Festiwal we wspomnieniach: Dorota Kędzierzawska

W 1991 r. przyjechałam do Gdyni ze swoim pierwszym filmem – „Diabły, diabły”. Koszmarnie się denerwowałam.
Czyta się kilka minut

Premiera w gdyńskim Teatrze Muzycznym była pierwszym pokazem przed tak wielką publicznością. Nie pamiętam nawet, czy na tej projekcji był ze mną ktoś z ekipy, pamiętam jedynie strach, jaki mi towarzyszył. Dopiero później mogłam złapać oddech, bo film się spodobał i dostaliśmy za niego aż pięć nagród. Ten niepokój powracał i nigdy nie stawał się mniejszy, choć aż sześciokrotnie gościłam na Festiwalu ze swoimi filmami.

Tym, co mnie w Gdyni zawsze irytowało, była giełda przecieków. W słynnym festiwalowym „Piekiełku” zawsze zjawiał się ktoś, kto dzień przed oficjalnym ogłoszeniem werdyktów miał informacje z pierwszej ręki. A te nie zawsze się potwierdzały. Kiedy w 1999 r. pokazaliśmy film „Nic”, nasza aktorka, Anita Borkowska-Kuskowska, która była primabaleriną w Teatrze Narodowym, usłyszała w „Piekiełku”, że następnego dnia na gali dostanie główną nagrodę aktorską. Próbowałam studzić jej radość, ale rano taką wiadomość podano nawet w radiu, więc Anita była pewna, że informacja jest prawdziwa. Niestety – tak jak przypuszczałam – nagrody nie dostała. Było smutno...

Jest natomiast jedno zdarzenie, które z gdyńskiego Festiwalu wspominam najmilej. Po projekcji filmu „Pora umierać” publiczność zgotowała pani Danucie Szaflarskiej długą owację na stojąco. To była chyba największa i najpiękniejsza nagroda, jaka mogła nam się przytrafić!

W Gdyni poczułam się dobrze dopiero cztery lata temu, kiedy przyjechaliśmy tam z Polską Światłoczułą, projektem filmowym prowadzonym wspólnie z Arturem Reinhartem. Nabrałam wtedy dystansu do gdyńskiej rywalizacji i celebry. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2015

Artykuł pochodzi z dodatku 40. Festiwal Filmowy w Gdyni