Bycie rodzicem w dzisiejszym świecie to wielowymiarowe wyzwanie. Poza prozaicznymi obowiązkami matki i ojcowie muszą funkcjonować w coraz bardziej nieprzyjaznej dzieciom przestrzeni społecznej. „Wszyscy przeglądamy się w tym zbiorowym lustrze, a to budzi frustracje” – mówiła Natalia Fiedorczuk podczas spotkania „Pisarka, matka, inna (i pisarz)”. Jest to szczególnie trudne, gdy wychowywane dziecko jest nieneurotypowe. „Ciężko komunikować się z kimś, kto nie komunikuje się w standardowy sposób” – dodała Eliza Kącka.

W przypadku obu pisarek niezwykle pomocna okazała się literatura – Kącka mówiła o plastyczności języka, który, jeśli regularnie ćwiczony, może budować nieoczekiwane komunikacyjne mosty. Gościnie oraz prowadzący, Michał R. Wiśniewski, rozmawiali także o innych społecznych kontekstach rodzicielstwa – między innymi o awansie klasowym i ekonomicznym wykluczeniu, które w kontekście wychowywania dzieci nabierają nieco innych znaczeń.
Czy możemy do prozy Franza Kafki przyłożyć kategorię autentyczności? „U Kafki wszystko jest literaturą: ciężko wskazać różnicę między życiem i pisaniem, dlatego to przypadek szczególny” – mówił Reiner Stach, autor biografii Franza Kafki. Dodawał, że w niektórych okresach życia widzimy go niemalże cały czas i – za sprawą listów, dzienników czy wspomnień – z wielu perspektyw. W ten sposób możemy uważnie śledzić kolejne kryzysy i momenty rozdarcia w jego biografii. Z autentycznością Stach łączył także perfekcjonizm Kafki, który, o ile nie był w pełni z nich zadowolony, niszczył swoje teksty.

To znaczące, że Kafka jest bohaterem niemalże każdej edycji Festiwalu Conrada. Dlaczego wciąż od nowa czytamy Kafkę? „Mówi się często, że w swojej prozie przewidział on całą upiorność XX wieku. Moim zdaniem to także pisarz XXI wieku. Kafka żył w rzeczywistości gęstniejącej od informacji, co wywoływało powszechną dezorientację. Dziś jest podobnie, tylko bardziej”, dodał Stach.
„Niczego nie wymyślam w swoich tekstach: wszystko, o czym piszę, ktoś uważa za prawdę” – powiedział Eliot Weinberger podczas wieczornego spotkania, co można uznać za ciekawą definicję eseju, gatunku, w którym bez wątpienia osiągnął perfekcję. Bo właściwie po co pisze się eseje? Søren Gauger, prowadzący spotkanie, próbował znaleźć odpowiedź na to pytanie, aczkolwiek Weinberger z gracją unikał jednoznacznych deklaracji. Wyraźnie jednak zaznaczył, że esej nie jest zwykłym popisem erudycyjnym ani też próbą opisu jakiegoś wycinka rzeczywistości. „Młodym pisarzom często powtarza się, żeby pisali o tym, na czym się znają. Ja wolę inaczej: chcę pisać, żeby się czegoś dowiedzieć” – mówił Weinberger. Później rozmowa zeszła na tematy polityczne, jako że gość spotkania zasłynął przed 20 laty bardzo krytyczną książką o wojnie w Iraku. Dziś, niestety, jest bardziej sceptyczny, jeśli chodzi o wpływ intelektualistów na debatę publiczną.

Dzień zakończyło spotkanie z argentyńską pisarką Claudią Piñeiro. Autorka, dobrze znana polskiej publiczności, dużo opowiadała o swoim warsztacie pisarskim, ale też inspiracjach i kluczowych kontekstach swojej twórczości. Tomasz Pindel, który prowadził spotkanie, pytał ją między innymi o wątek rodziny, często pojawiający się w jej prozie. „Pisząc o rodzinie, piszemy jednocześnie o setkach różnych rzeczy, dlatego to bardzo pojemny i wdzięczny temat literacki” – mówiła autorka.
W trakcie rozmowy pojawił się też wątek literatury kryminalnej w wydaniu latynoamerykańskim. Jak zauważył Pindel, ten gatunek w całej hiszpańskojęzycznej Ameryce cieszy się ogromną popularnością, ale też dużą estymą – traktowany jest jako wdzięczne medium do opowiadania o ważnych problemach społecznych i politycznych, czego proza Piñeiro jest najlepszym przykładem. „Każde społeczeństwo ma swoje zbrodnie, o których lubi czytać. Nasze kryminały mówią dużo o tym, kim jesteśmy” – mówiła gościni spotkania.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















