Martyna Bartkowiak ma niewiele ponad trzydzieści lat, jest zawodową flecistką i od niemal dwóch lat również mamą Neli. Ciąża przebiegała prawidłowo, poród zaplanowany przez cesarskie cięcie również odbył się bez powikłań. Nic nie zapowiadało tragedii.
Trzy miesiące po porodzie, tuż przed położeniem Neli spać, Martynę rozbolała głowa. Dziewczynka głośno płakała, co potęgowało zmęczenie. Chwilę później Martyna zaczęła niewyraźnie mówić. Mąż kobiety wezwał pogotowie. Ratownik początkowo podejrzewał migrenę, ale ze względu na pogarszający się stan zdecydowano o przewiezieniu Martyny do szpitala. Gdy poproszono ją, by się ubrała i zeszła do karetki, Martyna zwymiotowała, a chwilę później straciła przytomność.
Po badaniu tomografem zdiagnozowano pęknięcie tętniaka, którego konsekwencją był udar krwotoczny.
Życie po diagnozie
Martyna przez trzy tygodnie leżała na OIOM-ie. Najpierw śpiączka, potem sepsa.
– Mojemu mężowi mówiono już, że nie mam szans na przeżycie, a tu proszę: jestem i próbuję chodzić – wspomina.
Żmudna rehabilitacja rozpoczęła się jeszcze na oddziale neurochirurgii w Gdańsku. Potem kontynuowano ją w ośrodku rehabilitacyjnym w Bydgoszczy. Martyna na nowo uczyła się mówić, ruszać palcami, siedzieć. Spędziła tam siedem miesięcy. Trzy miesiące później przeszła kwalifikację w Marinie Zdrowia do programu rehabilitacji z użyciem egzoszkieletu ABLE Human Motion. Dziś, ponad rok o tamtego zdarzenia, Martyna stawia pierwsze kroki w tym urządzeniu.
Dzięki inwestycji w technologię robotyczną ERGO Hestia umożliwiła pacjentom po udarach oraz osobom poszkodowanym po urazach neurologicznych innowacyjną rehabilitację z zastosowaniem ABLE Human Motion. Jest to jedyne w Polsce i dziesiąte na świecie urządzenie tej generacji.
Technologia, która stawia na nogi
Egzoszkielet ABLE to lekkie, zewnętrzne urządzenie zakładane na plecy i nogi. Dzięki zaawansowanym czujnikom i mechanizmom wspiera chód u osób z porażeniami i niedowładami spowodowanymi udarem, urazami rdzenia czy – jak w przypadku Martyny – uszkodzeniami mózgu po krwotoku. Urządzenie zapewnia fizjologiczny wzorzec chodu, synchronizuje się z ciałem pacjenta i ponownie uczy mózg oraz mięśnie, jak prawidłowo chodzić, a przy tym może być sterowane przez terapeutę za pomocą smartfona.
– Na początku egzoszkielet wykonuje większość ruchów za pacjenta – tłumaczy fizjoterapeuta pracujący z Martyną. – Ale w miarę postępów pacjent przejmuje inicjatywę. Dla wielu z nich to pierwszy raz od miesięcy, gdy znów mogą poczuć podłoże pod stopami.
Martyna wspomina pierwszy trening: – Bałam się. Nie wiedziałam, czy to w ogóle ma sens. Ale kiedy stanęłam i zrobiłam pierwszy krok – poczułam, że wracam.
Martyna dziś próbuje nie tylko chodzić, ale też śpiewać. Najchętniej „Sto lat”, które odśpiewuje pracownikom i pacjentom Mariny Zdrowia. Marzy też o powrocie do gry na flecie, ale to jeszcze długa droga. – Wymaga to odpowiedniej postawy, ułożenia rąk, dobrej pracy mięśni ust, a do tego jeszcze mi daleko – mówi ze smutkiem.
Początkowo egzoszkielety nie miały nic wspólnego z medycyną. Projektowano je dla armii amerykańskiej jako urządzenia wspierające fizyczne możliwości żołnierzy podczas trudnych misji. Miały zwiększać wytrzymałość oraz umożliwiać przenoszenie ciężkiego sprzętu i zapasów w wymagającym terenie, na przykład w górach Afganistanu. Montowane na plecach, działały jak zewnętrzne wsparcie dla sprawnego organizmu. W tamtym czasie nikt jeszcze nie myślał o ich potencjale rehabilitacyjnym.
Egzoszkielet znajduje dziś zastosowanie nie tylko w terapii osób, które nigdy nie będą w stanie samodzielnie chodzić. To m.in. osoby po poważnych wypadkach komunikacyjnych, urazach kręgosłupa na różnych odcinkach – lędźwiowym, piersiowym czy krzyżowym – prowadzące do trwałego uszkodzenia rdzenia. U takich pacjentów, często potrafiących jedynie stabilnie siedzieć, egzoszkielet pełni znacznie więcej zadań niż tylko funkcję lokomocyjną. Dzięki pionizacji poprawia pracę narządów wewnętrznych, reguluje działanie układu pokarmowego, a także wpływa na wydolność oddechową, która u osób długotrwale unieruchomionych ulega pogorszeniu.
– Ogromną wartością jest też aspekt psychologiczny – mówi Joanna Polcyn, wiceprezes zarządu Mariny Zdrowia. – Możliwość stanięcia, spojrzenia drugiej osobie w oczy z tej samej wysokości, wyjścia z pozycji siedzącej, która często towarzyszy niepełnosprawności przez lata.
Egzoszkielet wzmacnia także mięśnie. Nawet jeśli są w niedowładzie, to dzięki regularnej pracy nie ulegają zanikowi. W przypadku chorób postępujących, takich jak niektóre schorzenia neurologiczne, urządzenie może znacząco opóźnić proces utraty sprawności fizycznej.

Ubezpieczenie przyszłości
Projekt z wykorzystaniem ABLE Human Motion jest pionierskim przedsięwzięciem ERGO Hestii – firmy ubezpieczeniowej, która aktywnie uczestniczy w rozwijaniu nowoczesnych metod rehabilitacji. Marina Zdrowia, która projekt realizuje, powstała na fundamentach 10-letniego doświadczenia Centrum Pomocy Osobom Poszkodowanym (CPOP), organizacji założonej przez ERGO Hestię.
– Dla ERGO Hestii obsługa szkód osobowych to nie tylko wypłata odszkodowania i zadośćuczynienia, ale przede wszystkim odpowiedzialność społeczna i misja wspierania osób najciężej poszkodowanych w wypadkach, w której to realizacji my, jako Centrum Pomocy Osobom Poszkodowanym, wspieramy ERGO Hestię, jak również siedmiu innych ubezpieczycieli w Polsce, poprzez organizację kompleksowych Indywidualnych Programów Pomocy – mówi Agnieszka Nowacka, prezes zarządu CPOP.
– Wykorzystanie nowoczesnych terapii i innowacyjnych rozwiązań technologicznych w obszarze rehabilitacji umożliwia pacjentom powrót do aktywnego życia społecznego i zawodowego. Właśnie dlatego postanowiliśmy umożliwić rehabilitację z wykorzystaniem ABLE Human Motion naszym pacjentom. Dostrzegliśmy potrzebę zaopiekowania się osobami, które doznając bardzo poważnych urazów, znalazły się w niezwykle trudnym położeniu całkowicie zmieniającym ich dotychczasowe życie – mówi Nowacka. Mowa tu o poszkodowanych, dla których niezbędne staje się opracowanie kompleksowej diagnozy i planu leczenia, w który zaangażowanych być musi wielu specjalistów i lekarzy, mogących zagwarantować efektywną i skuteczną opiekę medyczną, fizjoterapeutyczną, a także psychologiczną.
– W takich sytuacjach trzeba ułożyć proces leczenia w logiczny, spójny plan, który uwzględni nie tylko stan zdrowia pacjenta, ale też jego sytuację rodzinną, zawodową, mieszkaniową. Dopiero wtedy możemy mówić o naprawdę kompleksowej pomocy – dodaje Joanna Polcyn.
W ramach działań CPOP tworzony jest indywidualny plan rehabilitacji. Kluczową rolę odgrywa tu tzw. reha-menadżer – osoba przypisana konkretnemu pacjentowi, która koordynuje leczenie i łączy działania lekarzy, terapeutów, psychologów oraz placówek pomocowych. Ważny jest też aspekt ekonomiczny. Skuteczna rehabilitacja, powrót do zdrowia i aktywności w życiu społecznym i zawodowym może obniżyć przyszłe koszty świadczeń.
– Jeśli pacjent odzyska zdolność do samodzielnego funkcjonowania w domu, nie potrzebuje stałej opieki osób trzecich i ma możliwość powrotu do pracy, to mamy sytuację „win-win” zarówno dla poszkodowanego, jak i dla ubezpieczyciela – zauważa Agnieszka Nowacka. – Proces aktywizacji zawodowej oraz wsparcie w przekwalifikowaniu i powrocie do pracy realizujemy od lat we współpracy z Fundacją Integralia.
– Projektujemy drogę powrotu do życia całościowo i odpowiedzialnie, opracowując i realizując terapie skuteczne, indywidualnie dobrane do potrzeb i możliwości pacjenta przy jednoczesnej dbałości o koszty tego procesu – podkreśla Agnieszka Nowacka.
W Polsce brakuje zintegrowanego systemu rehabilitacji, stąd konieczność budowania go oddolnie. CPOP, powołane jako spółka świadcząca usługi na rynku ubezpieczeń w 2015 r., wypełnia tę lukę. Koordynuje nie tylko leczenie, ale także pomoc przy formalnościach – uzyskaniu orzeczeń, dofinansowaniach z PFRON-u, zakupie sprzętu.
– Jesteśmy trochę jak mediator – działamy w interesie wszystkich stron, ale zawsze stawiamy w centrum osobę poszkodowaną. To dla niej układamy ten proces i wspólnie go realizujemy – podsumowuje Polcyn.
Technologia jutra, nadzieja dziś
Egzoszkielety takie jak ABLE Human Motion zyskują popularność na świecie. W Polsce to wciąż nowość – ale dzięki takim projektom, jak ten realizowany przez ERGO Hestię, szansa na ich upowszechnienie rośnie.
– To nie gadżet z filmów science fiction – mówi prezes Nowacka. – To narzędzie, które może odmienić życie tysięcy pacjentów. Potrzebujemy tylko odwagi, by je wdrażać na szeroką skalę.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















