Eleazar

Czyta się kilka minut

W ostatnim czasie Liturgia kazała nam się zmierzyć m.in. z Jezusową przypowieścią o bogaczu i Łazarzu.

Jednym z kluczy, którymi można „otworzyć” ową przypowieść, jest imię jej bohatera: Łazarz (hebr. Eleazar) znaczy tyle, co „Bóg pomaga”. Wielu z nas imię to wydawać się może jakąś prowokacją, jeśli nie wręcz drwiną. „Bóg pomaga”? Łazarzowi? Wolne żarty! Raczej Bóg nie istnieje, jeśli są w naszym świecie Łazarze. Gdzie jest Bóg – skoro istnieją tuż obok nas ludzie głodni i spragnieni, chorzy i nadzy (skoro widać ich wrzody) – każdego dnia karmieni wyłącznie upokorzeniem?

Gdzie jest Bóg? – skoro każdego dnia w Ukrainie dzieją się zbrodnie (w dniu, w którym odczytywaliśmy naszą przypowieść w liturgii, wszystkie poranne serwisy mówiły o zbombardowaniu przez Rosjan ukraińskiego teatru, w którym mogło znajdować się nawet do tysiąca cywilnych osób, w tym dzieci…).

Czy Bóg może spokojnie patrzeć na takie wydarzenia?! Gdzie On jest?

Na to dramatyczne pytanie sama przypowieść odpowiada najpierw: Bóg jest w swoim Słowie – wzgardzonym, zagłuszonym i obezwładnionym. Bogaczowi, zatroskanemu w otchłani o los swoich braci, Abraham odpowiada: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!”. Właśnie tak: Mają Biblię! Sięgając po nią, mogą w niej usłyszeć Słowo Boga. To ono powinno ich z mocą wezwać do pomocy Łazarzowi. No tak, ale i bogacz, i jego bracia już dawno nie znają takiej Bożej mocy Słowa: „Nie! Ale gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich…”. A więc: może jakiś cud? Może jakaś nadzwyczajna interwencja! To byłby mocny dowód troski Boga o ludzi…, ale Słowo?!

Gdzie jest Bóg? Słowo podpowiada nam drugą odpowiedź: Bóg jest w Łazarzu – zgodnie z Ewangelią, „dobrą nowiną”, zapisaną przez Mateusza (Mt 25): „byłem głodny; byłem spragniony; byłem nagi; byłem chory; byłem obcy”.

W równej mierze Bóg jest w nas – równie obezwładniany, jak w przypadku Słowa.

Bóg jest w naszych oczach – które odwracamy, by nie widzieć Łazarzów. Jest w naszych uszach – zatykanych, by nie usłyszeć ich prośby i płaczu. Jest w naszych nozdrzach – zasłanianych, by nie poczuć ich zapachu. Jest w naszych ustach słowem pociechy i nadziei, których nie wypowiadamy z wyłącznie nam znanych powodów. Bóg jest w naszych myślach i postanowieniach, by pomóc – porzucanych i zaniechanych, z lenistwa, ze strachu, z egoizmu.

Gdzie jest Bóg? Przypowieść mówi nam jeszcze z mocą, że Bóg jest w wieczności. Jest jej Panem! Jest ogniem, który na koniec wypróbuje nas, nasze czyny, decyzje i wybory. Albo je oczyści i wydoskonali, albo… spopieli. Amen. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2022