Gambit Asada, szach Putina

Gdyby tłem dla tej rozgrywki nie było życie kolejnych dziesiątków tysięcy Syryjczyków, można by nawet podziwiać to, czego dokonali Władimir Putin i jego minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.
Czyta się kilka minut

To dyplomatyczny majstersztyk: w ciągu kilku dni udało im się odwrócić o 180 stopni polityczne znaczenie „kwestii broni chemicznej” w konflikcie syryjskim. W efekcie to, co wydawało się oczywistym gwoździem do trumny Baszara al-Asada – użycie przez niego broni chemicznej przeciw opozycji i cywilom – okazuje się teraz kołem ratunkowym dla syryjskiego dyktatora. Asad zawdzięcza to właśnie duetowi Putin-Ławrow.

Od miesięcy Obama powtarzał, że używając broni chemicznej, Asad przekroczy „czerwoną linię”. Gdy więc to się stało, wolno było oczekiwać, że Obama wykorzysta tę kwestię jako dźwignię – polityczną, moralną, po trosze też prawną – do uzasadnienia stanowczych działań przeciw Asadowi, włącznie z nalotami. Tak sądził prezydent Francji, który jako jedyny zachodni przywódca deklarował udział w akcji zbrojnej. Tymczasem duet Putin-Ławrow wykorzystał niezdecydowanie Obamy i jego zafiksowanie na broni chemicznej – i rzucił Asadowi właśnie koło ratunkowe, czyli plan pozbycia się przez niego tejże broni. Asad natychmiast go zaakceptował, wykonując klasyczny gambit: tracąc (tj. deklarując gotowość utraty) broni chemicznej, zyskał 10 miesięcy politycznego życia. François Hollande wyszedł na durnia, a Obama ma teraz związane ręce. Asad ma czas do lipca 2014 r. – wtedy ONZ oceni, czy Damaszek zniszczył swój arsenał chemiczny. Tylko jak w warunkach wojny domowej można ocenić, czy Asad nie ukrył gdzieś trochę sarinu?

Pytanie istotne – lecz jednak drugorzędne. Ogromna większość spośród stu tysięcy zabitych dotąd Syryjczyków nie zginęła od sarinu, lecz od najzwyklejszej broni konwencjonalnej. Nawet gdyby Damaszek oddał cały sarin, pozostanie mu dość czołgów, dział, karabinów. Głównym problemem Syrii nie jest broń chemiczna, lecz Asad.

Gdyby więc tłem dla tej gry nie było ludzkie życie, można by powiedzieć, że Putin puścił Obamę w skarpetkach. Oczywiście, prezydent USA może kopnąć ten stolik i wywrócić szachownicę. Tylko czy jest do tego zdolny?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2013