Fajrant na rogatce

Ogólnie, jak wiadomo z prac badawczych prowadzonych przez najtęższe rozumy w kraju, leming jest z pochodzenia wieśniakiem, a dopiero miasto nadaje mu formę klasyczną.
Czyta się kilka minut

Badacze są zgodni, że gdyby leming został na wsi, gdyby się nie pchał do miasta, nie uczył, nie zarabiał, gdyby się nie mył, gdyby tańczył wyłącznie kujawiaka, gdyby prognozował pogodę z lotu much nad gumnem i odurzał się nalewką z kartofli, Polska byłaby dziś krajem kwitnącym. Leming nie byłby zaś lemingiem, a prawym Polakiem. W tej uczonej teorii, prócz chłodu analizy i elementów brawurowego dowcipu, znaleźć można i marzenie, skądinąd znajome. Badaczom lemingów śnią się miasta pełne dostojnych i konserwatywnych mieszczan z dziada pradziada. Gwarancją miast w takim kształcie byłyby straże na rogatkach. To umundurowani działacze „Uważam Rze”, zawracający masy wieśniaków ku ich przysiółkom. Ku kultywowaniu tradycji i czynnościom prorodzinnym. Marzenia rogatkowych są tylko nieco odmienne od chińszczyzny sławnej rewolucji kulturalnej, ale z identycznym ciągiem dalszym. Rasowy mieszczanin nie spełniający oczekiwań rogatkowego byłby wieśniaczony i wyświęcany z miasta ku pokrzepieniu idei i serc. Byłby zmuszany do używania słomy zamiast skarpetek i do myślenia, co – jak wiemy – jest zadaniem banalnym, o ile się regularnie czyta „Uważam Rze”, słucha przemówień Jarosława Kaczyńskiego, Macierewicza i biskupa Ryczana. Miastowy wieśniaczony przez rogatkowych musiałby przysiąc, że będzie jeździł furką, zaniecha grzesznych fantazji na temat podróży aparatami cięższymi od powietrza i zarzuci dyskusje na temat istnienia antypodów. Nazywałoby się to skórowaniem leminga. Rogatkowi mieliby w swych legitymacjach, w rubryce „pochodzenie”, pracowicie naskrobane słowo „miastowy”. To jasne, bowiem inaczej nie dostaliby tej pracy.

W zeszłotygodniowych przenikliwych rozważaniach na temat lemingów, na temat młodości, inteligencji, miastowości, swojskości, prowincji i zarazem modernizacji skreślonych przez działacza „Uważam Rze” i pracownika rogatki Mazurka, uderza luka badawcza. Wynika ona najpewniej z nadmiernej uwagi poświęconej operacjom szlabanem, bądź nie wykorzystaniu fajrantu intelektualnie. Rogatkowy Mazurek, miast myśleć, palił, wzbudził się na erotyce Ziemkiewicza albo dał się poczęstować bimberkiem przez chytreńkich na miastowość chłopom. Rogatkowy nie rozwiązał tym samym zadania do końca, bo nie rozjaśnił nam rozwoju leminga, czyli przemiany z młodego w starego. To chyba logiczne i nie trudne, że młody leming musi się starzeć, a gdy się starzeje, przechodzi przemianę gatunkową w lisa. Lisa farbowanego, kombinującego, lisa niepatriotycznego i uprawiającego jogging. Jest to klasyka wnioskowania oparta o podstawowy podręcznik myśli konserwatywnej, czyli encyklopedię ks. Benedykta Chmielowskiego pt. „Nowe Ateny”, wydanej nie tak dawno (z punktu widzenia rogatkowych), bo w połowie XVIII wieku. W środku można znaleźć podobne koncepcje, choćby taką, że pszczoły lęgną się z zabitego wołu. Księga zawiera łańcuchy logiczne, opisy krajobrazów, zwierzaków i roślin, nader przydatne do formowania aktualnych poglądów na świat. Kto nie chce być lemingiem, kto chce posady rogatkowego, musi na tę księgę przysiąc.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2012