Fisz Emade, „Piątek 13"

Czyta się kilka minut

"Duże dziecko, co ma taki nawyk, że strzela serią skojarzeń jak karabin" - mówi sam o sobie Fisz i trudno chyba o trafniejszą charakterystykę. Autor "Polepionych dźwięków" posługuje się słowem z wirtuozerią rzadką na rodzimej scenie muzycznej - szybkość skojarzeń, łatwość wynajdywania zaskakujących rymów, humor byłyby jedynie czczym ozdobnikiem, gdyby nie towarzysząca im trafność spostrzeżeń i umiejętność zamykania skomplikowanych kwestii w sugestywnych metaforach. Oraz bezlitosna szczerość (także wobec samego siebie), ironia i bezkompromisowość, które przywodzą na myśl sposób pisania Kazika Staszewskiego.

"Piątek 13" to płyta aktualna, ujmująca polską rzeczywistość AD 2006 na gorąco. Pojawiające się w niej nazwiska znienawidzonych polityków czy aluzje do niedawnych futbolowych mistrzostw nie sprowadzają jednak opowieści Fisza do poziomu doraźnej publicystyki. To raczej autobiografia przedstawiciela licznego pokolenia, dla którego dylemat "mieć czy być" jest znacznie bardziej palący niż dla jakiejkolwiek wcześniejszej generacji. Pokolenia, które nie chce być "nic", ale często wpada w pułapki najrozmaitszych sztucznych rajów: łatwych pieniędzy, narkotyków, telewizji, markowych gadżetów.

Od ostrych, karykaturalnych przedstawień zjawisk, na które autor patrzy z wyraźnym dystansem - jeżeli nie wstrętem - ciekawsze wydają się teksty osobiste - świadectwa dojrzewania, wyrastania z postawy zbyt prostego buntu ("Serce"). W "Jesteście gotowi" i "Gdyby nie bla bla bla" pochwała twórczości jako ocalającej drogi spotyka się ze słodko-gorzkim wspomnieniem dzieciństwa i zostaje zderzona z przejmującą próbą odpowiedzi na pytanie, "co się stało z naszą klasą": bezrobocie, rezygnacja z ideałów, ogłupiająca praca za psie pieniądze, emigracja...

Jak prezentuje się "Piątek 13" od strony muzycznej? Zamierzony powrót do źródeł może dla wielu być rozczarowaniem. Jest to bowiem krok w tył względem poprzedniej płyty, "Fru!", gdzie Fiszowi jako autorowi tekstów towarzyszył Envee. Podczas gdy "Fru!" było eklektycznym kolażem niezliczonych muzycznych stylów, barwną mozaiką rozmaitych nastrojów i brzmień, nowy album jest surowy i oszczędny. Odpowiedzialny za niemal całą oprawę muzyczną i produkcję Emade skupia się na prostych, mocnych, wyrazistych bitach, stawiając na nieco toporne, oldskulowe brzmienie. Przy takiej formule ilość kombinacji jest jednak ograniczona - utwory są do siebie bliźniaczo podobne, jednostajność rytmu i brzmienia męczy. Fisz, który na "Fru!" starał się urozmaicić formułę rapowania, eksperymentował z tempem, wysokością głosu, intonacją, tutaj właściwie ogranicza się do maksymalnie szybkiego i wyrazistego podawania słów. O ile ta surowa formuła wyostrza niebanalne sensy zawarte w tekstach, o tyle potwierdzać może niesprawiedliwe stereotypy mówiące o hip-hopie jako formule skostniałej. Jako zagorzała zwolenniczka twórczości Beastie Boys dobrze wiem, że to nieprawda... Ale osób myślących inaczej "Piątek 13" raczej nie przekona.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2006