Eksperyment Białowieża

Ministerstwo Środowiska po raz kolejny podejmuje batalię o rozszerzenie granic Białowieskiego Parku Narodowego, próbując powiększyć chroniony obszar z 10 do ponad 33 tys. ha, czyli blisko połowy powierzchni po stronie polskiej. Bardziej symboliczna okazja niż grudzień 2009 w najbliższym czasie się nie zdarzy - pod koniec roku będziemy obchodzić 600. rocznicę objęcia puszczy ochroną prawną.
Czyta się kilka minut

O rozszerzeniu granic BPN mówi się od końca I wojny światowej. Dotychczas na przeszkodzie stały obawy puszczańskiej ludności, przekonanej, że w parku narodowym przyjdzie jej umrzeć z głodu: upadną tartaki i nastawiona na wycinkę gospodarka leśna, strażnicy pozamykają drogi i zaczną reglamentować wstęp do lasu. Argumenty te, choć tylko częściowo prawdziwe, podszyte były olbrzymimi emocjami, o czym przekonał się w 2000 r. ówczesny minister środowiska Antoni Tokarczuk, którego wściekli puszczanie obrzucili jajkami. Zwolennicy większego parku mieli też przeciwko sobie białowieskich leśników.

Tym razem, jak się zdaje, szanse na większy park są duże. Minister Maciej Nowicki jest pragmatykiem i wie, że zgodę lokalnej społeczności uzyska jedynie wtedy, gdy zaproponuje transakcję wiązaną, pokazując, że ochrona środowiska nie musi oznaczać obniżenia stopy życiowej. Dlatego w zamian za rozszerzenie granic parku proponuje samorządom pakiet w wysokości 150 mln zł, który obejmuje m.in. budowę kanalizacji, sortowni śmieci, biogazowni, boisk "Orlik", inwestycje w odnawialne źródła energii, promocję BPN i rozwój małej infrastruktury turystycznej. To pierwsza tego typu propozycja w Polsce i warto przypatrywać się jej z uwagą, może bowiem posłużyć jako wzór do wprowadzenia w innych zapalnych punktach, choćby na Mazurach.

Warunki są twarde: zgoda na park warunkuje pomoc finansową, zgody brak oznacza brak funduszy na rozwój gmin. Tak, minister Nowicki stawia lokalne społeczności pod ścianą, ale nie ma też innego wyjścia, by przełamać impas, który trwa dziesiątki lat. Rozwój cywilizacyjny w rezerwacie ścisłym? Spróbujmy nareszcie, czy to możliwe!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2009