Reklama

Gadugadu

Gadugadu

09.02.2015
Czyta się kilka minut
No i co będzie ze słowem, z naszym przekazem, z tym wszystkim, co, jak nam się wydaje, powinni usłyszeć inni ludzie? Najlepiej wszyscy. Co będzie z tą naszą gadaniną, bez której już nie potrafimy żyć?
W

Wstajemy rano i się zaczyna. Włączamy, klikamy, wychodzimy na chwilę po gazetę albo pstrykamy pilotem, żeby odpalić fatamorganę na pół ściany, gdzie przedstawiciele gatunku od bladego świtu wypowiadają się o losach świata oraz własnych problemach z takim przekonaniem, jakby wciągnęli do nosa kilogram amfetaminy. Nie ma ucieczki, nie schowasz się, chyba, że oślepniesz i ogłuchniesz. Ale i tak pewnie wszczepią ci jakieś elektrody prosto do mózgu, żebyś nie wypadł z obiegu.
Tak więc nie ma ucieczki. Musisz słuchać, co ci mają do powiedzenia. W autobusie, w pociągu, w tramwaju, w metrze. A jak na chwilę zamilkną, to puszczają obrazki. Gdziekolwiek się zwrócisz – gadanina. Jedni przekonują drugich. Wzdęci od swojej prawdy, z wąsami, bez wąsów, kobiety, mężczyźni, zwierzęta z podłożonymi ludzkimi głosami, sprzęt AGD do ciebie mówi, wdzięczy się proszek do prania, politycy mówią swoje...

4274

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Z całym szacunkiem, panie Andrzeju, ale w tej całej ględźbie popełnia Pan moim zdaniem jeden błąd, za to fundamentalny. Rysunki były ledwie pretekstem dla tych, co go potrzebowali by za wszelką cenę rozpalić relacje międzykulturowe i międzywyznaniowe. To nie one były prowokacją, a zamordowanie ich twórców. Wedle ich zamierzeń winno ono wywołać gniew i oburzenie skierowane przeciw muzułmanom en masse we Francji i w Europie , a dalej adekwatną reakcję muzułmanów na świecie itede. Zwykła, brutalna, grubymi nićmi szyta prowokacja. . To nic innego jak jedna z wielu prób rozjuszenia tłumów i wciągnięcia ich do bijatyki, wzniecenia prawdziwej nienawiści, wywołania realnej wojny. Tak się to robi, od tysiącleci. Tyle, że rysownicy w tej grze nie są nawet pionkami. A to, że według pańskich kryteriów niezbyt rozgarnięci - naprawdę niewiele zmienia. To samo zresztą o Panu z pewnością powiedzieliby radiomaryjni fanatycy, gdyby przeczytali adekwatny fragment "Wschodu". . I to nie za ich i Pańską ""wolność słowa" i dobre samopoczucie zapłacą w różnych częściach świata ludzie naprawdę niewinni" - oni już od dawna płacą, za polityczne i władcze ambicje tych, o których istnieniu możemy nawet nie wiedzieć, dla których religia od zawsze była jedynie niezastąpionym narzędziem w Grze o Tron.

I po co prowokować do wojny ? Przecież wojen ci u nas dostatek. Moim zdaniem pan Stasiuk trafił w samo sedno, nie uległ histerii ani nawet potrzebie środowiskowej solidarności za wszelką cenę i wbrew zdrowemu rozsądkowi.

Z całego serca dziękuję za ten felieton, a w szczególności za ten fragment: "Natomiast czynienie z nich „męczenników wolności słowa” wydaje mi się nieporozumieniem, jeśli nie zwyczajną hucpą. Byli raczej pozbawionymi wyobraźni arogantami wygadującymi, co im ślina na język przyniesie. Wielotysięczne manifestacje szły raczej w obronie swobodnej paplaniny niż w obronie wolności."

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]