Dzień Dziecka w PRL-u

1 czerwca 1952 r. dzieci ze szkoły podstawowej w Brzeźnie pojechały z okazji Dnia Dziecka do pobliskich Gułtów na - jak zanotował w szkolnej kronice dyrektor Izydor Niedziela - "uroczysty obchód połączony z koncertem i zabawami".
Czyta się kilka minut
FOT. ANDRZEJ IWAŃCZUK/REPORTER /
FOT. ANDRZEJ IWAŃCZUK/REPORTER /

Dzień wcześniej Komitet Rodzicielski przygotował "zabawę dla dzieci, a wieczorem dla młodzieży starszej. Do współpracy i urządzania uroczystości zaproszono rodziców rocznika 1946. Dzieci szkolne oraz dzieci rocznika 1946, który z nowym rokiem szkolnym przybędzie do szkoły, zostały poczęstowane plackiem, kawą i słodyczami, przygotowanymi przez Komitet Rodzicielski. W uroczystości brały udział dzieci ze szkoły w Nekielce".

Był to pierwszy Dzień Dziecka oficjalnie obchodzony w Polsce - do wielu krajów, w tym bloku wschodniego, wprowadzono go za sprawą The International Union for Protection of Childhood. I tak święto dzieci na stałe trafiło do kalendarza szkolnych imprez w PRL, obok Dnia Matki, Dnia Ojca, Dnia Babci, Dnia Górnika, Rocznicy Rewolucji Październikowej i innych. Dzień wolny, ale tylko od nauki - obecność na uroczystościach była obowiązkowa. W wielu szkołach utarło się, że Dzień Dziecka był jednocześnie Świętem Sportu. A czasem były to wycieczki lub spacer do parku.

Miało być przyjemnie i pewnie tak było, bo jednak dzieci na propagandę - komunistyczną czy inną - są raczej odporne i hasła na temat "walki o pokój na świecie" nie zepsują im frajdy biegania za piłką. To, jak go spędzano, zapisywano w szkolnych kronikach, które są dziś skarbnicą wiedzy o codzienności tamtych lat. Stąd wiemy, że dzieci ze wsi Dąbrówka w Małopolsce 1 czerwca 1964 r. poszły z nauczycielami kąpać się nad Skawę ("Na grach, zabawach oraz kąpieli w rzece mile cały dzień upłynął" - czytamy w kronice), a dwa lata później zorganizowano uroczystość z udziałem miejscowej ludności.

A co robiono po szkole? 1 czerwca 1976 r. (a może 1977 r., data niepewna) w cukierni w Swarzędzu przy ladzie stanął miejscowy rzemieślnik. Stał - i wszystkim chętnym dzieciom kupował lody. Taki miał kaprys. Lody były włoskie, kręcone, pyszne, ustawiła się po nie kolejka, a mężczyzna płacił. Trzy złote, trzy złote, trzy złote... Skąd taki pomysł - nie wiadomo. Ale te lody, prezent na Dzień Dziecka, zostały zapamiętane. Bo co jeszcze można było dostać? Lody Bambino, lody Pingwinki, cukierki Toffi lub iryski, watę cukrową, oranżadę w woreczku. Bogatsi - czekoladę z Peweksu.

Dzień Dziecka pobudzał wyobraźnię nie tylko dzieci. 1 czerwca 1988 r. na ulice Wrocławia wyszło kilkanaście tysięcy ludzi ubranych w kolorowe stroje, w tym pomarańczowe czapeczki. Była to jedna z największych akcji Pomarańczowej Alternatywy: Rewolucja Krasnoludków. "Happeningi odbywały się z okazji świąt np. Dnia Wojska Polskiego, Dnia Milicjanta, Święta Rewolucji Październikowej. Był też oczywiście Dzień Tajniaka. I oczywiście Dzień Dziecka, kiedy 10 tys. krasnali wyszło na ulicę. Ale »Pomarańczowa Alternatywa« to nie była tylko zabawa. Byliśmy zatrzymywani, przesłuchiwani, straszeni, bici, wyrzucani ze szkół" - wspomina Alicja Grzymalska w relacji dla projektu "Świadkowie historii", prowadzonego przez Narodowe Centrum Kultury.

W pamięci wielu zapisał się też inny wrocławski 1 czerwca: Dzień Dziecka z 1986 r., gdy na koncercie Lady Pank doszło do obyczajowego skandalu. Lider grupy Jan Borysewicz coś wtedy pokazał. Ale to już temat zupełnie nie dla dzieci...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2008