Gazowa wojna na rurze

Moskwa i Kijów od kilku tygodni toczą zimną wojnę o cenę gazu dostarczanego z Rosji na Ukrainę. Zawierane podczas prezydentury Leonida Kuczmy kontrakty obrastały zawiłymi porozumieniami o wzajemnych rozliczeniach: ja ci gaz, ty mi tranzyt, ja ci gaz, ty mi tanie stacjonowanie Floty Czarnomorskiej. Stawki za gaz były tylko jednym z elementów łamigłówki.
Czyta się kilka minut

Po Pomarańczowej Rewolucji zdezaktualizowały się również ustalenia w kwestiach gazowych. Kontrakt ramowy do 2013 r. zapewniał wprawdzie Ukrainie rytmiczne dostawy za określoną cenę (ok. 50 dolarów za 1000 m3), ale Rosja w ultymatywnej formie wystąpiła o ceny znacznie wyższe (ostatnio o 230 dolarów), powołując się na jakieś kruczki prawne.

Kreml sięgnął po argument gazowy nie tylko w relacjach z Ukrainą, podniósł ceny także dla Mołdawii, Gruzji i krajów bałtyckich. “Ceny preferencyjne będą obowiązywać dla tych krajów, w których Rosja zarządza rurociągami tranzytowymi" - wyznał wysoki przedstawiciel Gazpromu, dając do zrozumienia, że stawką w grze jest przejęcie przez Rosję konsorcjum zarządzającego rurociągami. Dla Ukrainy gazociąg to nie tylko kura znosząca złote jajka, ale mocny argument w grze o niepodległość. Rosja chce nie tylko zdyskredytować obecne władze Ukrainy i zawrócić ten kraj z drogi integracji z Europą i z NATO - prowadzi też grę wyborczą. Zależy jej na tym, aby po marcowych wyborach parlamentarnych do władzy w Kijowie doszli ludzie, z którymi łatwiej będzie się dogadywać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2006