Claudia Piñeiro: najchętniej czytana i tłumaczona pisarka z Argentyny

Piñeiro wpisuje się w szeroki nurt latynoskiej prozy neopolicial. Nie chodzi jej o to, żeby po raz kolejny śledzić poczynania seryjnego zabójcy czy policjanta z problemem alkoholowym, tylko mierzyć się z palącymi kwestiami społecznymi i politycznymi.
Czyta się kilka minut
Claudia Piñeiro. Madryt, luty 2019 r. // Fot. Quim Llenas / Getty Images
Claudia Piñeiro. Madryt, luty 2019 r. // Fot. Quim Llenas / Getty Images

Autorka kryminałów? Owszem, notki na okładkach i liczne gatunkowe nagrody zdają się nie pozostawiać złudzeń. Pisarka społecznie zaangażowana? Bez wątpienia, widać to zarówno w jej książkach, jak i w publicystyce. Mistrzyni społecznej wiwisekcji? Bez dwóch zdań. Wytrawna literacka psycholożka? W każdej powieści znajdziemy przynajmniej kilka wnikliwie sportretowanych postaci. 

Mógłbym tak jeszcze wyliczać dobrą chwilę, bowiem Claudia Piñeiro wypracowała nader pojemną formułę powieści i dzięki temu stała się najchętniej czytaną i tłumaczoną współczesną pisarką z Argentyny.

Zbrodnia doskonała

By docenić pisarstwo Piñeiro warto zacząć od swoistego pakietu i jednym ciągiem przeczytać krótką powieść „Twoja” oraz jej sequel „Czas much”. „Twoja” to pierwsza „dorosła” powieść pisarki, oryginalnie wydana w 2005 r., po polsku ukazała się w jednym tomie z drugą minipowieścią „Elena wie” z roku 2019. Wcześniej Piñeiro opublikowała tylko dwie książki dla dzieci. Powieść jest faktycznie dość krótka, ale jednocześnie niezwykle gęsta.


Wydarzenia na Festiwalu Conrada oraz treści związane z Festiwalem są bezpłatne. Jeśli chcesz, możesz wesprzeć jego powstawanie, kupując bilety dobrej woli i festiwalowe pamiątki na platformie Partnera Strategicznego Festiwalu – Allegro.


Główną bohaterką tej historii jest Inés, kobieta w średnim wieku, stateczna pani domu, mężatka i matka dorastającej córki, która odkrywa, że jest zdradzana. Informację przyjmuje stosunkowo spokojnie – bo cóż, wiadomo, jacy są mężczyźni – ale też zdaje sobie sprawę, że nie można tego tak po prostu zostawić, bo jeśli skok w bok okazałby się czymś poważniejszym, to małżeńsko-rodzinne status quo może być zagrożone, a do tego dopuścić nie można. 

Inés śledzi więc swojego niewiernego małżonka i staje się świadkiem dramatycznej sceny: podczas kłótni i szarpaniny kochanka przewraca się na tyle nieszczęśliwie, że rozbija sobie głowę i ginie na miejscu. Co w tej sytuacji robi dobra żona? Dyskretnie bierze się do roboty i – nie ujawniając swojej wiedzy – za pomocą zakulisowych działań i subtelnych aluzji skierowanych do męża pomaga mu zatuszować sprawę.

To, oczywiście, jedynie punkt wyjścia, bo dalej dzieje się sporo – będą wolty i wstrząsający finał, o których jednak zmilczę. To naprawdę wciągająca historia kryminalna, ale jej siła tkwi w psychologii postaci. Piñeiro portretuje, zdawałoby się, najzwyklejszą rodzinę z klasy średniej, w której z pozoru wszystko wygląda jak należy, podczas gdy tak naprawdę relacje między jej członkami są straszne, a zbrodnia tylko to wszystko uwypukla, uruchamiając serię niefortunnych zdarzeń. Nic dziwnego, że „Twoja” spotkała się ze świetnym przyjęciem i za jej sprawą pisarka błyskawicznie awansowała do grona cenionych hiszpańskojęzycznych twórców ambitnego kryminału.

Jak zmienił się świat

Piętnaście lat później Piñeiro powróciła do swojej bohaterki: „Czas much” (2022, polskie wydanie rok później) rozpoczyna się od sceny, w której Inés, odsiedziawszy wyrok, wychodzi z więzienia. Jej życie sprzed odsiadki już nie istnieje: mąż po rozwodzie wyjechał z kraju, córka ma własne życie i nie życzy sobie żadnych kontaktów z matką. Kobieta musi się jakoś utrzymać, zakłada więc firmę dezynsekcyjną, dzieląc biuro z eks-towarzyszką z celi, Rączką, która para się procederem detektywistycznym.

I znów: zdradzić z fabuły za wiele nie wypada, w każdym razie obie kobiety pakują się od samego początku w bardzo podejrzaną historię, której dramatyczny finał sprawia, iż czytelnik nie będzie w stanie przerwać lektury ostatnich kilkudziesięciu stron (ja tak miałem). Ale znów dzieje się tu dużo więcej: jest to przede wszystkim opowieść o tym, jak zmienił się świat. Inés po piętnastu latach wraca do społeczeństwa, które uległo głębokiej przemianie, i nie chodzi tylko o samochody czy telefony komórkowe, ale nade wszystko o kwestie praw kobiet, wielki ruch, który rozbił, a raczej: wciąż rozbija, tradycyjny i patriarchalny porządek.

Inés z „Twojej” była koszmarną hipokrytką i osobą bezwzględnie dążącą do swoich celów; Inés z „Czasu much” spogląda na samą siebie sprzed piętnastu lat i zaczyna stawiać pytania: dlaczego taka była? jaka była jej moralna motywacja? Literacko jest to absolutnie mistrzowskie: Piñeiro pokazuje autentyczną ewolucję bohaterki, która wynika nie tylko z osobistych, bardzo trudnych, doświadczeń, ale również z ogromnych przemian społecznych. 

Swoistym refrenem historii Inés stają się tu rozdziały chóralne, powracające w powieści co jakiś czas, w których czytamy (słyszymy?) całą masę żeńskich głosów – na podobieństwo chóru w antycznej tragedii komentującego fabułę i dyskutującego o kwestiach związanych z szeroko pojętymi prawami kobiet i feminizmem. Podkreślam: dyskutujących, bo chór nie przemawia jednym głosem, jego członkinie sprzeczają się, różnią, kłócą. Piñeiro kolejny raz rozpycha formułę powieści kryminalnej i thrillera – o ile w ogóle do „Czasu much” takie etykietki pasują.

Czterej panowie w basenie

Rok po „Twojej” Claudia Piñeiro wydała swoją drugą powieść – i to ona ostatecznie wywindowała pisarkę na szczyt wydawniczej hierarchii. „Czwartkowe wdowy” sprzedawały się znakomicie i doczekały kinowej ekranizacji w 2009 r., a potem serialowej – osadzonej w realiach Meksyku – wersji w roku 2023. Z czasem miało się okazać, że Piñeiro jest pisarką bardzo filmową, reżyserzy chętnie sięgają po jej teksty, ona sama zaś ma na koncie kilka scenariuszy, w tym do netfliksowskiej serii „Jego królestwo”.

„Czwartkowe wdowy” zaczynają się niczym rasowy kryminał: jak w każdy czwartek, czwórka przyjaciół spotyka się w domu jednego z nich, by spędzić razem męski wieczorek. Żony mają wtedy „wychodne”, dlatego żartobliwie określają się mianem „wdów”. Wszyscy mieszkają w luksusowym, zamkniętym osiedlu pod Buenos Aires. Tego dnia jednak wieczór kończy się dramatycznie: ciała trzech mężczyzn zostają znalezione w basenie, czwarty przeżył, ale wrócił do domu roztrzęsiony i z kontuzją, wyraźnie nie chcąc o niczym opowiadać.

Kto jednak liczy na solidne śledztwo, z inspektorami bądź detektywami, przesłuchiwaniem świadków i myleniem tropów – będzie zaskoczony. Bo, owszem, zagadka się wyjaśni, na końcu dowiemy się, co się stało tego wieczora, i jest to rozwiązanie – jak tu nie powiedzieć za dużo… – doskonałe. W ten sposób wszystko okazuje się nie tyle kolejną opowieścią o krwawych mordercach czy wielkich namiętnościach, co raczej o naszych czasach i współczesnym społeczeństwie.

Zanim jednak dojdzie do wyjaśnień, czytelnik cofa się w czasie i zanurza w świecie idealnego osiedla zamożnych i szczęśliwych ludzi, którzy wybierają idyllę podmiejskiego życia wśród równo przystrzyżonych trawników. Piñeiro doskonale portretuje ten zamknięty świat i jego mieszkańców oraz rządzące nim mechanizmy, które wypychają i eliminują to, co do owej rzeczywistości spod klosza zdaje się nie pasować. Oczywiście wszystko w białych rękawiczkach: nikt przecież otwarcie nie powie, że te nazbyt śniade i czarnowłose adoptowane dzieci odstają od swych blond kolegów, że zdradzana żona zachowuje się nazbyt histerycznie, że dla osób z żydowskim nazwiskiem z jakiegoś powodu raczej nie ma tu domu do wynajęcia. Tu wszystko jest doskonałe.

Takie osiedla rzeczywiście istnieją na obrzeżach argentyńskiej metropolii, nierzadko zresztą – dokładnie tak jak w powieści – sąsiadują z dzielnicami nędzy. Ich mieszkańcy kryją gdzieś w sobie lęk, że pewnego dnia tłuszcza zza miedzy wścieknie się i najedzie ich przestrzeń – ale na razie dostarcza tylko tanich ogrodników i kucharki. Mogłoby się więc wydawać, że rzecz jest bardzo argentyńska, ale to pozór: opisane przez Piñeiro mechanizmy społeczne są uniwersalne. 

„Czwartkowe wdowy” to także przykład niesamowitej umiejętności kondensacji: w krótkich rozdziałach, punktowych scenach, pisarka potrafi zawrzeć niesamowicie dużo treści. Jest to nadzwyczaj gęste – kto wie, może to dziedzictwo Borgesa (tak, to nazwisko musi się pojawić w każdym tekście o argentyńskiej literaturze), z którym poza tym niewiele chyba Piñeiro łączy. Choć, gdyby się nad tym dłużej zastanowić, styczną jest właśnie specyficznie pojmowana literatura kryminalna, Borges używał przecież gatunkowych konwencji do swych filozoficznych spekulacji (oraz dla zabawy), Piñeiro zaś zaprzęga je do społecznych analiz, wpisując się w szeroki i stosunkowo mało u nas znany nurt latynoskiej prozy neopolicial (neokryminalnej), w której nie chodzi o to, żeby po raz enty śledzić poczynania seryjnego zabójcy czy policjanta z problemem alkoholowym, tylko mierzyć się z palącymi kwestiami społecznymi i politycznymi.

Miej oczy otwarte

Konwencję tę stosuje Piñeiro w większości swoich powieści, choć w różny sposób i, zwłaszcza w późniejszej fazie swojej twórczości, coraz wyraźniej skręcając w stronę powieści, którą z braku lepszej nazwy określić można jako obyczajową. Tak dzieje się na przykład w „Okruchach szczęścia” (2015, wyd. pol. 2016) – bohaterka wraca po wielu latach do rodzinnej miejscowości, gdzie doszło do tragedii z jej udziałem. Teraz przyjdzie jej zmierzyć się z pamięcią bądź zapomnieniem. Podobnie jest też w „Klątwach” (2017, wyd. pol. 2019), gdzie zapuszczamy się w świat polityki – i, przy okazji, zbrodni. Podobny punkt wyjścia znajdziemy w „Katedrach” (2020, wyd. pol., 2021), w których śledzimy makabryczne morderstwo sprzed lat – młodziutką dziewczynę znaleziono częściowo spaloną na osiedlowym śmietnisku, co staje się okazją do opowieści o religijnym fanatyzmie, zaślepieniu i egoizmie. 

To także mocny literacki głos wymierzony w zakaz aborcji (w Argentynie zniesiony w roku wydania powieści, w wyniku intensywnych protestów społecznych). Kryminalną konstrukcję dostrzeżemy także w „Elena wie” (2007), przejmującej historii kobiety dotkniętej chorobą neurodegeneracyjną. Żyjąca w rytmie kolejnych porcji leków Elena musi wyjść do miasta, co jest dla niej prawdziwym wyczynem. A cel jej wyjścia i powiązana z nim prawda o przeszłości odsłaniane są stopniowo – układają się w opowieść o bardzo trudnych relacjach matki z córką.

Czysto kryminalne otwarcie ma także „Betibu” (2011, wyd. pol. 2016). Oczyszczony w wątpliwych okolicznościach z oskarżeń o zamordowanie żony mężczyzna zostaje znaleziony martwy. Sprawą interesują się media oraz trójka bohaterów – być może najwspanialsze trio w całym dorobku pisarki: Nurit Iscar, niegdyś poczytna autorka kryminałów, później skompromitowana nieudaną powieścią romansową, Jaime Brena, dziennikarz kryminalny starej daty, oraz nigdy nienazwany z imienia „chłopak z kryminalnego”, przyuczający się do zawodu.

Intryga jest smakowita, postaci i ich relacje poprowadzone w pogłębiony i intrygujący sposób, do tego dochodzi błyskotliwy i bezlitosny portret tego, co dziś nazywamy dziennikarstwem: Brena powtarza, że prawdy trzeba szukać na ulicy, tymczasem jego podopieczny umie szukać informacji tylko na Twitterze. Ale finał tej powieści – znów nic nie mogę zdradzać poza tym, że przyprawia o ciarki na plecach – zmienia się w coś w rodzaju manifestu: jak świadomie szukać prawdy, jak nie dać się karmić propagandą i spłaszczoną wizją świata.

CLAUDIA PIÑEIRO (ur. 1960) jest argentyńską pisarką. Przez wiele lat była dziennikarką, dramatopisarką i scenarzystką telewizyjną. W 1992 r. otrzymała ważną nagrodę dziennikarską Pléyade, później zaczęła pisać powieści. Jej prozatorski debiut „Twoja” ukazał się w 2005 r. Jeszcze w tym samym roku wydała „Czwartkowe wdowy” (otrzymała za nie prestiżową argentyńską nagrodę Clarín), które błyskawicznie stały się międzynarodowym bestsellerem. W Polsce ukazało się wiele jej książek, m.in. „Czas much” (2023), „Elena wie” (2019, nominowana do Międzynarodowej Nagrody Bookera), „Katedry” (2021), „Klątwy” (2019) czy „Okruchy szczęścia” (2017). Autorką przekładu dwóch ostatnich tytułów jest Katarzyna Okrasko, pozostałe przełożył Tomasz Pindel.


Podczas tegorocznej edycji Festiwalu Conrada odbędzie się spotkanie z Claudią Piñeiro, które poprowadzi Tomasz Pindel. Będziemy dyskutować o tym, co literatura jest w stanie powiedzieć o dzisiejszej polityce i społeczeństwie. Czy możliwe jest zbudowanie wiarygodnej panoramy, w której wszyscy moglibyśmy się zobaczyć? W jaki sposób proza gatunkowa (choćby kryminał albo thriller) może być krytycznym narzędziem, dzięki któremu lepiej rozumiemy samych siebie?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2024

W druku ukazał się pod tytułem: W Argentynie, czyli wszędzie

Artykuł pochodzi z dodatku Magazyn Conrad nr 1/2024