Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Festiwal we wspomnieniach: Tymon Tymański

Festiwal we wspomnieniach: Tymon Tymański

07.09.2015
Czyta się kilka minut
Mój najważniejszy Festiwal w Gdyni odbył się przed rokiem. Kilka lat czekałem na to, żeby z „Polskim gównem” trafić do gdyńskiego konkursu.
U

Udało się tylko połowicznie, bo zamiast do głównej sekcji, trafiliśmy do Innych Spojrzeń, w których prezentowano kino eksperymentujące. Po siedmiu latach walki o dokończenie filmu mogliśmy wreszcie pokazać go publiczności, co było niezwykłym przeżyciem. Zwłaszcza że pokazywałem „Polskie gówno” w moim rodzinnym Trójmieście.

Film zdobył nagrodę, a publiczności na tyle się spodobał, że organizowano dodatkowe pokazy. Z jednej strony nasze ambicje zostały połechtane, a z drugiej strony czuliśmy, że trochę przycięto nam skrzydła, nie dopuszczając nas do Konkursu Głównego ze względu na kontrowersyjny tytuł.

Wcześniej bywałem w Gdyni zarówno jako jeden z prowadzących telewizyjny program „Łossskot”, jak i autor muzyki do „Przemian” Łukasza Barczyka z 2003 r. Ale to były zupełnie inne przeżycia. Wtedy czułem się jak widz, który ogląda mecze na Stadionie Narodowym. Kiedy przyjechaliśmy do Gdyni z „Polskim gównem”, po raz pierwszy musiałem wyjść na murawę i zagrać na najwyższym poziomie rozgrywek.
W ostatnich latach Festiwal bardzo się zmienił. Kiedy trzy lata temu byłem w Gdyni, obejrzałem sześć filmów i aż cztery z nich mi się podobały. To był dla mnie znak, że coś się ruszyło w polskim kinie.

Wcześniej jako krytyk i prelegent kulturalny miałem poczucie, że Festiwal to targowisko próżności, w którym na 18 nudnych filmów trafiał się jeden ciekawy. W ostatnich latach te proporcje się zmieniły, a w środowisku filmowym powoli następują przetasowania. Pojawiają się filmy niezależnych twórców, takich jak Arek Jakubik czy Bodo Kox. Nie wszystkie są idealne, ale na pewno prawdziwe. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]