Fujarka jerychońska

Piszę ten tekst z tęsknoty. "Och, gdybym tylko mógł sobie pozwolić!" - przemyka przez głowę i staje ością w gardle. Wzmaga się nieutulona, niewyśpiewana tęsknota za wokalną ekspresją, która przynajmniej nie porani uszu słuchaczy. Nie można powiedzieć, że zdania na temat moich umiejętności wokalnych są podzielone - bardzo bym chciał, ale niestety, nie są podzielone. To ja jestem rozdarty: pomiędzy zamiarem a jego spełnieniem. Cała nadzieja w glissandzie. Jakoś może się prześlizgnę przez właściwą nutkę... nie, nie zrobię im tego. Na świecie i tak jest mnóstwo cierpienia. Więc tak: radosne święta idą, święta rozśpiewanej bożonarodzeniowej wspólnoty, a ja będę się musiał ukrywać. Słoń mi na ucho nadepnął, i to solidnie. Jestem czarną owcą w chórze pastuszków. Co robić?
Czyta się kilka minut

Chór wrzeszczących facetów do mnie nie przemawia. To owoc bezstresowego skandynawskiego wychowania z lekką nutką perwersyjnego zrób-to-sam, raczej niezbyt przydatny przy "Lulajże, Jezuniu". Może jestem niesprawiedliwy, być może znany na całym świecie fiński ansambl zrobiłby furorę również w kołysankowym repertuarze, jednak mnie, melomanowi wychowanemu w pobliżu jednostki wojskowej, wciąż jeszcze pobrzmiewa poranny ryk służby zasadniczej o treści zbliżonej do "ułani szturmujo, strzelcy maszerujo" - zawsze z akcentem na ostatnio sylabe, pardon: ostatnią sylabę. Poniosło mnie. W każdym razie powrót do cudownych lat późnego PRL nie wchodzi w rachubę, gdyż przykro się kojarzy. Z drugiej strony, głos mam mocny, miałbym szansę pozostać na długo w pamięci słuchaczy... rozmarzyłem się, ale nie, nie, nie. Co robić?

Niby mogę się skryć za choinką, ale dzieci zauważą brak ojca (przynajmniej taką mam nadzieję). Nawet jeśli przebiorę się za Mikołaja - że to niby on tak zawodzi - rozpoznają mnie po głosie, bo nie chcę się chwalić, ale nikt nie fałszuje tak jak ja! Co robić?

Flet! Flet najprostszy, flet prosty jawi się jako rozwiązanie łatwe, przyjemne i tanie. Dmucham, więc nie muszę śpiewać, dmucham, więc jestem. Co więcej, stanowię istotny element kolędowej wspólnoty, oryginalne ogniwo bożonarodzeniowego łańcucha pastuszków, gdyż przecie na wskroś rustykalny flet prosty najbardziej do pasterskiego muzykowania odpowiedni jako, par excellence, fujarka. Dobyć dźwięk z fletu potrafi nawet największa fujara, pod warunkiem wszakże, że jest to flet prosty, ale że ja Rampalem być nie zamierzam, więc poprzecznego się nie imnę.

Tak, udało się wpaść na pomysł, którym uratuję twarz, jednak pozostaje we mnie niedosyt, niedżałowane pragnienie, aby zachwycić słuchaczy dokonaniami wydobywającymi się z najpiękniejszego i najszlachetniejszego z instrumentów, czyli gardła. Tak, przejąć kunsztem, który zachwyciłby autentycznie - nie takim, który sprokurował kuriozalną płytę "Glory (?) of the human voice". Nie kunsztem solistycznym, ale realizacją własnych marzeń wokalnych w ramach zbiorowości. Co robić?

Niedawno przeczytałem, że w Warszawie powstał chór dla osób nieumiejących śpiewać. Powstał ponownie, gdyż poprzedni chór śpiewać się już nauczył. Zaparło mi dech w piersiach. Oczyma duszy ujrzałem harmonię sfer. Przez bezwzględne sito wstępnej selekcji prześlizgnąłbym się bez trudu - jeśli ja umiem śpiewać, to kto nie umie?! No, naprawdę, mogę bez fałszywej skromności stwierdzić (a wiele osób to potwierdzi), że w tym akurat chórze byłbym gwiazdą pierwszej wielkości. Ech! Gdybym tylko miał możność regularnego uczestniczenia w zajęciach... Może na emeryturze. Tęskny ten tekst. Ostał mi się ino flet.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51-52/2008