Witold Lutosławski: "Pieśni i kolędy", Jadwiga Rappé, Maja Nosowska

Płytę otwiera “6 Piosenek dziecinnych na głos i fortepian" do słów Juliana Tuwima. Powstały w 1947 roku, przeznaczone “do wykonywania dla dzieci i przez dzieci" (jak pisał sam kompozytor). Proste, rytmiczne (“Taniec"), nastrojowe (“Rok i Bieda"), żartobliwe (“Idzie Grześ"). Nie chcą być - i nie są - niczym więcej niż miniaturą - wzruszającą, pulsującą dowcipem i onomatopeiczną zabawą (“Ptasie plotki"), szczerze i dziecięco radosne.
Czyta się kilka minut
 /
/

Dalej “2 Pieśni dziecięce na głos z fortepianem" (o rok starsze, także do słów Tuwima): “Spóźniony słowik" oraz “O Panu Tralalińskim". O obu cyklach pisał Mieczysław Tomaszewski: “Jest w nich prostota osiągnięta przez koncentrację... Znika każdy dźwięk, którego mogłoby nie być, faktura staje się krucho-roślinnie cienka, za to w dwójnasób ważna: w najcichszym nawet piano brzmieć musi każda nuta". Niby łatwe, ale wymagają dużego kunsztu; także dlatego, że wykonującym nie wolno zgubić lekkości i wdzięcznej zgrabności.

Z “5 Pieśni na głos żeński i fortepian" do słów Kazimiery Iłłakowiczówny (1957 rok) wybieram przede wszystkim “Zimę": pełną niepokoju podszytego strachem. Cały cykl jest zresztą ekscytujący; zmierza od otwierających dysonujących dźwięków “Morza", poprzez przedziwnie bogatą i złożoną narrację “Rycerzy", do poruszających, głucho jednostajnych rytmów “Dzwonów cerkiewnych". W “5 Pieśniach" Lutosławski po raz pierwszy wykorzystał wypracowany przez siebie własny system harmoniczny, “oparty na dwunastodźwiękach i akordach zespolonych". Nie odradzam jednak puszczać ich dzieciom. Dzieci boją się inaczej niż dorośli. Czują jedynie strach, który ich bardziej ciekawi niż odstrasza. Dorośli na dodatek są zwyczajnie nieufni.

Wreszcie na koniec “20 Kolęd na głos i fortepian" (1946 rok). Cała muzyczna sytuacja rozgrywa się w akompaniamencie; linia melodyczna pozostaje prosta i nienaruszona, partia fortepianu jest za to barwna, urozmaicona, wariacyjna. Intryguje choćby bogaty i zmienny rytm “Przybieżeli do Betlejem" czy “Z narodzenia Pana", zmieniona harmonia w “Gdy śliczna panna", “Lulajże Jezuniu" czy “Pasterze mili". Wreszcie mało znane, a jakże pięknie opracowane i wykonane - “Jezu, śliczny kwiecie" czy “Hej Hej, lelija Panna Maryja".

Jadwiga Rappé (alt) oraz Maja Nosowska (fortepian) czynią z pieśniowych i kolędowych miniatur Lutosławskiego perełkę, wykonawcze arcydziełko. Nagranie pochodzi z końca lat 80., dobrze więc, że doczekało się - wreszcie - wydania. Swoją drogą ciekawe, ile tego typu skarbów znajduje się jeszcze w radiowym archiwum. I dlaczego muszą czekać na ujrzenie światła dziennego tak długo...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2004