Epidemia ante portas

W Anglii znowu stan alarmu, tym razem w związku z pryszczycą, która zaatakowała dwa stada z południowo-wschodniej części kraju. Alarm nie powinien dziwić, jeżeli przypomnimy sobie katastrofalną epidemię sprzed 6 lat. Brytyjscy farmerzy stracili wówczas, bagatela, 8 mld funtów.
Czyta się kilka minut

Pryszczyca to nie BSE. Z chorobą szalonych krów nie ma nic wspólnego, a ryzyko zarażenia ludzi jest minimalne. Jednak zawsze przy takich okazjach wypływają fakty przerażające, od których nawet delikatne mięso staje kością w gardle. Po raz kolejny powraca ponury obraz gospodarstw hodowlanych, w których, w imię zwiększenia produkcji, ludzie zmienili roślinożerne zwierzęta w kanibali, pożerających wraz z mączką kostną szczątki zwierząt tego samego gatunku. Po raz kolejny pojawia się też pytanie, czy kawałek cielęciny ma jeszcze coś wspólnego z mięsem, czy też jest daniem złożonym głównie z antybiotyków, odpadów i dioksyn. Warto o tym pomyśleć przy niedzielnym obiedzie, oglądając w telewizji zdjęcia jak z filmów katastroficznych - krowy martwe albo stłoczone w oczekiwaniu na rzeź, ludzi odzianych w białe kombinezony.

Na marginesie: pojawiła się informacja, że Anglicy nie wykluczają sabotażu. Możliwe, że ktoś (czytaj: terrorysta) wypuścił wirusa z laboratorium położonego niedaleko od miejsca, gdzie zanotowano nowe przypadki pryszczycy. Nawet jeśli ta wersja się nie sprawdzi, powinna zastanawiać. Kto by pomyślał, że przez obory i chlewy również może przebiegać linia frontu?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2007