre zaczęło się kształtowanie własnego losu i własnej przyszłości. Niestety, brakuje nam tradycji demokratycznych, więc chętnie obarczamy winą innych – uciekamy od odpowiedzialności.
W tegorocznych nominacjach do Nagrody „Angelus” powraca nieustannie wątek wojennej traumy. Może to jest jakiś trop do mówienia o wspólnej tożsamości?
Wojna brutalnie doświadcza każdy naród. II wojna światowa nie była jednak starciem narodów. Wszystkie państwa były wówczas bardzo podzielone wewnętrznie, każdy naród, oprócz okupacji, przeżył także własną wojnę domową. Ułożenie spójnego obrazka z tak rozdrobnionych elementów jest absolutnie niemożliwe. Wydaje się, że można jedynie opowiedzieć się po jednej albo po drugiej stronie, gdyż nadal trwa walka o to, kto napisze ostateczną wersję historii danego narodu. Dokładnie na to chciałam zwrócić uwagę swoimi dywagacjami o istocie definicji Europy Środkowej: czasem wydarzenia są tak trudne i bolesne, tak pełne dramatycznych sprzeczności, że nie możemy ich powiązać w spójną narrację. Trzeba zaakceptować współistnienie sprzecznych poglądów jako konieczność.
Brzmi dobrze – tylko jak to zrobić?
Na pana pytania odpowiadam przebywając w Bambergu. Na ścianie tutejszego barokowego ratusza zauważyłam dwie tablice pamiątkowe: jedna poświęcona synom tego regionu, którzy zostali siłą zmobilizowani podczas II wojny światowej i nie wrócili z dalekich frontów. Tablica ta jest szokująca dla przedstawicieli małego słowiańskiego narodu, który boleśnie doświadczył nazistowskiej okupacji. Chociaż także tutaj chłopcy szli walczyć wbrew swojej woli i ideałom, do tego zapłacili za to życiem. Dlatego zasługują na pamięć. Obok znajduje się płyta, która z wielką delikatnością mówi o żydowskich ofiarach nazizmu. Tablice wiszą jedna obok drugiej i jest najzupełniej jasne, że nigdy nie stanie tu jeden pomnik.
Niemożliwe jest odnalezienie punktu wspólnego, konflikty nie znikną, pewne kwestie zawsze będą otwierane na nowo. Ważne jest jednak nie to, kto ma rację, tylko dlaczego na tych terenach dokonywano okrutnych zbrodni. Jeśli zrozumiemy powody działań poszczególnych osób, łatwiej będzie stworzyć wiarygodny obraz przeszłości. Dlatego młodzi pisarze i historycy ciągle na nowo starają się zrozumieć, co tak naprawdę się tu wydarzyło. Nie mamy odpowiedzi, nigdy nie będziemy jej mieć. Obraz musi pozostać niepełny.
Czyli prawda nas nie wyzwoli?
Nie o wyzwolenie tu chodzi. Prawda nie jest destrukcyjna – w przeciwieństwie do przemilczeń i tłumionych lęków – nie podkopie fundamentów. Może być bardzo bolesna, ale kiedy ją wypowiadamy, staje się częścią przeszłości, którą dzielimy wszyscy. Może nam też posłużyć jako nauczka na przyszłość. Istotne jest jednak, aby historii nie ograniczać tylko do losów własnego narodu. Europa Środkowa podczas II wojny światowej została całkowicie zdewastowana, wydarzenia te dotknęły wszystkich jej mieszkańców. Musimy pamiętać o innych, jesteśmy częścią tej samej, ściśle powiązanej przestrzeni. Nigdy nie możemy o tym zapominać.
Ale dlaczego geografia w Pani książce jest „wyobrażona”?
Europa Środkowa dostarcza narzędzi i przykładów, aby zacząć wątpić w historię – zakwestionować to, co już wiemy, nauczyć się myśleć samodzielnie. Przestrzeń istotnie nosi w sobie pewną wyjątkową „sprawiedliwość”, jak pisał Edward Soja, amerykański geograf odpowiedzialny na początku XXI w. za „zwrot przestrzenny”. Dzisiaj już wiemy, że opowieści o nas samych nie wystarczą, musimy być gotowi nawiązać kontakt z innymi. Komunikacja pomiędzy różnymi spojrzeniami na świat stała się najistotniejszym składnikiem postępu. Wspólnotę, której jesteśmy częścią, możemy rozciągnąć na inne regiony, możemy samych siebie przedstawiać jako element niezwykle ciekawej mozaiki, do której opłaca się przynależeć. To właśnie ta „geografia wyobrażona”, którą należy dopiero stworzyć.
Czyli Europa Środkowa to wciąż tylko potencjalny projekt?
Europa Środkowa istnieje, co do tego nie ma wątpliwości, ale jak już wspominałam, jako przestrzeń, czysta geografia. Wyłącznie od nas samych zależy, w jaki sposób ją skonstruujemy, jaki nadamy tej geografii sens, w jaki sposób zrozumiemy i wykorzystamy to współistnienie różnych tożsamości na relatywnie małej przestrzeni. Musimy uwierzyć, że warto być Środkowoeuropejczykiem albo po prostu Europejczykiem – to w zasadzie to samo. Mogłabym powiedzieć oczywiście odwrotnie: jeśli my sami uwierzymy, że Europa jako przestrzeń koegzystencji jest możliwa, to stanie się ona kontynentem przyjaźniejszym do życia. W przeciwnym razie szybko powrócą wszelkie uprzedzenia i nieufności – jak gdyby nigdy nie istniało marzenie o lepszym kontynencie. ©

Przeł. ALEKSANDRA WOJTASZEK

SIMONA ŠKRABEC (ur. 1968) jest słoweńską literaturoznawczynią, eseistką i tłumaczką. Od 1992 r. mieszka w Barcelonie, gdzie wykłada na tamtejszym Uniwersytecie Autonomicznym. Autorka książki „Geografia wyobrażona. Koncepcja Europy Środkowej w XX wieku”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]